W Waszyngtonie zapadła decyzja. Tym razem nie chodzi o telefony, komputery ani media społecznościowe. Na celowniku znalazły się roboty produkowane w Chinach, od humanoidalnych maszyn przypominających ludzi, przez robotyczne psy, aż po inteligentne odkurzacze poruszające się po domach. Amerykańskie władze uznały, że takie urządzenia mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i ogłosiły zakaz importu nowych modeli.
Federalna Komisja Łączności (FCC) ogłosiła, że nowe chińskie roboty humanoidalne i czworonożne nie będą mogły być importowane do Stanów Zjednoczonych. Zakaz obejmuje również inne zaawansowane urządzenia robotyczne wyposażone w czujniki środowiskowe i łączność bezprzewodową. Co ważne, decyzja dotyczy przede wszystkim nowych modeli, które nie zostały jeszcze dopuszczone do amerykańskiego rynku. Produkty już znajdujące się w sprzedaży na razie mogą nadal działać, choć FCC pozostawiła sobie możliwość ponownego ich przeanalizowania.
Najgłośniej mówi się o firmie Unitree Robotics, jednej z najszybciej rozwijających się chińskich spółek robotycznych. Jej robotyczne psy i humanoidalne maszyny zdobyły ogromną popularność w Internecie, ponieważ kosztują znacznie mniej niż konkurencyjne konstrukcje z USA. Dla wielu amerykańskich laboratoriów, startupów i uczelni były atrakcyjną platformą do eksperymentów ze sztuczną inteligencją.
Dlaczego administracja USA zdecydowała się na taki krok? Oficjalnie chodzi o trzy kwestie: możliwość zdalnego przejęcia kontroli nad robotem, ryzyko zbierania danych oraz obawy przed wykorzystaniem takich maszyn do działań wywiadowczych. Urzędnicy argumentują, że robot wyposażony w kamery, mikrofony i czujniki może stać się mobilnym narzędziem obserwacji. W przeciwieństwie do smartfona, który zwykle leży w kieszeni lub na stole, robot może samodzielnie poruszać się po domu, biurze, magazynie czy fabryce. Może tworzyć szczegółowe mapy pomieszczeń, rejestrować rozmowy i analizować otoczenie.
Jednak tłem takiej decyzji jest szerszy konflikt technologiczny między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Najpierw były ograniczenia wobec Huawei, później sankcje dotyczące zaawansowanych chipów AI, następnie działania przeciwko chińskim dronom, a teraz przyszła kolej na roboty. Waszyngton konsekwentnie próbuje zmniejszyć zależność od chińskich technologii w sektorach uznawanych za strategiczne.
Chińskie firmy odpowiadają, że oskarżenia są przesadzone i mają charakter polityczny. Pekin określił działania USA jako protekcjonistyczne i zapowiedział obronę interesów swoich przedsiębiorstw. Chińscy komentatorzy zwracają uwagę, że kraj ten kontroluje znaczną część światowego rynku robotów humanoidalnych i dysponuje ogromnym zapleczem produkcyjnym, więc amerykańskie ograniczenia nie zatrzymają rozwoju tej branży.
Warto zauważyć, że spór o roboty nie pojawił się nagle. Już w marcu 2026 roku amerykańscy senatorowie z obu partii przedstawili projekt ustawy zakazującej federalnym agencjom kupowania i używania robotów produkowanych przez chińskie firmy. Projekt obejmował humanoidy oraz bezzałogowe pojazdy naziemne wykorzystywane przez służby publiczne. Sam fakt, że inicjatywę poparli zarówno Republikanie, jak i Demokraci, pokazuje, że debata dotycząca tej sprawy jest szeroka.
Kilka miesięcy później członkowie Izby Reprezentantów zaproponowali kolejne przepisy, które miały umożliwić wpisywanie chińskich robotów na specjalną listę urządzeń uznanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Mechanizm przypomina rozwiązania wcześniej stosowane wobec sprzętu telekomunikacyjnego.
Chodzi także o aspekt finansowy - dla startupów pracujących nad AI oznaczało to możliwość taniego testowania algorytmów w prawdziwym świecie. Część ekspertów ostrzega, że zakaz może spowolnić innowacje w USA, ponieważ krajowa branża robotyczna nie jest jeszcze w stanie dostarczyć równie tanich platform sprzętowych. Inni odpowiadają, że krótkoterminowe koszty są warte poniesienia, jeśli dzięki temu powstanie silniejszy amerykański przemysł robotyczny.
Ciekawy jest też wątek związany z dronami. USA od lat ograniczają użycie chińskich dronów w administracji federalnej, a wobec firmy DJI stosowane są różne sankcje i restrykcje.
Jednocześnie konsumenci i przedsiębiorstwa mogą odczuć skutki w portfelach. Mniejsza konkurencja często oznacza wyższe ceny. Jeśli nowe chińskie odkurzacze, roboty magazynowe czy platformy badawcze znikną z rynku, alternatywy mogą okazać się dużo droższe.
Adrian Pluta
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.