Statek pełen choinek, parowiec przewożący setki nowych samochodów, samoloty z czasów II wojny światowej. Jezioro Michigan przechowało ślady podróży, które zakończyły się inaczej, niż planowano. Niektóre wraki odnaleziono dopiero po dziesięcioleciach. Innych wciąż nikt nie potrafi wskazać na mapie.
Dla nurków jezioro Michigan jest prawdziwym rajem. Pod wodą można zobaczyć drewniane kadłuby, kotwice, a czasem nawet ładunki, które nie dotarły do celu. Nie każdy wrak jest jednak dostępny dla nurka amatora, niektóre leżą blisko brzegu i stosunkowo płytko, inne, jak na przykład Senator, na głębokości ponad 120 metrów.
Latem jezioro Michigan bywa tak spokojne, że z brzegu przypomina ogromną, gładką taflę. Trudno wtedy wyobrazić sobie sztorm, który mógł zatopić duży statek. Przez wiele lat jezioro było jednak jedną z najważniejszych dróg przewozu ludzi i towarów w tej części Ameryki. Pływały po nim żaglowce z drewnem, statki pasażerskie i parowce z coraz bardziej niezwykłymi ładunkami. Nie wszystkie dotarły do portu.
Zimna słodka woda zachowała część wraków w zadziwiająco dobrym stanie. Inne rozpadły się, zostały zasypane osadami albo wciąż czekają na odkrycie. Każdy z nich opowiada trochę inną historię.
Statek, którego wszyscy szukają
Najstarszą zagadką jest Le Griffon. Żaglowiec zbudowany przez francuskiego podróżnika René-Roberta Caveliera de La Salle’a przemierzył w 1679 roku górne Wielkie Jeziora. Po dotarciu w okolice dzisiejszego Wisconsin La Salle wysłał go w drogę powrotną z ładunkiem futer i sześcioosobową załogą. Statek zniknął.
Przez kolejne stulecia poszukiwacze wielokrotnie ogłaszali, że znaleźli Le Griffon. Szczególnie długo badał tę sprawę Steve Libert. W 2014 roku jego zespół wskazał fragmenty drewnianego wraku w północnej części jeziora Michigan. Później Libert zwrócił uwagę także na inne znalezisko, w pobliżu Summer Island. Żadne nie zostało jednak uznane za rozstrzygający dowód. Archeolodzy stanu Michigan ocenili wrak przy Summer Island jako jednostkę z XIX wieku; Libert nie zgadza się z tą oceną. Po blisko 350 latach nadal nie wiadomo, gdzie spoczywa statek La Salle’a.
Tragedia blisko Chicago
Los parowca Lady Elgin nie jest tajemnicą, lecz pozostaje jedną z najtragiczniejszych historii jeziora. We wrześniu 1860 roku statek wracał z Milwaukee do Chicago z pasażerami na pokładzie. W nocy, podczas silnego wiatru, zderzył się z żaglowcem Augusta i zatonął u wybrzeży dzisiejszego Highwood i Highland Park.
Zginęło około 300 osób. Dokładna liczba pozostaje niepewna, między innymi dlatego, że nie zachowała się pełna lista pasażerów. Katastrofa jest uznawana za największą pod względem liczby ofiar tragedię statku na otwartych wodach Wielkich Jezior. Wrak odnaleziono w 1989 roku, niedaleko północnych przedmieść Chicago. Historia, która wydarzyła się tak blisko domu, przez długi czas leżała dosłownie poza zasięgiem wzroku.
Choinki, które nie dotarły na święta
Jesienią 1912 roku trójmasztowy Rouse Simmons wyruszył z Michigan do Chicago z ładunkiem kilku tysięcy choinek. Jego kapitan, Herman Schuenemann, od lat sprzedawał drzewka mieszkańcom miasta wprost ze statku. Zyskał przydomek „Captain Santa”, a jednostka była znana jako „Christmas Tree Ship”.
Tym razem do Chicago nie dopłynął. Zaginął podczas listopadowego sztormu wraz z całą załogą. Przez 59 lat nie wiedziano, gdzie leży. W 1971 roku nurek szukający innego statku natrafił na wrak niedaleko Two Rivers w Wisconsin. W ładowni wciąż znajdowały się pozostałości choinek. Można odnaleźć statek, ustalić, co przewoził, a mimo to nigdy dokładnie nie poznać jego ostatnich chwil.
Samochody na głębokości 126 metrów
Nie każdy zatopiony ładunek pochodzi z epoki żaglowców. W 1929 roku parowiec Senator płynął z Milwaukee do Detroit, przewożąc 268 nowych samochodów Nash wyprodukowanych w Wisconsin. We mgle, niedaleko Port Washington, zderzył się z innym statkiem i zatonął.
Dziś spoczywa na głębokości około 415 stóp, czyli 126 metrów. Samochody nadal są częścią podwodnego miejsca katastrofy. W 2025 i 2026 roku badacze użyli pojazdów podwodnych i sonaru, by sporządzić dokładniejszy obraz wraku oraz rozrzuconego wokół niego ładunku. To szczególny widok przedstawiający fragment historii amerykańskiej motoryzacji w nietypowym miejscu.
Lotniskowce na środku jeziora
Na dnie Michigan leżą nie tylko statki. Podczas II wojny światowej marynarka wojenna szkoliła tu pilotów lądujących na lotniskowcach. Dwa przebudowane statki pasażerskie, USS Wolverine i USS Sable, służyły jako pływające pokłady do ćwiczeń. Niektóre samoloty kończyły lot w wodzie.
Jednym z nich był bombowiec nurkujący Douglas SBD-5 Dauntless, który zatonął podczas szkolenia w 1944 roku. Wydobyto go w 2009 roku, odrestaurowano i dziś można go oglądać w muzeum lotnictwa Valiant Air Command w Titusville na Florydzie. To dobry przykład tego, że przedmiot wydobyty z jeziora może rozpocząć drugie życie daleko od miejsca, w którym przeleżał kilkadziesiąt lat.
Samolot pasażerski, którego nie znaleziono
Inna lotnicza historia nie doczekała się podobnego zakończenia. W czerwcu 1950 roku nad jeziorem zaginął pasażerski Douglas DC-4, wykonujący lot numer 2501 linii Northwest Orient Airlines. Na pokładzie było 58 osób. Po katastrofie znaleziono szczątki samolotu wyrzucone na brzeg, lecz głównego wraku nigdy nie zlokalizowano.
Przez około 20 lat grupa poszukiwaczy systematycznie badała dno za pomocą sonaru. W 2025 roku ogłosiła zakończenie prac. Jedna z możliwych odpowiedzi jest prozaiczna: samolot mógł rozpaść się na fragmenty zbyt małe, by urządzenia łatwo je wykryły, a część szczątków mogła osiąść w mule. To jednak tylko jedna z teorii, a nie potwierdzony obraz katastrofy. Miejsce spoczynku samolotu nadal pozostaje nieznane.
Jezioro Michigan wciąż jest badane
Nurkowie, archeolodzy i operatorzy pojazdów podwodnych wciąż odkrywają kolejne rozdziały historii jeziora Michigan. Utworzony w 2021 roku rezerwat Wisconsin Shipwreck Coast obejmuje 36 znanych miejsc zatonięcia statków, a niektórzy szacują, że w jego granicach może znajdować się jeszcze około 60 nieodkrytych wraków. To nie znaczy, że każdy kryje skarb. Czasem najcenniejszym znaleziskiem jest fragment ładunku, układ desek albo ślad uszkodzenia kadłuba, który pozwala wreszcie opowiedzieć, co wydarzyło się na jeziorze.