----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

08 kwietnia 2026

Udostępnij znajomym:

Kiedy 1 kwietnia 2026 roku z przylądka Canaveral na Florydzie wzniosła się w niebo potężna rakieta programu Artemis, wielu obserwatorów miało poczucie, że uczestniczy w czymś więcej niż tylko kolejnym starcie kosmicznym. To był powrót do marzeń sprzed pół wieku, do czasów, gdy nazwiska astronautów znano na całym świecie, a Księżyc przestał być tylko punktem na nocnym niebie. Misja Artemis II to bowiem pierwszy załogowy lot w kierunku Księżyca od czasów programu Apollo z lat 70.

To, co wyróżnia Artemis II, to fakt, że choć nie przewiduje lądowania na Księżycu, jest absolutnie kluczowym krokiem w powrocie człowieka na jego powierzchnię. To misja testowa, ale z ludźmi na pokładzie. NASA chce sprawdzić, czy wszystkie systemy działają w rzeczywistych warunkach głębokiej przestrzeni kosmicznej. W praktyce oznacza to sprawdzenie wszystkiego: od systemów podtrzymywania życia, przez nawigację, aż po zachowanie człowieka w izolacji i ogromnej odległości od Ziemi.

Podróż trwa około 10 dni i jest niezwykle precyzyjnie zaplanowana. Po starcie rakieta wynosi statek Orion na orbitę okołoziemską, a następnie następuje tzw. manewr translunarny, czyli moment, w którym statek zostaje skierowany w stronę Księżyca. Przez kolejne dni astronauci oddalają się od Ziemi na odległość większą niż jakakolwiek wcześniejsza załogowa misja - ponad 250 tysięcy mil, bijąc rekord misji Apollo 13.

Najbardziej spektakularnym momentem całej wyprawy jest przelot w pobliżu Księżyca. Statek nie wchodzi na orbitę, lecz wykorzystuje grawitację naszego naturalnego satelity niczym kosmiczną procę. To tzw. trajektoria „free return”, a jeśli wszystko przebiega zgodnie z planem, statek sam wraca na Ziemię bez potrzeby dużych manewrów silnikowych. To rozwiązanie znane jeszcze z czasów Apollo, ale dziś udoskonalone dzięki nowoczesnej technologii.

Warto zatrzymać się na chwilę przy samej rakiecie, która wynosi astronautów w przestrzeń. Space Launch System, w skrócie SLS, to najpotężniejsza rakieta, jaką NASA zbudowała od czasów Saturna V. Jej wygląd robi ogromne wrażenie. Wysoka na ponad 98 metrów, przypomina smukłą wieżę z charakterystycznym pomarańczowym rdzeniem i dwoma bocznymi boosterami na paliwo stałe. To właśnie te boostery dostarczają większość energii podczas pierwszych minut lotu, odrywając się od rakiety po wyczerpaniu paliwa.

Centralny człon rakiety wypełniony ciekłym wodorem i tlenem zasila cztery potężne silniki RS-25, te same, które wcześniej wykorzystywano w promach kosmicznych. Na samym szczycie znajduje się kapsuła Orion. Można nazwać ją „domem” astronautów na czas całej misji. To nowoczesny statek, zaprojektowany specjalnie do lotów poza orbitę okołoziemską.

Sam Orion nie jest wielki, przypomina stożek, trochę większy niż kabina starego Apolla, ale wyposażony w technologie XXI wieku. Ma systemy podtrzymywania życia, które pozwalają czterem osobom przetrwać wiele dni w przestrzeni kosmicznej, własną toaletę (co wbrew pozorom jest ogromnym osiągnięciem technologicznym), a także panele słoneczne dostarczające energię.

Za kapsułą znajduje się europejski moduł serwisowy, zbudowany przez Europejską Agencję Kosmiczną. To on odpowiada za napęd, energię i kontrolę temperatury. Ta współpraca międzynarodowa jest ważnym elementem całego programu Artemis i pokazuje, że powrót na Księżyc nie jest już tylko wyścigiem jednego kraju, ale wspólnym wysiłkiem wielu państw.

Na pokładzie Artemis II znajduje się czteroosobowa załoga: trzech astronautów NASA i jeden Kanadyjczyk. Wśród nich są osoby, które zapisują się w historii, jak Christina Koch, pierwsza kobieta lecąca tak daleko od Ziemi, czy Victor Glover, pierwszy czarnoskóry astronauta w tej części przestrzeni kosmicznej.

Podczas lotu astronauci prowadzą różne eksperymenty, ale równie ważna jest obserwacja. Widok Ziemi oddalającej się w czarnej przestrzeni, wschód Ziemi nad horyzontem Księżyca czy całkowite zaćmienie Słońca widziane z innej perspektywy to doświadczenia, które mają ogromne znaczenie nie tylko naukowe, ale i psychologiczne.

Misja rozpoczęła się 1 kwietnia 2026 roku i zakończy się wodowaniem kapsuły na Oceanie Spokojnym około 10-11 kwietnia. Powrót na Ziemię to jeden z najbardziej wymagających etapów. Kapsuła Orion wchodzi w atmosferę z prędkością sięgającą nawet 25 tysięcy mil na godzinę, a temperatura na jej powierzchni rośnie do kilku tysięcy stopni Celsjusza. Ochrona termiczna musi działać perfekcyjnie, tu nie ma miejsca na błędy. Po wejściu w atmosferę otwierają się spadochrony, a kapsuła łagodnie opada na powierzchnię oceanu, gdzie czeka już okręt amerykańskiej marynarki wojennej.

Artemis II to dopiero początek. Kolejna misja, Artemis III ma już doprowadzić do lądowania ludzi na Księżycu, po raz pierwszy od ponad pół wieku. Plan zakłada, że stanie się to jeszcze przed końcem tej dekady. Tym razem jednak nie chodzi tylko o symboliczny powrót. NASA chce stworzyć trwałą obecność człowieka na Księżycu - bazę, która stanie się punktem wyjścia do dalszych podróży, być może nawet na Marsa.

Adrian Pluta
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor