Wielkanoc na amerykańskim stole
----- Reklama -----
Anna Czerwińska

Anna Czerwińska


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

O poniedziałku wielkanocnym wspominałam przed tygodniem. Wiem, wiem… za wcześnie, trzeba było i tak dalej. Zważywszy jednak na nasz cykl wydawniczy, trudno jest wszystko umieścić we właściwym czasie, a bardzo chciałabym chociaż wspomnieć o wielkanocnych tradycjach amerykańskich, których często nie zauważamy lub wręcz nie znamy.

Zające, kolorowe jajka, wielkanocne prezenciki (tak, tak, obdarowują się wielkanocno-wiosennymi drobiazgami), żółciutkie kurczaczki w śmiesznych, ukwieconych kapelusikach, to symbole amerykańskiego święta rodzinnego lub święta religijnego wszystkich chrześcijan.

Easter lub Resurrection Sunday, czyli Wielkanoc - przed nami. Dla jednych będzie to czas dla rodziny i świętowania wiosny, dla innych - czas modlitwy, zadumy, święcenia pokarmu, przyjmowania komunii, świętowania zmartwychwstania. Każdy z nas celebruje ten czas według własnego uznania i własnych potrzeb wewnętrznych. Jedni poddadzą się szaleństwom porządkowym, przygotowując dom czy mieszkanie do wiosny, słońca, ogólnej radości i czystości... Inni potraktują niedzielę wielkanocną podobnie, jak kolejne dni wolne od pracy w ciągu roku... Proponuję jednak nie kosić trawy w Wielkanoc, nie budować płotu, nie malować domu, nie przewozić kompostu w ogrodzie, gdy nasi sąsiedzi właśnie podejmują gości na świątecznym śniadaniu czy obiedzie pod rozłożystym dębem czy kasztanem w swoim ogrodzie... Spróbujmy uszanować tradycję innych, nie zakłócając spokoju swoją nadmierną gorliwością... Czy to namawianie z mojej strony do tolerancji? Jasne, że tak. Ogrodową przygodę z zapracowanym sąsiadem już przeżyłam... Skończyło się uprzejmie i grzecznie, na szczęście, choć bez mojego bezpośredniego udziału. To zasługa mojego fantastycznego innego sąsiada, starszego pana z Teksasu, ojca pięciu córek! Kiedyś też szukały kolorowych pisanek w trawie i krzewach, teraz to domena ich dzieci...

Skupmy się więc na tradycji amerykańskiej...

  • w kościołach amerykańskich również odbywa się święcenie koszyczków, a raczej koszy wielkanocnych. Z pewnością nie pojawia się wówczas tak dużo ludzi jak w Polsce, ale jednak. Kosze są średnie i duże (zdecydowanie większe od naszych), a w nich chleb, pęta kiełbasy, wino, ciasta i oczywiście mnóstwo jajek - symbol zmartwychwstania, odnowy życia...
  • dla Amerykanów bardzo ważny jest Wielki Piątek (Good Friday); wielu z nich tego dnia nie pracuje, a część prywatnych biznesów jest zamknięta...
  • groby w kościołach katolickich nie są tak strojne czy symboliczne jak w Polsce - pamiętam groby w warszawskich kościołach na Starym Mieście, kiedy do Katedry stało się po kilka godzin w kolejce przez Plac Zamkowy...
  • Easter to spotkania rodzinne na brunch'ach w restauracjach (późne śniadanie, wczesny lunch). Kilkakrotnie uczestniczyłam w takich spotkaniach, podlewanych "szampanem" z sokiem pomarańczowym. Jedzenia (w formie szwedzkich bufetów - popularnych ogromnie) na gorąco, na zimno, z deserami, owocami - jest bardzo dużo. Wybór ogromny, łącznie z tradycyjną szynką w brązowym cukrze i miodzie, pieczoną baraniną, makaronem z serem, ziemniakami w kilku postaciach, kurczakami, plackami, goframi, omletami, kawiorami, owocami morza, tortami, babkami, puddingami, pajami... Osobiście nie jestem zwolenniczką tego typu spotkań restauracyjnych...
  • kolejną tradycją jest szukanie jajek (Easter Egg Hunt) w szkołach, parkach, centrach handlowych, domu czy ogrodzie. Są to jajka czekoladowe, piankowe w czekoladzie lub plastikowe z drobnymi upominkami. Radość wielka, czasem nie tylko dla dzieci!!

Jeszcze jest jedna ciekawa tradycja, o której opowiem w kolejnym spotkaniu, a dzisiaj chciałabym tylko wyjaśnić, skąd się wziął zajączek...

Różowy, brzoskwiniowy, jasny zielony, żółty, pomarańczowy - to kolory Świąt Wielkanocnych i wiosennego sezonu. Jeżeli do tego dodamy lekkie, zwiewne tkaniny, pełnia szczęścia zapewniona. Czy tak się ubierała Eostre, germańska bogini Wiosny, od imienia której najprawdopodobniej przyjęto anglojęzyczną nazwę Święta Zmartwychwstania? Z pewnością była piękna, falująca wiatrem, w kolorach najpiękniejszych pasteli, jak na boginkę nowego życia, rozrodczości i radości przystało. A jej symbolem był... zajączek, przedstawiciel szybko reprodukujących się zwierzątek. Może nie było jeszcze jajka ani kury?! Gdyby głębiej "wkopać" się w historię (a nie to jest moim zamiarem), dojdziemy do wniosku, iż wiele symboli świątecznych ma swoje pogańskie korzenie. Cóż, kiedyś wierzono w bogów i boginki, zanim... dość. My o kulinariach i tradycjach stołowych.... Jednak nie mogłam oprzeć się ujawnieniu pewnych tradycji amerykańskich. A teraz zapraszam na moją stronę https://www.amerykanskiekulinaria.com/wielkanoc-na-amerykanskim-stole, by tam poszperać między przepisami wielkanocnymi. Wśród nich kotlet schabowy w orzechach, polędwiczki wieprzowe czy wielkanocna szynka w specjalnym anturażu, pieczone ziemniaki w ziołach, tarta migdałowa z gruszką albo bez (czyli nasz polski mazurek migdałowy)… Brzmi smakowicie… Dzisiaj tylko jeden z nich…

Tatar z łososia z Salsa Verde

Składniki:
odpowiednia ilość łososia (u mnie: 300 gram i składniki do niego)
olej z oliwek (1 1/2 łyżki)
sok z cytryny (1 łyżka)
posiekany, świeży koperek (1/2 łyżeczki)
sos sojowy (1 łyżeczka) 
sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
- łososia oczyścić z ości (najlepiej pencetą zanurzaną w wodzie), płetw itp., odciąć skórę (ostrym nożem)
- rybę pokroić w niezbyt drobną kostkę
- dodać do niej pozostałe składniki, wymieszać, schłodzić przed podaniem

serwować w formie lekko spłaszczonej kulki, z kleksem śmietany i listkiem koperku; dodatkowo - odrobina czarnego kawioru (opcjonalnie). Wokół - niewielka ilość salsy Verde, do tego białe, lekkie pieczywo.

83

Salsa Verde

… po hiszpańsku, włosku lub meksykańsku. Niby takie same, a jednak nieco inne poprzez użyte składniki. Do tatara z łososia lepsza jest, moim zdaniem, hiszpańska jej odmiana i taką podaję w tym przepisie (włoska i meksykańska tutaj - https://www.amerykanskiekulinaria.com/tatar-z-lososia-salsa-verde-przepis), ale ... pozostałe też są dobre, ostrzejsze. Każda z nich jest świetnym pomysłem do ryb w każdej postaci.

Wersja hiszpańska

Składniki:
2 łyżki kaparów, posiekać
1 łyżka posiekanej świeżej pietruszki
1 łyżka posiekanego świeżego koperku
1 łyżeczka soku z cytryny
2 łyżki oliwy z oliwek

Przygotowanie:

Wymieszać wszystkie składniki i chłodzić przez 30 minut przed podaniem.

Anna Czerwińska
wielbicielka muzyki klasycznej i dobrej literatury, amatorka gór i namiotu, podglądania życia od kuchni i innych obserwacji wszelkich na własny użytek.
Autorka blogów: o kuchni Stanów Zjednoczonych i… truflach czekoladowych www.amerykanskiekulinaria.com; www.domowetrufle.com
kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.