W 2025 roku chicagowskie fotoradary wystawiły kierowcom ponad 653 tys. mandatów. W przeliczeniu na cały rok oznacza to średnio jeden mandat co 48 sekund — wynika z analizy Illinois Policy Institute. Miasto uruchomiło w tym czasie 50 nowych urządzeń.
Wpływy z mandatów wzrosły z 59,6 mln dolarów w 2024 roku do 64,2 mln w roku 2025.
Zdecydowaną większość kar otrzymali kierowcy jadący od 6 do 10 mil na godzinę ponad limit. W 2025 roku wystawiono im 529 529 mandatów, wobec 424 754 rok wcześniej. Liczba mandatów za przekroczenie limitu o co najmniej 11 mil na godzinę wzrosła z 94 906 do 123 786.
„W zeszłym roku w Chicago pojawiło się 50 nowych fotoradarów, a liczby pokazują, że kierowcy dostają mandat co 48 sekund” – powiedział w rozmowie z The Center Square Dylan Sharkey, menedżer ds. zaangażowania społecznego w Illinois Policy Institute.
Sharkey krytykuje uzależnianie miejskich finansów od wpływów z fotoradarów. Przypomina, że Brandon Johnson przed wyborem na burmistrza nazywał mandaty wystawiane za przekroczenie prędkości o 6–10 mil na godzinę sposobem na wyciąganie pieniędzy od kierowców. Johnson utrzymał jednak program, a w ubiegłym roku miasto dodało kolejne kamery.
Zdaniem Sharkeya rosnąca liczba mandatów rodzi pytanie o skuteczność fotoradarów w poprawianiu bezpieczeństwa. Argumentuje on, że kierowcy mogą zwalniać jedynie w pobliżu kamer, a później znów przyspieszać. Podobne zastrzeżenia zgłaszał chicagowski radny Anthony Beale, który uznał instalację nowych urządzeń przede wszystkim za sposób na zwiększenie dochodów miasta.
Większa liczba mandatów sama w sobie nie rozstrzyga jednak, jak zmieniło się bezpieczeństwo na drogach: w 2025 roku działało więcej fotoradarów, więc było też więcej miejsc, w których mogły rejestrować wykroczenia. Według przytoczonej przez Illinois Policy Institute analizy badaczy z University of Illinois Chicago związek między liczbą mandatów a wpływem kamer na bezpieczeństwo był niewielki.
Dla miasta wpływy z fotoradarów są jednym ze źródeł dochodów, lecz ich wysokość trudno przewidzieć. Choć w 2025 roku wzrosły, przyrost okazał się mniejszy, niż zakładały władze Chicago. Spór dotyczy więc zarówno tego, czy kamery skutecznie skłaniają kierowców do wolniejszej jazdy, jak i roli mandatów w miejskim budżecie.