W czasie, gdy w Wyoming zamykane są kolejne kopalnie, a w Apallachach spada wydobycie tego surowca, uznawany za najbardziej zanieczyszczony w kraju węgiel z Illinois cieszy się coraz większym zainteresowaniem producentów energii.
Nasze kopalnie powinny być wdzięczne nowym rozporządzeniom federalnym, nakazującym elektrowniom instalację kosztownych filtrów i systemów oczyszczania. Poszukujące oszczędności korporacje energetyczne sięgają po produkt z Illinois, który ze względu na bardzo wysoka zawartość siarki jest albo znacznie tańszy, albo wydziela znacznie więcej ciepła.
Zapotrzebowanie na ten surowiec nie maleje. Zmienia się jedynie źródło jego pochodzenia. W ubiegłym roku zapotrzebowanie na węgiel z naszego stanu było najwyższe od 1990 roku. W tym czasie w rejonie Apallachów w odpowiedzi na coraz mniejsze zapotrzebowanie spada wydobycie. Podobnie wygląda sytuacja w Powder River Basin w Wyoming.
Przewiduje się, że do 2040 roku udział węgla z Illinois w rynku wzrośnie z obecnych 13 proc. do ponad 20 proc.
„Rośniemy w czasie, gdy reszta się kurczy” – mówią właściciele kopalni z naszego stanu.
W Illinois znajdują się drugie co do wielkości rezerwy węgla w USA, czyli około 104 miliardów ton. Wystarczająco dużo, by zapewnić energię dla całego kraju przez kolejne 163 lata, oczywiście przy założeniu że jej konsumpcja utrzyma się na obecnym poziomie.
Nasz należał w przeszłości do potentatów na rynku węglowym, jednak w latach 90. wraz z wprowadzeniem Clean Air Act oraz limitów na emisję dwutlenku siarki zapotrzebowanie na brudny węgiel zmalało.
W przyszłym roku wchodzi w życie kolejny przepis, nakazujący elektrowniom instalację filtrów rtęci, podobnych do używanych w odsiarczaniu spalin.
RJ
'