Zakupy spożywcze znów zaczynają mocniej uderzać po kieszeni. Wielu klientów zauważa to już przy kasach, ale najnowsze dane pokazują, że nie jest to tylko subiektywne odczucie. W kwietniu ceny żywności w Stanach Zjednoczonych były średnio o 2,9 proc. wyższe niż rok wcześniej. To największy roczny wzrost w tej kategorii od sierpnia 2023 roku. Problem polega jednak na tym, że część ekonomistów ostrzega: obecne podwyżki mogą być dopiero początkiem większej fali wzrostów.
Najmocniej podrożały niektóre produkty świeże. Jednym z najbardziej rzucających się w oczy przykładów są pomidory, które kosztują obecnie około 40 proc. więcej niż przed rokiem. Wzrost cen tłumaczony jest kilkoma czynnikami jednocześnie: gorszymi warunkami pogodowymi w regionach upraw, wyższymi kosztami transportu oraz dodatkowymi opłatami i taryfami handlowymi.
Znacznie więcej płacimy również za kawę. Ten importowany produkt podrożał o około 19 proc. w porównaniu z ubiegłą wiosną. Na cenę wpływa nie tylko transport, ale także problemy z produkcją w krajach będących głównymi dostawcami. Długotrwałe susze i niestabilne warunki pogodowe ograniczyły zbiory na wielu plantacjach.
Wyższe ceny widać również przy stoiskach mięsnych. Mięso ogółem podrożało o około 9 proc., ale jeszcze mocniej wzrosły ceny wołowiny. Mielona wołowina kosztuje średnio o około 15 proc. więcej niż rok temu, pieczenie wołowe podrożały o 18 proc., a steki o około 16 proc. Suche warunki w zachodnich stanach utrudniają hodowlę bydła i zwiększają koszty utrzymania stad. Mniejsza podaż i wyższe koszty produkcji oraz transportu przekładają się bezpośrednio na ceny widoczne później na sklepowych półkach.
Powody tych zmian są bardziej złożone niż zwykła inflacja. Ważną rolę odgrywają rosnące ceny paliw. Olej napędowy napędza ciągniki, łodzie rybackie i ciężarówki transportujące żywność. Szacuje się, że około 83 proc. amerykańskich produktów rolnych przewożonych jest ciężarówkami.
Rosnące koszty paliwa oznaczają więc nie tylko wyższe ceny na stacjach benzynowych. Wzrost zaczyna rozchodzić się po całym systemie niczym fale po wrzuceniu kamienia do wody.
„Wzrost cen paliw to kamień wpadający do stawu. Potem pojawiają się fale: rosną koszty paliwa lotniczego, transportu i przewozu żywności do sklepów” – tłumaczy ekonomista Justin Wolfers.
Już teraz część dostawców zaczęła doliczać dodatkowe opłaty paliwowe do kosztów dostaw.
Problem polega jednak na tym, że pełny efekt może pojawić się z opóźnieniem.
Ekonomiści z Purdue University, Ken Foster i Bernhard Dalheimer, zwracają uwagę, że wzrost kosztów produkcji, magazynowania, przetwarzania i transportu żywności może potrzebować od trzech do sześciu miesięcy, zanim w pełni odbije się na cenach w supermarketach.
Według nich to, co konsumenci widzą obecnie na półkach, w dużej mierze odzwierciedla jeszcze wcześniejsze wydarzenia gospodarcze.
„Większość tego, co obserwujemy obecnie w łańcuchu cen żywności, prawdopodobnie pojawiła się jeszcze przed ostatnimi napięciami” – mówi Foster.
Innymi słowy, część podwyżek związanych z obecnym wzrostem cen energii może dopiero nadchodzić.
Dodatkowo problem może rozprzestrzenić się na kolejne obszary rolnictwa. Przez Cieśninę Ormuz transportowana jest znacząca część światowych nawozów. Jeśli koszty ich przewozu wzrosną, droższa stanie się produkcja rolna. Rolnicy zapłacą więcej za nawozy, wyższe koszty przeniosą na przetwórców, a ostatecznie rachunek trafi do konsumentów.
Pogoda także dokłada swoje. Poza hodowlą bydła w USA susze w innych częściach świata ograniczają produkcję kawy i części upraw.
Co tanieje?
Nie wszystkie informacje są jednak złe. Wśród drożejących produktów znalazł się jeden wyjątek, który może przynieść klientom pewną ulgę.
Jajka są obecnie średnio o 39 proc. tańsze niż rok temu. Rynek zaczął wracać do równowagi po ubiegłorocznych problemach związanych z epidemią ptasiej grypy, która doprowadziła wcześniej do gwałtownych wzrostów cen.
Ekonomiści zwracają uwagę, że znacznie ważniejsze mogą okazać się kolejne miesiące. Jeśli wysokie ceny paliw utrzymają się dłużej, dzisiejsze rachunki za zakupy mogą za jakiś czas wyglądać zaskakująco skromnie.