----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Nie ma nic bardziej amerykańskiego od płatków kukurydzianych. Niemal każdy Amerykanin jada przetworzone, słodkie, chrupiące płatki zbożowe i złote - kukurydziane, ale niewielu zna historię dwóch mężczyzn z Battle Creek w stanie Michigan: Johna Harveya Kellogga i jego młodszego brata Willa Keitha Kellogga. To oni stworzyli przetworzone płatki zbożowe, które zrewolucjonizowały amerykańskie śniadania, a ich nazwisko do dzisiaj widnieje na „płatkowych” opakowaniach.

Jeszcze mniej osób orientuje się w zależności wspomnianych płatków i Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, rodzimej amerykańskiej wiary łączącej zdrowie duchowe i fizyczne, odgrywające ważną rolę w życiu rodziny Kelloggów.

Przez pół wieku (1854-1904) Battle Creek było „Watykanem” Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Jego założyciele to samozwańcza prorok Ellen White i jej mąż, James. Z kluczowych elementów sekty białoskórych członków był zdrowy tryb życia i pożywna dieta oparta na warzywach i zbożach. Wiele przeżyć religijnych Ellen White było związanych ze zdrowiem osobistym. W latach 60. XIX wieku, zainspirowana wizjami i przesłaniami, które rzekomo otrzymywała od Boga, opracowała doktrynę higieny, diety i czystości, ujętą w nauki Chrystusa.

Powiedziała swoim Adwentystom Dnia Siódmego, że muszą powstrzymać się nie tylko od jedzenia mięsa, ale także od palenia tytoniu, używania narkotyków, picia kawy, herbaty i oczywiście alkoholu. Ostrzegała przed podniecającymi wpływami tłustych, smażonych potraw, pikantnych przypraw i wszelkich marynat, przed przejadaniem się, przed zgubnym wiązaniem gorsetów, noszeniem peruk i obcisłych sukienek. Takie zło, jak powiadała, prowadziło do nadmiernego współżycia seksualnego.

Rodzina Kelloggów przeniosła się do Battle Creek w 1856 roku, głównie po to, by być blisko Ellen White i Kościoła. Adwentyści zachwyceni intelektem i zapałem 13-letniego wówczas Johna Harveya Kellogga przygotowywali go do kluczowej roli w kościele. Kiedy miał 16 lat, Kellogg już redagował kościelny miesięcznik porad zdrowotnych „The Health Reformer”. Potem wysłano go do college, na uniwersytet, w końcu do szkoły medycznej w Nowym Jorku. W przyszłości miał prowadzić programy medyczne i zdrowotne dla adwentystów. Zaczął lepiej, bo od założenia wraz z młodszym bratem – po powrocie do Battle Creek (1876 rok) – sanatorium, które przekształciło się dosyć szybko w światowej sławy centrum medyczne. „San” braci Kellogg był znany na całym świecie jako „uniwersytet zdrowia”, który głosił adwentystyczną ewangelię zapobiegania chorobom, zdrowego trawienia i „dobrego zdrowia”. Leczył bogatych i sławnych - w szczytowym momencie przyjmował od 12,000 do 15,000 pacjentów rocznie.

Istniały również czynniki praktyczne, poza opisanymi przez Ellen White, które zainspirowały Johna do zainteresowania się sprawami żywieniowymi. W połowie XIX wieku Walt Whitman opisał niestrawność jako „wielkie amerykańskie zło”, jedną z najczęstszych dolegliwości medycznych w tamtych czasach.

Szczególnie problematyczne było śniadanie. Przez większą część XIX wieku wiele wczesnych porannych posiłków obejmowało sycące ziemniaki, wędliny czy mocno solone mięso, smażone w zakrzepłym tłuszczu z ostatniej kolacji. Niektórzy jadali śniadania bezmięsne, z kubkami kakao, herbaty lub kawy, pełnym mlekiem lub ciężką śmietaną i gotowanym ryżem, doprawianym syropem, mlekiem i cukrem. Albo kasze, a raczej papki jęczmienne czy owsiane, wygotowywane bladym świtem przez sumienne (i często wycieńczone) matki.

Nic dziwnego, że dr Kellogg dostrzegł zapotrzebowanie na smaczną, zdrową żywność na bazie zbóż, która byłaby łatwa w przygotowaniu i trawieniu. Postawił hipotezę, że proces trawienia byłby wspomagany, gdyby ziarna były wstępnie ugotowane – zasadniczo wstępnie „strawione” – zanim dostaną się do ust pacjenta sanatoryjnego. Dr Kellogg upiekł swoje cieniutkie ciasto w bardzo wysokiej temperaturze, aby rozłożyć skrobię zawartą w ziarnie na dekstrozę z cukru prostego. John Kellogg nazwał ten proces pieczenia dekstrynizacją. Po latach piwnicznej pracy – tam była eksperymentalna kuchnia – wymyślili z bratem wspaniałe, przetworzone płatki zbożowe, przeznaczone dla inwalidów z problemami żołądkowymi.

Po perypetiach rodzinnych w 1906 roku młodszy z Kellogów – Will, odłączył się od Johna, którego uważał za tyrana. Założył firmę Kellogg's Cereal Company, płatki dosłodził i dosolił, dziesiątki tysięcy małych opakowań rozdał za darmo i przekonał niemal cały świat do „złota” w mleku.

Tak naprawdę Kelloggowie nie mieli pojęcia o płatkach kukurydzianych, ale i tak stali się śniadaniowymi bohaterami. Napędzani XIX-wiecznym amerykańskim zaufaniem do autorytetu religijnego, odegrali kluczową rolę w tworzeniu chrupiącego, dobrego śniadania, które wielu z nas jadło dziś rano.

Obecnie większość dietetyków, ekspertów zajmujących się otyłością i lekarzy twierdzi, że łatwa przyswajalność, nad którą tak ciężko pracowali Kelloggs, nie jest dobrą rzeczą. Spożywanie przetworzonych i schemikalizowanych zbóż powoduje nagły wzrost poziomu cukru we krwi, a następnie wzrost poziomu insuliny, hormonu, który umożliwia komórkom wykorzystanie glukozy. Kilka godzin później przypływ insuliny powoduje „załamanie” cukru we krwi, utratę energii i wilczy głód. Stąd taka popularność przekąsek wszelkich lub lunche jak dla słonia. Zboża o wysokiej zawartości błonnika, takie jak na przykład płatki owsiane, są trawione wolniej, dzięki czemu organizm łatwiej kontroluje apetyt i lepiej działa na cały układ trawienny. Dlatego dzisiaj – domowa, zdrowa granola (to określenie również wymyślił Kellogg!), jaką przygotowuję raz na dwa tygodnie.

Domowa granola

Składniki:
3 szklanki płatków owsianych
1/4 szklanki posiekanych orzechów włoskich (pecan, laskowych, migdałów)
1/4 szklanki nasion słonecznika i dyni
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki oleju roślinnego
3-4 łyżki musu jabłkowego (opcjonalnie)
3-4 łyżki miodu
3-4 łyżki ciemnego cukru brązowego

Wszystkie składniki wymieszać na dużej blaszce do pieczenia, wstawić do piekarnika rozgrzanego do 300°F (150°C) i piec przez 15 minut. Po tym czasie znowu całość wymieszać i piec kolejne 15 minut. Opcjonalnie – do ciepłej granoli dołożyć pół szklanki suszonych, posiekanych owoców (morele, rodzynki, żurawiny), wymieszać. Wystudzić i przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku lub zamykanej torebce.

Anna Czerwińska
wielbicielka muzyki klasycznej i dobrej literatury, amatorka gór i namiotu, podglądania życia od kuchni i innych obserwacji wszelkich na własny użytek.
Autorka blogów: o kuchni Stanów Zjednoczonych i… truflach czekoladowych www.amerykanskiekulinaria.com; www.domowetrufle.com
kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.