----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

W wyobrażeniach wielu osób alkoholik jest ruiną człowieka, który stoi pod budką z piwem z sinym nosem i czerwoną twarzą, jest bezdomny i brudny śpi na ławce w parku, albo też jest pacjentem izby wytrzeźwień, który pije wszystkie dostępne środki, z wodą brzozową i denaturatem na czele. W potocznej świadomości alkoholik - to osoba, która bije żonę i dzieci, dewastuje mieszkanie, pije samotnie do rana, w wyniku czego wpada pod stół tracąc przytomność i leżąc we własnych odchodach (przepraszam za drastyczne szczegóły). Powszechnie zakorzenione jest też przekonanie, że alkoholik to mieszkaniec meliny, który choruje na marskość wątroby, cierpi na przymus picia bez przerwy, wynosi z domu wartościowe rzeczy, jest odrażający i budzi wstręt otoczenia.

Te wyżej wymienione stereotypy myślenia są niebezpieczne z dwóch powodów. Po pierwsze, oferują złudne poczucie ulgi u osób, którzy borykają się z problemem alkoholowym jakkolwiek nie przystają do przyjętych społecznie wyobrażeń alkoholika. Jeśli nie jestem taki jak powyżej, to mogę sądzić, że nie jestem alkoholikiem. Po drugie, wymienione wyżej cechy alkoholika jako ohydnego indywiduum są absolutnie prawdziwe, ale dotyczą dopiero tak zwanego późnego stadium alkoholizmu, poprzedzonego jeszcze przez kilka stadiów, w których osoba uzależniona w niczym nie przypomina powyższego opisu, jakkolwiek alkoholikiem już jest.

Najbardziej jednak niebezpiecznym i paradoksalnym przekonaniem jest mit, że alkoholikiem jest ten, kto zgłasza się do leczenia. Panujący stereotyp zakłada, że dopóki alkoholik się nie leczy, nie jest alkoholikiem. Na tym nie kończy się lista funkcjonujących w społeczeń­stwie mitów o alkoholizmie, dotyczących głównie definicji nie-bycia-alkoholikiem.

A więc "na pewno nim nie jestem" jeśli: nie piję wódki tylko dobre trunki (koniak, whisky) lub piwo, jestem spokojnym, układnym człowiekiem (nie biję żony i dzieci), nigdy nie piję samotnie (do lustra), pra­wie nigdy nie tracę kontroli (tylko dwa razy urwał mi się film), nie przepijam wypłaty, nie choruję (gdzie tam marskość wątroby!), kaca mam tylko czasami, a co najważniejsze - mogę nie pić, jeśli tylko zechcę (ostatnio nie piłem przez cały post), "chyba ktoś musiałby być szalony, żeby podejrzewać mnie o alkoholizm". Warto zdać sobie sprawę, że jeśli zachowujesz się tak jak powyżej, to możesz być osobą z problemem alkoholowym, mimo, że odrzucasz taką możliwość.

Rodziny osób uzależnionych także nie są wolne od stereotypów na temat alkoholizmu. Po pierwsze, wierzą, że alkoholikowi można pomóc, jeśli będzie się kontrolowało jego (jej) picie poprzez wylewanie alkoholu, kiedy się go znajdzie w domu, poprzez unikanie przyjęć lub przeszkadzanie w piciu na przyjęciach, zabieranie wypłaty, wyciąganie z barów, awantury o kontakty z kolegami, którzy "psują i wciągają w picie" i tym podobne.

Jeszcze innym, równie błędnym przekonaniem jest to, że alkoholikowi można pomóc także wbrew jego woli. Jeśli będzie się bardzo dobrym, wyrozumiałym i nie będzie się dawało powodów do picia, to, być może, przestanie pić. Myślimy więc: czy aby teraz nie pije przeze mnie - bo nie jestem zbyt dobrą żoną (lub mężem)?

Istnieje jeszcze bardzo wiele nieprawdziwych przekonań dotyczących alkoholizmu, ale do jednego z najbardziej niebezpiecznych należy mit, że osobie uzależnionej można pomóc uwalniając ją od odpowiedzialności za skutki jej własnych zachowań. Taką intencją powodowane są te wszystkie telefony do szefa, że się zatruł lub miał wypadek, sprzątanie kiedy zdemolował mieszkanie lub zwymiotował na tapczan, obrona przed rodziną lub znajomymi: "to niezły chłop, tylko taki trochę nerwowy", ukrywanie posiniaczonej twarzy "jak ja się ludziom na oczy pokażę, taki wstyd", niezgłaszanie organom ścigania nadużyć fizycznych i psychicznych, przeczekiwanie: "może się trwale zmieni, bo przecież przez ostatni tydzień był aniołem", "cierpliwość jest cnotą, a w końcu ślubowałam na dobre i na złe".

Uzależnienie od alkoholu jest zupełnie czymś innym niż obiegowe opinie na jego temat. Wszystkie wymienione wyżej przekonania są fałszywe i uniemożliwiają prawdziwe rozumienie alkoholizmu, a także w dużej mierze utrudniają czy uniemożliwiają leczenie.

Dlaczego stereotypy są tak mocno zakorzenione są w świadomości społecznej? Ponieważ są bardzo wygodnym i bezpiecznym sposobem rozumowania i postrzegania rzeczywistości, który zwalnia od osobistej odpowiedzialności za własne zachowania, a co za tym idzie, uwalnia od ryzyka. Widzenie świata jako tworu bardzo skomplikowanego nastręcza nam wielu problemów, więc o wiele wygodniej jest sprowadzić tę różnorodność do kilku podstawowych kategorii. Ponieważ jednak taki zabieg powoduje uproszczenia, to sądy o świecie mogą stać się mniej lub bardziej nieprawdziwe i zniekształcające rzeczywistość. Stereotypy mogą więc być zjawiskiem niebezpiecznym dla prawidłowego funkcjonowania człowieka i w konsekwencji szkodliwym.

Warto też zastanowić się, czy nasze problemy mają związek z uzależnieniem. Czasem nie mamy pewności, czy to, co sami robimy lub robi nasz bliski jest zachowaniem normalnym, czy już od tej normy odbiega - czasem być może od dłuższego czasu zastanawiasz się czy jest to jest ciągle "zwyczajne" picie czy już alkoholizm.

Poniżej przedstawiam kilka pytań, które może pozwolą ci zobaczyć twój problem bardziej świadomie i pełniej.

• ‑Czy istnieje coś, co robisz, co szkodzi tobie lub innym? Co to takiego?

• ‑Czy próbowałeś to opanować? W jaki sposób?

• ‑Czy ukrywasz to (także przed sobą)? W jaki sposób?

• ‑Czy używasz różnych wymówek, aby to robić? Jakich?

• ‑Czy są negatywne skutki twojego zachowania? Jakie?

• ‑Czy czujesz, że jesteś wobec tego bezradny? W jaki sposób?

• ‑Czy masz jakieś sposoby, aby likwidować negatywne skutki tego? Jakie to sposoby?

• ‑Czy są powody, dla których powinieneś z tym skończyć? Jakie?

• ‑Czy poświęciłeś coś dla tego zachowania? Co?

• ‑Czy chcesz z tym skończyć? W jaki sposób?

Jeśli w twoim zachowaniu przeważają czynności przymusowe, nad którymi straciłeś kontrolę, czas na zastanowienie się, co z tym zrobić.

Program Pomocy Rodzinie to miejsce, w którym możesz znaleźć zrozumienie, wsparcie i pomoc we wszystkich problemach emocjonalnych, także pro­blemach wynikających z uzależnień - własnych lub bliskich członków rodziny.

Jeśli masz problem i czujesz, że sobie nie radzisz (także emocjonalnie):

• ‑Z dzieckiem, ktore używa, nadużywa narkotyków (lub tylko podejrzewasz je o to).

• ‑Ze wspołmałżonkiem, który zbyt dużo lub zbyt często pije albo używa przemocy wobec Ciebie (także przemocy psychicznej).

• ‑Ze sobą, ponieważ obawiasz się lub podejrzewasz, że masz problem z alkoholem.

• ‑Z objawami depresyjnymi - ciągłym zmęczeniem lub rozdrażnieniem, odczuciem beznadziejności i zniechęcenia, bezsennością.

• ‑Z dzieckiem niepełnosprawnym (porażenie mózgowe, autyzm, zespół Downa i inne).

• ‑Z ciężką chorobą w rodzinie (nowotworową, wieku starczego, po wylewie, po zawale).

• ‑Z chronicznym bólem różnego pochodzenia.

Warto żebyś wiedział(a), że nie musisz przecho­dzić przez to sam(a)!!!

Jesteśmy po to, aby pomóc Ci w Twoich problemach osobistych, małżeńskich i rodzinnych. Chcemy w tym Programie otoczyć opieką wszystkich, którzy mają problem w radzeniu sobie z życiowymi trudnościami różnego rodzaju, także z nadużywaniem nie tylko substancji psychoaktywnych (alkohol, narkotyki) ale także dotrzeć do mających problem z nadużywaniem: jedzenia, pracy, gier hazardowych, władzy, seksu, czynności religijnych, wydawania lub gromadzenia pieniędzy, internetu, gier komputerowych, związków z innymi ludźmi (w tym tzw. współuzależnienie).

Autorka artykułu, Grażyna Sobiczewska, jest terapeutą rodzinnym i małżeńskim, absolwentką Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego ze specjalnością Psychologia Dewiacji.

Obecnie jest zaangażowana w Program Pomocy Rodzinie przy Family Counseling & Rehabilitation Center jako Family Counselor.

Family Counseling & Rehabilitation Center

5820 W. Irving Park Road, Chicago, IL

Tel. 800 652 0005 (bezpłatny), 773 685 8482