----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

27 sierpnia 2026

Udostępnij znajomym:

Zuckerberg od dawna powtarzał, że sztuczna inteligencja zmieni sposób działania przedsiębiorstw. W pewnym momencie przestał jednak mówić wyłącznie o wspomaganiu ludzi. Coraz częściej pojawiały się deklaracje sugerujące, że AI będzie mogła wykonywać pracę programistów, analityków i wielu innych specjalistów. Według doniesień w firmie powstał szeroko zakrojony plan reorganizacji, którego celem było przekształcenie Meta w organizację „AI-native”, czyli taką, która opiera większość procesów na sztucznej inteligencji.

Wewnętrzny projekt nosił nazwę „Project OT”. Zakładał on radykalne zmniejszenie liczby pracowników w wielu zespołach. Niektóre grupy miały zostać ograniczone nawet o 60 procent. Zamiast dużych działów planowano tworzyć niewielkie zespoły wspierane przez zaawansowanych agentów AI. Według założeń pojedynczy pracownik wyposażony w odpowiednie narzędzia sztucznej inteligencji miał wykonywać zadania, które wcześniej wymagały pracy kilku osób.

Na papierze wyglądało to imponująco. Problem polegał na tym, że rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana. Pierwszym kłopotem była sama technologia. Choć współczesne modele AI potrafią pisać kod, analizować dane czy tworzyć raporty, nadal popełniają błędy. W przypadku firmy takiej jak Meta nawet niewielkie pomyłki mogą oznaczać problemy dla miliardów użytkowników korzystających codziennie z Facebooka czy Instagrama.

Według informacji narzędzia AI wdrażane wewnątrz firmy nie przyniosły oczekiwanego wzrostu produktywności. Przeciwnie, część pracowników zgłaszała problemy związane z jakością generowanego kodu, bezpieczeństwem oraz niezawodnością nowych systemów. Zamiast przyspieszać pracę, niektóre rozwiązania wymagały dodatkowej kontroli i poprawek wykonywanych przez ludzi.

To właśnie tutaj pojawiła się największa słabość całego pomysłu. Sztuczna inteligencja świetnie radzi sobie z zadaniami powtarzalnymi. Kiedy jednak pojawia się nietypowy problem, konieczność podjęcia strategicznej decyzji albo sytuacja wymagająca kreatywności i doświadczenia, człowiek nadal pozostaje niezastąpiony.

Kolejnym problemem był gwałtowny spadek morale wśród pracowników. W firmie zaczęło narastać przekonanie, że zatrudnione osoby mają szkolić systemy, które w przyszłości odbiorą im pracę.

Dla firmy technologicznej jest to wyjątkowo niebezpieczne. Największe przedsiębiorstwa nie konkurują wyłącznie produktami. Konkurują przede wszystkim ludźmi. Programiści, badacze AI i inżynierowie należą obecnie do najbardziej poszukiwanych specjalistów na świecie. Jeśli tracą zaufanie do pracodawcy, mogą bardzo szybko przejść do konkurencji. I tak zaczęło się dziać.

W tym samym czasie OpenAI, Google, Anthropic i Microsoft rozpoczęły agresywną walkę o najlepszych ekspertów od sztucznej inteligencji. Meta próbowała ich przyciągać ogromnymi wynagrodzeniami, ale jednocześnie prowadziła wewnętrzne restrukturyzacje i zwolnienia. Powstał paradoks. Firma z jednej strony wydawała miliardy dolarów na pozyskiwanie talentów AI, a z drugiej wysyłała sygnał, że część obecnych pracowników może być zbędna. Taka strategia zaczęła budzić pytania również wśród inwestorów.

Początkowo Wall Street z entuzjazmem przyjęła wizję firmy, która dzięki AI będzie mogła obniżyć koszty i zwiększyć wydajność. Z czasem inwestorzy zaczęli jednak zwracać uwagę na coś innego - gigantyczne wydatki. Meta wydaje obecnie ogromne sumy na centra danych, układy graficzne oraz rozwój sztucznej inteligencji. Szacunki mówią o wydatkach liczonych w dziesiątkach, a nawet ponad stu miliardach dolarów rocznie. Jednocześnie korzyści finansowe nie pojawiają się tak szybko, jak oczekiwano.

W pewnym momencie inwestorzy zaczęli zadawać niewygodne pytanie: skoro AI jest tak rewolucyjna, dlaczego Meta musi wydawać coraz więcej pieniędzy, a nie coraz mniej? To pytanie okazało się bardzo trudne do zignorowania.

Szczególnie, że firma zaczęła odczuwać skutki własnej strategii. Według doniesień medialnych jedna z planowanych fal zwolnień została ostatecznie anulowana. Zuckerberg miał zmienić narrację i zacząć podkreślać, że sztuczna inteligencja ma wspierać ludzi, a nie stanowić dla nich konkurencję.

Meta już wcześniej przechodziła przez podobne doświadczenia. Firma zainwestowała dziesiątki miliardów dolarów w rozwój metawersum, które miało być przyszłością Internetu. Efekty okazały się znacznie słabsze od oczekiwań, a zainteresowanie rynku szybko przeniosło się na sztuczną inteligencję. Wiele osób zaczęło więc zastanawiać się, czy historia nie powtarza się po raz kolejny.

Adrian Pluta
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

Dorota Zielinski

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor