Jeszcze niedawno wielu użytkowników Internetu w USA żyło w przekonaniu, że jeśli pojawi się jakaś blokada, czy to wiekowa, czy regionalna, zawsze znajdzie się prosty sposób, by ją obejść. Najczęściej wystarczało jedno narzędzie: VPN. Wirtualna sieć prywatna, która pozwala udawać, że jesteśmy w innym miejscu na świecie, przez lata była skutecznym rozwiązaniem.
W Stanach Zjednoczonych trwa właśnie cicha, ale bardzo konsekwentna zmiana podejścia do Internetu. Punktem zapalnym są przepisy dotyczące weryfikacji wieku. W teorii chodzi o ochronę dzieci i młodzieży przed treściami, które mogą być dla nich szkodliwe, a przede wszystkim pornografią, ale też mediami społecznościowymi czy platformami rozrywkowymi. W praktyce jednak te regulacje zaczynają dotykać wszystkich użytkowników sieci, również dorosłych.
Przełomowym momentem okazało się wprowadzenie nowych przepisów w stanie Utah. To właśnie tam po raz pierwszy w USA ustawodawcy postanowili uderzyć nie tylko w same strony internetowe, ale również w sposób, w jaki użytkownicy próbują omijać ograniczenia. Nowe prawo, znane jako Senate Bill 73, weszło w życie 6 maja 2026 roku i wprowadza zasadę, która może całkowicie zmienić korzystanie z Internetu. Liczy się faktyczna lokalizacja użytkownika, a nie to, co pokazuje jego adres IP.
Jeśli ktoś fizycznie przebywa w Utah, to według prawa jest traktowany jako użytkownik z Utah, nawet jeśli korzysta z VPN i „przenosi się” cyfrowo do innego kraju. Strony internetowe mają obowiązek to uwzględnić i weryfikować wiek użytkownika niezależnie od tego, jakie narzędzia maskujące stosuje.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to problem głównie mieszkańców jednego stanu. Nic bardziej mylnego. Eksperci są zgodni, że to dopiero początek szerszego trendu, który może objąć całe Stany Zjednoczone. Już teraz podobne przepisy obowiązują lub są rozważane w wielu innych stanach, a liczba ustaw dotyczących weryfikacji wieku rośnie z roku na rok.
Co więcej, niektóre projekty ustaw wprost przewidują walkę z VPN jako narzędziem omijania prawa. W przeszłości takie pomysły pojawiały się m.in. w Wisconsin czy innych stanach, choć nie zawsze były przyjmowane. Dziś jednak klimat polityczny jest inny, presja na „uregulowanie Internetu” jest znacznie większa niż jeszcze kilka lat temu.
Dlaczego VPN stał się nagle problemem dla ustawodawców? Odpowiedź jest prosta: bo działa. Gdy wprowadzono pierwsze przepisy dotyczące weryfikacji wieku, użytkownicy bardzo szybko zaczęli je omijać właśnie dzięki VPN. W niektórych stanach odnotowano wręcz lawinowy wzrost zainteresowania tymi usługami po wejściu nowych regulacji w życie. Dla władz był to sygnał, że same przepisy nie wystarczą. Jeśli system można łatwo obejść, to z punktu widzenia regulatora nie spełnia swojej funkcji. Stąd pomysł, by zamknąć lukę i objąć regulacją również technologię, która umożliwia omijanie blokad.
Problem w tym, że VPN to nie tylko narzędzie do oglądania treści z innych krajów. To również podstawowe narzędzie ochrony prywatności. Korzystają z niego dziennikarze, prawnicy, przedsiębiorcy, a także statystyczni użytkownicy, którzy nie chcą, by ich aktywność w sieci była śledzona. I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy konflikt.
Krytycy nowych przepisów twierdzą, że próba ograniczenia VPN to krok w stronę większej kontroli nad Internetem, który do tej pory był stosunkowo otwartą przestrzenią. Organizacje zajmujące się prawami cyfrowymi ostrzegają, że takie działania mogą prowadzić do naruszenia prywatności i anonimowości w sieci.
Jeszcze większe kontrowersje budzi sposób, w jaki te przepisy mogą być egzekwowane. Technicznie rzecz biorąc, wykrycie użytkownika VPN nie jest proste. Istnieją metody, takie jak analiza adresów IP czy identyfikacja tzw. autonomicznych systemów sieciowych, ale nie są one w pełni skuteczne. W praktyce może to oznaczać jedno: strony internetowe, obawiając się odpowiedzialności prawnej, zaczną stosować rozwiązania „na wszelki wypadek”. A to może oznaczać blokowanie wszystkich użytkowników korzystających z VPN albo wprowadzenie obowiązkowej weryfikacji tożsamości dla każdego, niezależnie od wieku.
I tu jest największy problem. Weryfikacja wieku w Internecie rzadko polega na prostym kliknięciu „mam 18 lat”. Coraz częściej wymaga przesłania dokumentu tożsamości, wykonania zdjęcia twarzy albo podania danych karty płatniczej. Dla wielu osób to ogromna zmiana i powód do niepokoju.
Wyobraźmy sobie sytuację: chcemy wejść na stronę, która wcześniej była dostępna bez żadnych formalności. Teraz musimy zeskanować prawo jazdy albo dowód osobisty. Dla części użytkowników to bariera nie do zaakceptowania. Dla innych potencjalne ryzyko, że ich dane trafią w niepowołane ręce.
Nie są to obawy bezpodstawne. Każde dodatkowe miejsce, w którym przechowywane są nasze dane, zwiększa ryzyko ich wycieku. A historia Internetu zna wiele przypadków, gdy nawet duże firmy nie były w stanie skutecznie zabezpieczyć informacji swoich użytkowników.
Adrian Pluta
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.