Pięć gwiazd alaskańskich wód, cz. 2
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Z Andrzejem Kulką w świat

Jeszcze przebywając w oceanie „garbusy” stają się łupem rybaków. Kiedy ryby wejdą w końcu do rzek, często dostrzegają tuż przed pyskiem fantastycznie barwne, kuszące przynęty. Wędkarze turyści i niektórzy, nieliczni zresztą, rodowici Alaskańczycy cenią sobie delikatne mięso łososi różowych, które „dopiero co” weszły do słodkich wód. Ich ciała są jeszcze jasne, srebrzysto-błękitne, z ciemnozielonym grzbietem upstrzonym szarymi plamami, podobnie jak u jaguara, mającymi często kształt nieregularnych owali.

Po kilkunastu dniach pobytu w rzecznej wodzie łososie zaczynają zmieniać swój wizerunek. Samcom wyrasta wyraźny garb (stąd popularny przydomek garbus, czyli z rosyjskiego gorbusza), ich żuchwa wygina się w pałąk, przez co w oczach drobniejszych samiczek wyglądają one niezwykle groźnie i zarazem... pociągająco. Taka hakowata żuchwa pomaga też zapewne odpędzić konkurenta od upatrzonej sztuki płci przeciwnej. Zmianie ulega również kolorystyka; grzbiet brązowieje, boki stają się zielonkawe z żółtymi plamami, a mięso wyraźnie bieleje tracąc jednocześnie wszelkie walory smakowe.

Przebywające na tarlisku łososie różowe agresywnie reagują na przynęty wrzucane do wody w ogromnym asortymencie. Garbusy uderzają do muszek mokrych, suchych, do obrotówek i wahadeł! Z obrotek najchętniej biorą na Meppsy #2 i #3 o skrzydełkach w kolorach srebrnych, czerwonych i pomarańczowych ze srebrzystym lub zielonym korpusem. Z blach wahadłowych najbardziej odpowiada im produkowany przez Chińczyków model Pixee, z plastikowym wypełnieniem koloru jaskrawoczerwonego lub neonowo zielonego. Gust... po prostu okropny! Ale biorą. Moją ulubioną przynętą jest jednak imitacja ikry w postaci pomarańczowego koralika delikatnie wzbogaconego kawałkiem włóczki. Dla łososia różowego jest to po prostu oferta nie do odrzucenia! Uwielbiam łowić na koraliki z tego również powodu, że pojedynczy hak nie rani ryby tak bardzo jak kotwica, a ponadto pomarańczowe kuleczki są z chęcią brane do pyska przez praktycznie wszystkie inne gatunki łososi jakie w tym samym czasie mogą przebywać obok gorbuszy.

Łososie różowe walczą przeciętnie. Istota gry polega na dobraniu rodzaju, wielkości i koloru przynęty, nie wspominając rzecz jasna o doborze minimalnie cienkiej żyłki. Wiele razy zdarzało mi się stać nad krystalicznie czystą strugą obserwując dziesiątki parujących się łososi stojących w nurcie, ignorujących zupełnie moje wysiłki. Kolejne, smakowicie wyglądające precjoza z metalu i dzianiny przepływały tuż przed ich pyskiem bez najmniejszej reakcji. Minuta za minutą, godzina za godziną bez żadnego efektu. Zgroza... jak na Alaskę. Wtedy po prostu trzeba cierpliwości i czasu. Kiedy jednak zaczną brać, mamy zapewnioną niezłą zabawę i pyszny obiad z delikatnego jak u pstrąga, jasnoróżowego mięsa, wspaniałego źródła m.in. protein, niacyny, witaminy B12 i selenu.

Wspomniałem już, że gorbusze są niewielkie, osiągają przeciętnie 2 kg wagi. Rekordowa dla Alaski sztuka ważyła 5.85 kg (12.9 funta), złowiona została w 1974 roku na rzece Moose River na półwyspie Kenai. Długość największych okazów przekracza 70 centymetrów. Dzięki małym rozmiarom jest to doskonała ryba dla dzieci, początkujących oraz wędkarzy szukających urozmaicenia.

Warto przy okazji dodać, że Kanadyjczycy od wielu lat hodują łososie różowe, co bardzo denerwuje mieszkańców Alaski. Alaska jak do tej pory nie zezwala na przemysłową hodowlę żadnych łososi, przez co niedawno przegrała z Chile walkę o ich dostawę na lukratywny, japoński rynek. Alaskańczycy są przekonani, że gorbusze, które uciekają Kanadyjczykom mieszają się z łososiami dzikimi znacznie pogarszając materiał genetyczny.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka. Autor jest zawodowym przewodnikiem i właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki po całym świecie, z Alaską włącznie, w tym, z wyjazdem na Alaskę na ryby - 2 sierpnia 2020.  Bliższe informacje i rezerwacje: EXOTICA TRAVEL, 6741 W.Belmont, Chicago IL 60634, tel. (773) 237 7788, strona internetowa: www.andrzejkulka.com.