----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

W numerze kwietniowym dyskutowaliśmy pojęcie uzależnienia, które w znaczeniu szerszym dotyczy niemal każdego z nas. Alkohol i narkotyki wybierane są jako rozwiązanie problemów z przystosowaniem się do otoczenia, które jawi się jako wrogie, źle oceniające i odrzucające. Wypełniony negatywnymi zjawiskami świat staje się dla osoby uzależnionej źródłem trudnego do zniesienia napięcia i cierpienia. Przed tak postrzeganym światem można się tylko bronić, a jedyną dostępną dla osoby uzależnionej formą obrony jest ucieczka: od problemów, od emocji z nimi związanych, wreszcie od świata, który zamiast dawać radość i satysfakcję - dotkliwie rani. To właśnie używanie, a potem nadużywanie substancji chemicznych zaczyna pełnić rolę wspierającą, czy wręcz umożliwiającą przystosowanie się, a więc normalne życie. Osłabienie czy zerwanie kontaktu z rzeczywistością, to znaczy upicie się, przynosi ogromną ulgę dla osób, dla których kontakt ten jest źródłem napięcia, lęku czy też zagrożenia. Można więc sądzić, że osoby uzależnione będą powtarzały takie zachowania, bo czerpią z nich korzyści emocjonalne.

Lekarze i terapeuci leczący uzależnienia od lat próbują odpowiedzić na pytanie co jest pierwotne w problemie alkoholowym: fizjologia czy ludzka siła woli?

Czy to fizjologia jest wprzęgnięta w proces uzależnienia i co zależy od biologii, a co od siły rozumu? Jakkolwiek systematycznie publikowane są rezultaty badań prezentujących naukowo i politycznie zróżnicowane stanowiska w kwestii leczenia uzależnień, medycyna nie udziela kompleksowej i jednoznacznej odpowiedzi na te wątpliwości.

Ponad wszelką wątpliwość u wszystkich osób ujawniających problem nadużywania środków chemicznych występują nieprawidłowości w funk­cjonowaniu psychiki, ogólnie zwane niedojrzałością emocjonalną. Wyrażają się one w różnego rodzaju trudnościami w radzeniu sobie ze stresem: dużej wrażliwości na stres i niemożność jego rozładowania. Osoby uzależnione cierpią na tak zwany zespół nieprzystosowania, powodujący poważne zaburzenia w funkcjonowaniu społecznym, rodzinnym i osobistym. W dłuższym odcinku czasu życie z tak niesprawną psychiką jest bardzo trudne, więc każda tego typu osoba nieustannie szuka możliwości normalnego życia: obniżenia poziomu stresu, negatywnych emocji i doznania ulgi w cierpieniu. Takim "wspaniałym" środkiem jawi się alkohol lub inny narkotyk, także dlatego, że powoduje zawężenie pola świadomości - czyli umożliwia wykluczenie ze świadomości wszystkiego, co nie jest akceptowane i niesie ze sobą przykrości. I to jest właśnie ta dramatyczna pułapka, w którą wpadają wszyscy cierpiący z powodu nieprzystosowania, ponieważ "cudowny lek na całe zło" staje się jednocześnie śmiertelną trucizną, komplikującą i rujnującą życie.

Wróćmy może teraz ponownie do pytania co jest pierwotne w tym problemie?

Co powoduje, że psychika funkcjonuje niepra­widłowo, że człowiek sięga po alkohol i odkrywa jego wspaniałą, a jednocześnie niszczącą moc? Wiele wskazuje na to, że pierwotną przyczynę można zidentyfikować na poziomie procesów biochemicznych, zachodzących w mózgu. Zdrowy, prawidłowo działający mózg, ma możliwość wytwarzania substancji, które składem swoim przypominają morfinę (tzw. endorfiny). Osoby z problemem alkoholowym mogą mieć wrodzony niedobór tych (i innych) substancji, a ponieważ ich obecność powoduje odczucie przyjemności, dobry nastrój, optymistyczne widzenie świata, generalnie napęd do życia, poczucie mocy sprawczej - niedobór więc wyznacza konieczność dostarczenia jej z zewnątrz, aby taki stan osiągnąć (czego nie muszą robić ci wszyscy, którzy mają jej pod dostatkiem). Tę sytuację pogarsza znacznie fakt, że wprowadzając alkohol do organizmu powodujemy jeszcze większy niedobór wyżej wymienionych substancji, ponieważ organizm (mówiąc w dużym uproszczeniu) jakby się "rozleniwia" i produkuje ich coraz to mniej. Bez wątpienia udział fizjologii w powstawaniu uzależnienia jest duży, a jest to właśnie ta sfera życia, nad którą nie mamy kontroli. Zwolennicy teorii uznającej priorytet fizjologii nad psychiką twierdzą, że z niedoborami pewnych substancji w mózgu oraz z nieprawidłowo przebiegającymi procesami biochemicznymi człowiek się rodzi. Jest tylko kwestią czasu, kiedy odczuje tego skutki i kiedy sięgnie po pierwszy kieliszek alkoholu lub jakikolwiek inny narkotyk.

Odpowiedź na pytanie, kim wobec tego jest alkoholik, uzależniona jest od indywidualnej percepcji uzależnienia i uwarunkowana fizjologicznie bądź holistycznie. Według tej ostatniej, alkoholik jest człowiekim, który jest w stanie zmienić swoje nawyki i reakcje na otoczenie siłą własnej woli i dzięki zdolności racjonalnego interpretowania swoich przeżyć. Zwolennicy fizjologiczngo podejścia do problemu uzależnienia upatrują w alkoholiku ofiarę własnych defektów, na które nie ma on wpływu i kontroli. A więc kogoś, kto nie ponosi odpowiedzialności za własne zachowania.

Definicja uzależnienia nie jest ani prosta, ani oczywista. Być może obejmuje po trosze elementy obu teorii. Jak napisałam w numerze kwietniowym, alkoholik lub narkoman to osoba, która wykazuje defekty biochemiczne w mózgu, a problemy behavioralne, które się pojawiają, są konsekwencją tego stanu. Jeśli taki stan nie jest zawiniony, jeśli nie jest zależny od danej osoby, to czy jest ona odpowiedzialna za konsekwencje swoich zachowań czy też nie?

Czy można wobec tego ją rozgrzeszyć, bo to "silniejsze od niej", czy też potępić, bo wykazuje słabą wolę i złośliwie utrudnia, wręcz rujnuje wszystkim życie "bo gdyby tylko chciała, to mogłaby przestać"? Czy wreszcie (za W. Osiatyńskim) alkoholizm to choroba czy może grzech?

Zostawiam Państwa z tymi pytaniami, a od odpowiedzi na nie bardzo wiele zależy: Czy utrudniacie ewentualne podjęcie leczenia sobie lub bliskiemu członkowi rodziny i być może ułatwiacie dalsze picie. Czy też być może swoją postawą motywujecie do leczenia?

Może będzie okazja, aby rozważyć różne opinie , dotyczące problemu alkoholowego, a wśród nich także przyjrzeć się funkcjonującym stereotypom, które spowodowały niejedną już komplikację w rozumieniu alkoholizmu i zaburzyły proces leczenia u niejednej osoby.

A teraz jeszcze parę słów na temat Programu Pomocy Rodzinie (więcej na ten temat jest w tegorocznym numerze marcowym i kwietniowym "Monitora"). Chcemy w tym Programie otoczyć opieką wszystkich, którzy mają problem w radzeniu sobie z życiowymi trudnościami różnego rodzaju, także z nadużywaniem nie tylko substancji psychoaktywnych (alkohol, narkotyki), ale także dotrzeć do mających problem z nadużywaniem: jedzenia, pracy, gier hazardowych, władzy, seksu, czynności religijnych, wydawania lub gromadzenia pieniędzy, internetu, gier komputerowych, związków z innymi ludźmi (w tym tzw. współuzależnienie).

Aby umówić się na spotkanie indywidualne lub uzyskać wszystkie informacje o spotkaniu grupowym, odbywającym się w piątki, możesz dzwonić 6 dni w tygodniu:

W poniedziałki, środy, piątki w godzinach: 10 - 8 po południu, we wtorki, czwartki: 12 - 6 po południu, a w soboty: 9 - 11 rano.

Tel. (800) 652 0005 (bezpłatny), 773 685 8482

Family Counseling & Rehabilitation Center

5820 W. Irving Park Road, Chicago, IL

Można też posłuchać audycji pt. "Na Serio", prowadzonej przez p. Ewę Milde i p. Bogdana Łańko na falach Radia 1490 AM, gdzie rozmawiamy o różnych problemach życiowych i jak sobie z nimi radzić (w każdą środę między 10 a 11 po południu).

Autorka artykułu, Grażyna Sobiczewska, jest terapeutą rodzinnym i małżeńskim, absolwentką Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego ze specjalnością Psychologia Dewiacji. Obecnie jest zaangażowana w Program Pomocy Rodzinie przy Family Counseling & Rehabilitation Center jako Family Counselor. Ma osobiste doświadczenia jako współuzależniony rodzic - syn Kamil po czteroletnim kontakcie z narkotykami odbył roczną kurację w stacjonarnym ośrodku. Obecnie studiuje psychologię w Warszawie.

Od ponad pięciu lat nie bierze narkotyków.