2 tysiące uczestników Biegu dla Niepodległej
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Pomimo chłodu i wiatru, jaki w minioną niedzielę hulał nad brzegiem jeziora Michigan, ponad dwa tysiące biegaczy wzięło udział w drugiej edycji Biegu Niepodległości. Uczestnicy imprezy zorganizowanej przez ekipę Radia 103.1 FM do przebiegnięcia lub przejścia mieli dystans dziesięciu albo pięciu kilometrów.

Po odśpiewaniu hymnów narodowych sygnałem do startu, który zaplanowano na godzinę 11:11, był wystrzał oddany z historycznego działa z okresu II wojny światowej. Na mecie trasy biegnącej wzdłuż wybrzeża na wysokości plaży Montrose Harbor okazało się, że najszybciej dystans pokonał Krzysztof Bąk biegnący z numerem 834, który na przebiegnięcie 10 kilometrów potrzebował 35 minut i 24 sekund. Drugi na mecie był ubiegłoroczny zwycięzca Damian Bednorz z numerem 33 na koszulce, który na linię mety wbiegł 16 sekund po zwycięzcy. Jako trzeci na mecie zameldował się Jan Myrda, który jeszcze na półmetku prowadził bieg z 30-sekundową przewagą. Niestety, do mety dobiegł z 42-sekundowa stratą do zwycięzcy. Wśród pań dystans najszybciej pokonała Marisa Ruhter, która w pokonanym polu zostawiła ubiegłoroczną zwyciężczynię Anetę Ziemiańską. Dystans pięciu kilometrów najszybciej pokonał Antoni Irazusta uzyskując czas 17 minut i 23 sekund. Tuż za nim z czasem 17:51 zameldował się Krzysztof Wiatr. Jako trzeci linię mety minął Bartosz Myrda, który na pokonanie krótszego dystansu potrzebował 18 minut i 14 sekund.

„Dosyć ciężko się dzisiaj biegło. Porywisty wiatr i zimno. Chciałem wygrać, ale nie dało rady. Na co dzień uprawiam triatlon. Moją specjalnością jest kolarstwo. Dzisiaj byłem drugi. Staram się trenować codziennie, przynajmniej przez 5 godzin w tygodniu” – powiedział na mecie Krzysztof Wiatr, zdobywca drugiej lokaty na krótszym dystansie.

Uśmiechnięty, chociaż zmęczony na mecie zameldował się Marian Skalski, który w młodości trenował judo. „Przyszedłem po to, żeby się cieszyć razem z innymi. Biegło się ciężko, bo już człowiek coraz starszy. Jak się ma 69 lat, to wiadomo, że cudów się nie nabiega, ale najważniejsze, że byłem i ukończyłem bieg. Innym w tym wieku nawet się nie chce wyjść z domu. Było bardzo fajnie, bo dużo znajomych spotkałem na trasie i można było spróbować wojskowej grochówki”.

Nie mniej zmęczony do mety dotarł organizator biegu red. Jacek Niemczyk. „Olbrzymi sukces. Rok temu zadawaliśmy sobie pytanie czy można powtórzyć Bieg Stulecia? Słuchacze praktycznie zmusili nas, żeby zrobić bieg ponownie. Obawialiśmy się o frekwencję. Okazało się jednak, że do wczoraj mieliśmy zarejestrowanych1916 biegaczy. Dzisiaj przed biegiem zapisało się ponad stu, czyli ponad dwa tysiące osób stanęło na linii startu, co tylko potwierdza, że tego typu imprezy powinny być organizowane rokrocznie. W Polsce takie biegi organizowane są od trzydziestu lat”.

Jako nagrodę za zwycięstwo najszybsi w kategorii pań i panów otrzymali bilety lotnicze do Polski ufundowane przez Polskie Linie Lotnicze LOT. Zwycięzcy poszczególnych kategorii wiekowych zostali uhonorowani statuetkami. Każdy po przebiegnięciu linii mety obdarowany został pięknym pamiątkowym medalem.

W ramach przygotowań do startu, jak i po zakończeniu biegu, można było zrobić sobie rozgrzewkę przy muzyce Funky Polaka lub ćwicząc z Magdaleną Huk. Co bardziej wygodni mogli skorzystać z masażu oferowanego przez profesjonalnych masażystów jednej z firm sponsorujących imprezę. Po biegu najlepsze efekty walki z zimnem osiągnęli jednak ci, którzy wybrali się na wojskową grochówkę serwowaną z polowej kuchni przez rekonstruktorów batalistycznych z Towarzystwa Historycznego Armii Polskiej w barwach 12 Pułku Ułanów Podolskich.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak

Udostępnij swoim znajomym: