Kto powinien ponosić koszty ochrony przed pożarami, suszą i powodziami? Lokalne władze przekonują, że część rachunku należy wystawić firmom zarabiającym na paliwach kopalnych. Koncerny odpowiadają, że globalnego problemu nie można rozwiązywać za pomocą pozwów w poszczególnych stanach. Spór trafił do Sądu Najwyższego USA.
5 października, w pierwszym dniu nowej kadencji, sędziowie wysłuchali argumentów w sprawie miasta i powiatu Boulder w Kolorado przeciwko Exxon Mobil i Suncor Energy. Samorządy domagają się pieniędzy na pokrycie kosztów, które wiążą ze zmianami klimatu, w tym ochrony infrastruktury i przygotowania na katastrofy. Na razie sąd nie zdecyduje, czy firmy mają zapłacić ani ile. Rozstrzygnie, czy prawo federalne blokuje dochodzenie takich roszczeń na podstawie prawa stanowego.
Czego chce Boulder
Boulder pozwało koncerny w 2018 roku, domagając się odszkodowania za koszty dostosowania do lokalnych skutków zmian klimatu, takich jak upały i pożary. Zarzucają im, że przez dziesięciolecia wprowadzały opinię publiczną w błąd co do zagrożeń związanych z ich produktami, mimo wiedzy o wpływie paliw kopalnych na klimat. Jako przykład zagrożeń przywołuje się pożar Marshall z grudnia 2021 roku. Był on najbardziej niszczycielskim pożarem w historii Kolorado i rozprzestrzeniał się przy wietrze o prędkości do 110 mil na godzinę. Według oficjalnego bilansu spłonęły 1084 domy, a straty oszacowano na 513 mln dolarów.
Samorządy podkreślają, że żądają odszkodowania, a nie zakazu wydobycia czy sprzedaży ropy i gazu. Nie chcą też ustalać własnych limitów emisji. Ich zdaniem przepisy federalne o ochronie powietrza nie zwalniają firm z odpowiedzialności za wprowadzanie w błąd ani nie zamykają drogi do dochodzenia rekompensaty. Podobne pozwy złożyło już kilkadziesiąt władz stanowych i lokalnych, a według Reutersa stawką są miliardy dolarów.
Problem wykraczający poza jeden stan
Exxon Mobil i Suncor argumentują, że emisje gazów cieplarnianych przekraczają granice stanów i państw, więc odpowiedzialność za ich globalne skutki należy rozpatrywać na gruncie prawa federalnego. Powołują się m.in. na ustawę o czystym powietrzu (Clean Air Act) i wcześniejsze orzeczenia dotyczące zanieczyszczeń międzystanowych. Według firm dopuszczenie takich pozwów pozwoliłoby sądom stanowym pośrednio kształtować politykę energetyczną całego kraju. Ich stanowisko popiera administracja Donalda Trumpa. Już we wrześniu 2025 roku złożyła ona niezwykłą, nieproszoną opinię, w której zachęcała Sąd do zajęcia się sprawą.
Co mówili sędziowie
Sąd Najwyższy Kolorado pozwolił na dalsze prowadzenie procesu, a firmy chcą podważenia tej decyzji. Podczas rozprawy Brett Kavanaugh mówił o „murze precedensów", według którego sprawy o zanieczyszczenia międzystanowe podlegają prawu federalnemu. Sonia Sotomayor przypomniała jednak wyrok z 1987 roku, który dopuścił podobne pozwy przed sądami stanowymi. Prezes John Roberts wątpił, jak miałoby to działać w praktyce, i przewidywał, że dzień po takim wyroku pojawiłoby się „co najmniej 50" kolejnych pozwów. Ketanji Brown Jackson pytała natomiast, dlaczego Sąd nie poczeka, aż sądy stanowe zakończą postępowanie.
Orzeczenia oczekuje się do końca czerwca 2027 roku. Nawet korzystne dla Boulder nie oznaczałoby wypłaty pieniędzy, a jedynie otwierałoby drogę do dalszego procesu. Wynik jest dodatkowo niepewny, bo sędzia Samuel Alito wyłączył się z tej sprawy. Przy remisie 4–4 wyrok Kolorado zostałby utrzymany, ale bez wartości precedensowej, więc koncerny i samorządy pozostałyby w prawnym zawieszeniu.
Źródła: supremecourt.gov, Reuters, csmonitor, Bloomberg Law, Colorado Newsline