Chcieć nie zawsze znaczy móc, nawet jeśli chodzi o coś tak prostego jak wcześniejsze pójście spać. Pokazuje to eksperyment przeprowadzony na University of Pittsburgh. Niewielka nagroda finansowa sprawiła, że studenci częściej przesypiali zalecane siedem godzin. Poprawiły się również ich oceny.
Badacze rozdali ponad 1100 studentom opaski Fitbit oraz udostępnili aplikację przypominającą o porze snu. Losowo wybranym 468 osobom zaproponowali dodatkowo około pięciu dolarów za każdą noc, podczas której prześpią co najmniej siedem godzin. Eksperyment trwał cztery tygodnie, a opaski pozwalały sprawdzić, czy warunek został rzeczywiście spełniony.
Punkt wyjścia nie był optymistyczny. Przed eksperymentem przeciętny uczestnik spał 6,6 godziny na dobę. Połowa studentów kładła się po pierwszej w nocy, a jedna czwarta dopiero po drugiej. W zwykłym tygodniu zajęć siedem godzin snu osiągali tylko podczas 43 procent nocy.
Co ciekawe, sami nie zdawali sobie z tego sprawy. Dwie trzecie twierdziło, że zazwyczaj śpi co najmniej siedem godzin. Dane z opasek pokazały jednak, że tylko mniej więcej co trzeci student osiągał ten próg przynajmniej podczas trzech z pięciu nocy.
Nie jest to wyłącznie studencki problem. Około jednej trzeciej dorosłych Amerykanów śpi krócej niż siedem godzin. Wśród nastolatków i młodych dorosłych dotyczy to mniej więcej dwóch trzecich.
Pięć dolarów zrobiło różnicę
Studenci otrzymujący pieniądze osiągali siedmiogodzinny próg podczas 26 procent większej liczby nocy niż 380 osób, którym nie zaproponowano takiej nagrody. W noce poprzedzające zajęcia spali średnio o 19 minut dłużej. To mniej więcej tak, jakby zamiast o północy zamknęli laptop o 11.40.
Nie jest to ogromna zmiana, ale towarzyszył jej nieznaczny, ale zauważalny wzrost średniej ocen. Najsilniej zareagowali studenci pierwszego semestru, których codzienne przyzwyczajenia nie zdążyły się jeszcze utrwalić.
Liczyła się nie tylko wysokość nagrody, lecz także moment jej otrzymania. Kiedy tę samą sumę wypłacano dopiero na koniec semestru, efekt był o około jedną trzecią słabszy. Same przypomnienia o porze snu i poranne podsumowania, bez pieniędzy, prawie niczego nie zmieniały.
Problemem nie był brak dobrych chęci. Aż 94 procent uczestników przyznawało, że chciałoby spać dłużej. Trudność polegała na tym, aby każdego wieczoru rzeczywiście przerwać naukę, odłożyć telefon albo zamknąć laptop. Pięć dolarów okazało się wystarczającą zachętą, by częściej przekuć zamiar w działanie.
Po zakończeniu wypłat lepszy sen utrzymywał się jeszcze przez trzy lub cztery tygodnie. Poprawa ocen była widoczna także w następnym semestrze, jednak dwa semestry później nie było po niej śladu.
Trudno na tej podstawie postulować, aby uczelnie zaczęły płacić studentom za sen. Autorzy badania zwracają jednak uwagę na coś ważniejszego: szkoły same często tworzą warunki, które utrudniają wysypianie się. Prace trzeba oddawać późnym wieczorem, a pierwsze zajęcia zaczynają się o ósmej rano.
Zmiana takich zasad może kosztować niewiele w porównaniu z rozbudowanymi programami pomocy w nauce. Uczelnie inwestują ogromne pieniądze w to, aby studenci lepiej się uczyli. Znacznie rzadziej traktują sen jako część tej samej inwestycji.