Ludzie od zawsze marzą o ucieczce. Jedni wyobrażają sobie bezludną wyspę, inni domek w górach, jeszcze inni ciche miejsce z dala od telefonów, korków i codziennego pośpiechu. A teraz pojawia się nowa propozycja, która przebija wszystkie dotychczasowe: wakacje w kosmosie już za kilka lat!
To, co jeszcze niedawno znaleźć można było tylko w książkach i filmach science fiction, zaczyna przybierać realne kształty. Prywatne firmy coraz poważniej myślą o tym, jak zamienić orbitę naszej planety, a w przyszłości nawet Księżyc, w miejsce wypoczynku. I choć pierwsze noclegi wśród gwiazd będą dostępne tylko dla najbogatszych, wszystko wskazuje na to, że rodzi się nowa branża – kosmiczna turystyka.
Pierwsze hotele na orbicie
Najbardziej zaawansowane projekty powstają dziś w Stanach Zjednoczonych. Firma Above: Space Development pracuje nad dwiema komercyjnymi stacjami orbitalnymi – Voyager Station i Pioneer Station. Ta pierwsza ma docelowo pomieścić nawet 400 gości, druga – znacznie mniejsza – około 28, ale za to może zostać uruchomiona szybciej. Jeśli znajdą się odpowiednie fundusze, pierwsze takie „hotele” mogłyby powstać nawet w ciągu pięciu lat.
Twórcy tych projektów próbują odpowiedzieć na podstawowe pytanie: jak sprawić, by człowiek w kosmosie czuł się… w miarę normalnie? Podstawową rolę odgrywa tu sztuczna grawitacja. Stacja ma obracać się wokół własnej osi, dzięki czemu siła odśrodkowa „dociskać” będzie ludzi do podłogi – trochę jak w wirującym wiadrze z wodą. Dzięki temu goście nie będą cały czas dryfować w stanie nieważkości. Choć – co ważne – takie doświadczenie również będzie dostępne, bo dla wielu to właśnie unoszenie się w powietrzu jest największą atrakcją.
Kosmiczne hotele to jednak wiele wizji. Równolegle powstaje kilka różnych projektów. Firma Voyager Technologies planuje uruchomienie orbitalnego hotelu około 2029 roku – początkowo raczej dla astronautów i badaczy niż turystów. Z kolei startup GRU Space patrzy jeszcze dalej i chce stworzyć hotel na powierzchni Księżyca do 2032 roku. Co ciekawe, zainteresowani mogą już dziś zarezerwować miejsce – wystarczy wpłacić zaliczkę w wysokości od 250 tysięcy do nawet miliona dolarów.
Kosmiczne marzenia kontra rzeczywistość
To wszystko pokazuje, że kosmiczna turystyka przestaje być abstrakcją. Biznesmeni mówią wręcz o punkcie zwrotnym, czyli momencie, w którym działalność w kosmosie przestaje być domeną wyłącznie rządów i agencji takich jak NASA, a zaczyna przechodzić w ręce firm prywatnych.
Jednocześnie entuzjazm ma swoje granice. Eksperci przypominają, że utrzymanie komfortowych warunków w kosmosie to ogromne wyzwanie. Nawet coś tak podstawowego jak czyste powietrze, odpowiednia temperatura czy stabilne systemy podtrzymywania życia wymaga skomplikowanych technologii i ogromnych nakładów finansowych. O prawdziwym „pięciogwiazdkowym” standardzie na razie trudno mówić – i wielu specjalistów podchodzi do tych wizji z dużą ostrożnością.
Nie mniej ważna jest cena. Już dziś krótkie, suborbitalne loty turystyczne kosztują setki tysięcy dolarów. Pobyt w kosmicznym hotelu będzie więc początkowo przywilejem dla nielicznych – najbogatszych klientów, celebrytów czy pasjonatów, którzy chcą przeżyć coś absolutnie wyjątkowego.
Samolot też kiedyś był tylko dla elit
Firmy przekonują jednak, że z czasem ceny będą spadać, tak jak stało się to kiedyś z podróżami lotniczymi, które jeszcze w pierwszej połowie XX wieku były dostępne niemal wyłącznie dla najbogatszych. W latach 30. przelot przez Atlantyk kosztował równowartość dzisiejszych kilkunastu tysięcy dolarów. Jeszcze w latach 50. i 60. latanie pozostawało przywilejem elit. Bilet międzykontynentalny potrafił kosztować tyle, co dziś ekskluzywne wakacje. Dopiero rozwój technologii, pojawienie się większych samolotów oraz zmiany prawne sprawiły, że ceny zaczęły spadać, a latanie stopniowo stało się dostępne dla klasy średniej.
To właśnie tę drogę chcą dziś powtórzyć firmy inwestujące w turystykę kosmiczną. Na razie jesteśmy na bardzo wczesnym etapie – porównywalnym raczej z pionierskimi czasami lotnictwa niż jego współczesnością. Jeśli jednak technologia stanie się tańsza i bardziej dostępna, a liczba lotów wzrośnie, kosmiczne podróże mogą z czasem przestać być symbolem luksusu, a stać się kolejną formą podróżowania.
W dłuższej perspektywie hotele w kosmosie to coś więcej niż turystyka. Te same konstrukcje mogą służyć jako laboratoria, miejsca produkcji czy nawet pierwsze punkty stałej obecności człowieka poza Ziemią. Dla niektórych to początek drogi prowadzącej do kolonii na Księżycu czy Marsie.
Na razie jednak jesteśmy na etapie planów, wizualizacji i pierwszych inwestycji. W jakiej perspektywie czasowej wakacje na orbicie będą równie dostępne jak dziś lot do Europy? To wciąż otwarte pytanie. Jeśli ktoś marzył o prawdziwej ucieczce od świata, to branża turystyczna właśnie przygotowuje ofertę, którą trudno będzie przebić.