----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

21 października 2026

Udostępnij znajomym:

Tesla zaprezentowała nowego Roadstera, czyli sportowy samochód elektryczny drugiej generacji, który podczas pokazu oderwał się od ziemi, wykonał obrót w powietrzu i wylądował na czterech kołach. Nie był to komputerowy film ani przypadkowo przerobione nagranie. Firma rzeczywiście pokazała pojazd wyposażony w technologię pozwalającą na krótkie skoki w powietrzu. Tylko w jakim celu?

Trzeba od razu zaznaczyć, że określenie „latająca Tesla” jest nieco mylące. Nie chodzi o samochód, który może swobodnie przemierzać niebo, pokonywać dziesiątki mil nad ziemią i lądować na podjeździe przed domem. Zaprezentowany Roadster wykorzystuje specjalny układ napędowy inspirowany technologią rakietową, aby wykonywać krótkie, widowiskowe manewry.

Pokaz odbył się w ośrodku testowym SpaceX w McGregor w Teksasie. To nieprzypadkowe miejsce. SpaceX od lat rozwija rakiety, silniki i systemy pozwalające precyzyjnie kontrolować ruch pojazdów w przestrzeni. Tesla postanowiła wykorzystać część tych doświadczeń w samochodzie, którego głównym zadaniem pozostaje szybka jazda po drodze.

Podczas prezentacji Roadster wjechał na specjalnie przygotowaną rampę, która przechodziła w niemal pionową, a następnie odwróconą powierzchnię. Samochód utrzymywał się na niej w pozycji „do góry nogami”, po czym wystrzelił w powietrze, obrócił się i wylądował. W innym fragmencie demonstracji przeleciał nad rzędem samochodów Tesli, wśród których znajdowały się między innymi Cybertruck i ciężarówka Semi. Za kierownicą nie siedział człowiek. W pojeździe znajdował się manekin ubrany w skafander przypominający strój astronauty. Firma przeprowadziła pokaz bez żywego kierowcy, co ograniczało ryzyko związane z demonstracją tak nietypowej technologii.

Najbardziej niezwykłe jest to, że nowy Roadster nie ma skrzydeł ani klasycznych wirników znanych z helikopterów. Nie przypomina też drona, który unosi się dzięki kilku dużym śmigłom. Wykorzystuje natomiast zestaw dysz wyrzucających sprężone powietrze. To właśnie one mają zapewnić siłę potrzebną do krótkiego oderwania samochodu od ziemi oraz kontrolowania jego położenia podczas manewru.

System opracowano przy współpracy z inżynierami SpaceX. W najbardziej ekstremalnej wersji pojazdu przewidziano łącznie dziesięć dysz, rozmieszczonych tak, aby można było wpływać zarówno na ruch samochodu do przodu, jak i na jego obrót. Według przedstawionych informacji układ korzysta z około 600 litrów sprężonego powietrza przechowywanego w specjalnych zbiornikach kompozytowych. Są one wzmacniane włóknem węglowym, aby wytrzymywały wysokie ciśnienie.

Jak to dokładniej działa? Gdy sprężone powietrze zostaje gwałtownie wypuszczone przez odpowiednio skierowaną dyszę, powstaje siła działająca w przeciwnym kierunku. Podobne zjawisko wykorzystują rakiety, choć w ich przypadku napęd jest znacznie bardziej skomplikowany i nie ogranicza się do wypuszczania zgromadzonego powietrza. W Roadsterze specjalnie rozmieszczone dysze mają umożliwiać krótkie podbicie samochodu oraz korygowanie jego położenia.

Jeśli odpowiednia dysza skieruje strumień w dół, pojazd może otrzymać siłę skierowaną ku górze. Jeżeli układ odpowiednio zadziała z boku lub z tyłu, można wpłynąć na obrót albo ruch samochodu. Nie oznacza to jednak, że pojazd jest samolotem. Do długotrwałego lotu potrzebny byłby znacznie bardziej rozbudowany system, a przede wszystkim sposób na utrzymanie się w powietrzu bez ciągłego zużywania ogromnej ilości energii lub gazu.

Tesla nie zaprezentowała samochodu, którym można polecieć z Chicago do Nowego Jorku, ominąć korki na autostradzie albo przeskoczyć nad zatłoczonym skrzyżowaniem. Pokazała raczej wyjątkowo zaawansowany samochód sportowy, który potrafi na krótko oderwać się od nawierzchni. Firma nie podała wiarygodnych, kompletnych danych dotyczących czasu pozostawania w powietrzu, maksymalnej wysokości ani liczby skoków, jakie można wykonać po jednym napełnieniu zbiorników. Nie wiadomo również, jak dokładnie system będzie działał w różnych warunkach pogodowych, przy bocznym wietrze czy na nierównej nawierzchni.

A jak jeździ nowy samochód Tesli? Producent twierdzi, że Roadster w odpowiedniej konfiguracji będzie rozpędzał się od zera do 60 mil na godzinę w mniej niż sekundę. W materiałach dotyczących prezentacji pojawia się wynik około 0,81 sekundy, ale trzeba przy nim postawić ważny znak zapytania. Pomiar rozpoczyna się dopiero po pokonaniu przez samochód pierwszej stopy, czyli około 30 centymetrów. Nie jest to więc bezpośrednio porównywalne z tradycyjnym pomiarem od całkowitego zatrzymania. W przypadku wersji Thrust dodatkową siłę mają zapewniać właśnie dysze sprężonego gazu. Takie rozwiązanie może dać ogromny impuls, ale rodzi też pytania o kontrolę nad samochodem, przyczepność kół i bezpieczeństwo osoby siedzącej w środku.

Dlaczego firma zdecydowała się na ten projekt? Jego głównym celem jest pokazanie ekstremalnych możliwości technologicznych Tesli i podkreślenie związku firmy z przemysłem kosmicznym. Musk od dawna buduje wizerunek przedsiębiorcy, który chce nie tylko ulepszać istniejące produkty, ale także zmieniać sposób myślenia o tym, co jest możliwe. W przypadku Roadstera chodzi zarówno o osiągi, jak i o spektakl, który przyciąga uwagę mediów oraz klientów.

Adrian Pluta
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

SOBCZAK MEDICARE 2026 300 X 600 wersja 1

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor