----- Reklama -----

Luxahaus Beyond

(773) 205-0303

Zaloguj się
Subskrybuj

12 maja 2022

Udostępnij znajomym:

Wydaje się, że zamożność jest przywilejem wybranych, którzy mieli szczęście urodzić się w bogatych rodzinach. Tymczasem większość amerykańskich milionerów doszła do majątku dzięki własnej pracy, przeważnie dzięki otwarciu i rozkręceniu biznesu lub korzystnym inwestycjom. Chociaż nie pochodzisz z bogatej rodziny i nie masz inklinacji do biznesu, większy majątek ciągle jest w twoim zasięgu. Przykład pani Schreiber uczy, że recepta na zamożność dla przeciętnego człowieka istnieje, choć nie jest to sposób szybki.

Przykład z życia

Ann Schreiber, urzędniczka urzędu skarbowego, przeszła na emeryturę, mając na koncie pięć tysięcy dolarów. Jako emerytka, zaczęła te sumę inwestować na giełdzie, zresztą bardzo ostrożnie. Uważnie studiowała trendy giełdowe, raporty finansowe, nie zwracała uwagi na fluktuacje notowań, rzadko sprzedawała akcje i zawsze reinwestowała dywidendy. Do jakiej kwoty urósł jej portfel? Gdy zmarła w styczniu 1995 roku w wieku 101 lat, przekazała w testamencie 22 miliony dolarów dla Yeshiva University na stworzenie puli stypendialnej dla kobiet żydowskich. Życzeniem pani Schreiber, zawsze żyjącej samotnie w skromnej kawalerce, było dopomożenie kobietom jej wiary, które z racji płci bywają dyskryminowane, tak jak ona była przez długie lata pracy zawodowej.

Zostań kapitalistą

W systemie kapitalistycznym bogatym może być tylko ten, kto zostanie kapitalistą. Ażeby zostać kapitalistą, trzeba spełnić dwa warunki: mieć kapitał i umieć ponieść pewną dozę ryzyka. Nawiasem mówiąc, kapitalista spełnia bardzo użyteczną funkcję w społeczeństwie. Przez swoje pieniądze, przedsiębiorczość i gotowość do ryzyka, przyczynia się do rozwoju gospodarki: budowania domów, rozwoju przedsiębiorstw i tworzenia miejsc pracy. Zaprzęga kapitał do pracy tam, gdzie będzie najefektywniej wykorzystany, a w związku z tym, gdzie przyniesie największy zysk. Nie ma się wiec czego wstydzić, a raczej traktować zostanie kapitalistą jako obowiązek wobec społeczeństwa i siebie samego.

Ryzyko

Ryzykuje ktoś, kto zakłada biznes, bo około 80 proc. biznesów upada już w ciągu pierwszych dwóch lat. Ryzykuje właściciel domu, bo jego nieruchomość może stracić wartość, a lokatorzy mogą nie płacić czynszów. Ryzykuje inwestor, bo jego walory jutro mogą być warte mniej niż dzisiaj. Ale tak już musi być. Żeby zarobić, trzeba umieć stracić. Jeżeli ktoś nie może znieść myśli o stracie nawet dolara, niech trzyma pieniądze w banku, ale wtedy nie będzie kapitalistą, tylko drobnym ciułaczem. Bez ryzyka można zarobić tylko parę procent, co, po uwzględnieniu inflacji i podatków, rzeczywistego zysku nie daje.

Naszym celem musi być zarobek powyżej stopy inflacji. Dobre zyski przynoszą nieruchomości, bo ich wartość rośnie (choć bywają fluktuacje), pożyczka hipoteczna daje dźwignię finansową, a czynsze pomagają spłacać pożyczkę hipoteczną. Z papierów wartościowych historycznie największe zyski przynoszą akcje.

Nawiasem mówiąc, giełda nie jest aż tak ryzykowna, jak się wydaje. Waha się z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc, ale na przestrzeni lat idzie w górę. Ktoś, kto inwestuje w szeroki koszyk akcji na kilkanaście, kilkadziesiąt lat w zasadzie eliminuje ryzyko.

Kapitał

Ażeby zostać kapitalistą, nie trzeba wcale mieć milionów dolarów, by zbudować fabrykę czy czynszową kamienicę. Nawet przy niewielkim stanie portfela można kupować akcje za pośrednictwem funduszu inwestycyjnego. Przez zakup akcji stajemy się współwłaścicielami przedsiębiorstw i otrzymujemy cześć wypracowanych przez nie dochodów w postaci dywidendy. A jeżeli firma rozwija się pomyślnie, to notowania jej akcji zwyżkują i rośnie nasz stan posiadania.

Wydaje się nam, że oszczędzanie od czasu do czasu tysiąca dolarów niczego w naszym życiu nie zmieni. Błąd! Bogactwo osób prywatnych, jak i bogactwo narodów tworzy się powoli, rok po roku, w wyniku rzetelnej pracy i wolnego przepływu kapitału. Pisał o tym już w roku 1776 szkocki ekonomista Adam Smith w książce pt. "The Wealth of Nation".

Jeżeli do olbrzymiego majątku może dojść skromna, zwyczajna emerytka, jak Ann Schreiber, to dlaczego nie my? Czy musimy pytać czarodziejską kulę, na jakie akcje postawić na giełdzie? Nie. Istnieje metoda znacznie prostsza.

Jak zacząć

Oto jak zostać bogatym, pod warunkiem, że mamy przed sobą wiele lat i odpowiednią strategię. A najprostszą strategią jest regularne kupowanie koszyka akcji (patrz poniżej) w ramach programu zwanego Dollar Cost Averaging (DCA). Oto co trzeba o tym wiedzieć.

Otwierasz konto w dyskontowej firmie maklerskiej. Portal NerdWallet poleca: Fidelity, Ameritrade, E-Trade, Interactive Brokers, Charles Schwab, Robinhood. Wszystkie te firmy nie wyznaczają minimalnego wkładu (account minimum) i nie pobierają opłat za egzekwowanie transakcji kupna/sprzedaży (commission) podstawowych papierów wartościowych, takich jak akcje, ETF-y i opcje. Mają też wiele narzędzi przydatnych każdemu inwestorowi oraz mobilne aplikacje.

Lepiej: Otwórz sobie konto IRA albo Roth IRA u dyskontowego maklera, wpłać na nie maksymalną kwotę dozwoloną w danym roku – 6,000 dol. plus 1,500 dol. dla osób po pięćdziesiątce. Zaletą inwestowania na koncie emerytalnym jest fakt, że nie będziesz musiał rozliczać się z IRS z każdej transakcji. Oczywiście depozyt na IRA odpiszesz od dochodu, a podatki masz odłożone da czasu wypłaty środków.

Wybróbowana strategia

Dollar Cost Averaging to metoda polegająca na regularnym inwestowaniu określonej kwoty. Na przykład z konta oszczędnościowego przelewasz co miesiąc środki na konto inwestycyjne, najlepiej IRA, gdzie kupujesz np. fundusz inwestycyjny naśladujący np. wskaźnik S&P 500. Gdy giełda spadnie, kupujesz akcje na wyprzedaży, czyli taniej. Jeżeli giełda zwyżkuje – nabywasz za tę samą kwotę mniej, ale reszta puli będzie pęcznieć. W ten oto sposób uśredniasz koszty i masz powody do satysfakcji w każdych okolicznościach.

Jak widać, dzięki prostemu, bezstresowemu programowi Dollar Cost Averaging zarobisz nawet wtedy, gdy giełda nie zwyżkuje, ale tylko faluje. Im bardziej faluje, tym korzystniejsza będzie twoja uśredniona cena. Przez lata pozwalasz działać procentowi składanemu (compounded interest), który daje efekt toczącej się kuli śniegowej, bo zyski dodane do kapitału przynoszą dalsze nieopodatkowane zyski.

Warto pomniejszyć swoje ryzyko, inwestując nie w indywidualne akcje, lecz w koszyki akcji podążające za którymś z giełdowych wskaźników. Najlepsze są giełdowe fundusze zwane ETF, co jest skrótem od Exchange Traded Funds. Mają bardzo niskie koszty operacyjne, a obraca się nimi na giełdzie, jak akcjami. Jeżeli np. wybierzesz ETF naśladujący wskaźnik Standard and Poor’s 500, zainwestujesz w pięćset największych amerykańskich spółek. Fundusz o symbolu QQQ podąża za stoma największymi spółkami wysokiej technologii notowanymi na NASDAQ, a DIA – za wskaźnikiem Dow Jones Industrial Average.

Ile zarobisz

Inwestując w giełdowy indeks, zarobisz tyle, ile przyniesie giełda tym wskaźnikiem mierzona. Na krótką metę możesz stracić, na długą – zyskać, tym więcej, im bardziej jesteś cierpliwy.

Przykład: Jeżeli będziesz regularnie deponować tysiąc dolarów miesięcznie w S&P500, a twój fundusz zarabiać będzie rocznie tyle, co w ostatnich 30 latach, czyli średnio 10 proc. (z reinwestowanymi dywidendami), to zostaniesz milionerem już po 23 latach. Ażeby nie tracić na podatkach, najlepiej trzymać inwestycje na kontach emerytalnych (IRA, 401(k), Keogh, SEP). Oczywiście, z powodu inflacji milion dolarów za 23 lata będzie wart mniej niż dzisiaj, ale to też niebagatelna kwota. Nie stać cię na odłożenie tysiąca dolarów miesięcznie? Nie szkodzi. Wpłaty po 500 dol. urosną w tych samych warunkach do pół miliona, też apetycznej sumki.

Jeżeli nie wierzysz, że giełda z dywidendami przyniesie średnio 10 proc. rocznie, to możesz założyć mniej, np. 8 proc. zwrotu, ale wtedy w drodze do miliona trzeba przez 23 lata wpłacać po $1,270 miesięcznie. Inwestycyjny kalkulator pomoże to przeliczyć: https://www.calculator.net/investment-calculator.html.

Kalkulator pokazujący historyczne wyniki S&P 500 jest tu: https://dqydj.com/sp-500-return-calculator/.

Jak nie próbować zostać bogatym

Nie warto szukać drogi do majątku na skróty. Nie brakuje oszustów obiecujących cuda, by wyciągnąć pieniądze od naiwnych. Nie wierz w robienie pieniędzy w sposób szybki i łatwy, bo takich nie ma. Nie daj się namówić telefonicznym sprzedawcom na inwestycje w jakichś firmach, o których nigdy nie słyszałeś. Nie wierz w cudowne oferty obiecujące majątek za kilka godzin pracy w domu.

Nie myśl też, że uda ci się pobić giełdę przez ułańskie spekulacje. Na opcjach, kontraktach przyszłościowych, centowych akcjach i ofertach nowych firm (IPO) można zarobić dużo, a jeszcze więcej stracić. Bogaćmy się spokojnie i powoli. Czas jest po naszej stronie.

Najpierw edukacja

Nie bierz się za coś, o czym nie masz pojęcia. Źródeł informacji jest dużo. Książki i czasopisma z dziedziny osobistych finansów (personal finance) uczą, jak inwestować, kupować ubezpieczenia, oszczędzać na podatkach, składać na studia, na emeryturę, jak przygotować testament i majątkową sukcesję z korzyścią dla drogich nam osób.

Osobistych finansów trzeba się uczyć samemu, bowiem nie są wykładane w szkołach ani w Polsce, ani w Stanach. Drobne rzeczy mogą mieć duże znaczenie, bowiem sukces w życiu nie polega na jednym spektakularnym wydarzeniu, lecz zależy od serii drobnych, trafnie podjętych decyzji. I o tym właśnie pisuję dla państwa od ponad trzydziestu lat.

Elżbieta Baumgartner

Elżbieta Baumgartner jest autorką wielu książek poradników, m.in „Jak działa giełda” (tylko w formie ebooka), „Jak inwestować w fundusze powiernicze”, „Amerykańskie emerytury”. Są one dostępne w D&Z House of Books, 5507 W. Belmont Ave. w Chicago, albo bezpośrednio od wydawcy, Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492, www.poradniksukces.com.

----- Reklama -----

MCGrath Evanston Subaru

----- Reklama -----

Dentysta

----- Reklama -----