Polska ma realną szansę, by odegrać istotną rolę w jednym z najważniejszych wyścigów technologicznych XXI wieku. Wojna w Ukrainie, gwałtowny rozwój dronów bojowych, gigantyczne inwestycje NATO oraz rosnące napięcia między światowymi mocarstwami sprawiły, że silniki do dronów, rakiet i nowoczesnych systemów wojskowych stały się towarem strategicznym. I właśnie tutaj pojawia się Polska. Co więcej, coraz częściej mówi się, że jednym z kluczowych miejsc na mapie europejskiego przemysłu napędowego może stać się Kalisz.
W nowoczesnej wojnie wszystko zaczyna się od napędu. Można mieć najlepszą elektronikę, doskonałe systemy sterowania i zaawansowaną sztuczną inteligencję, ale bez niezawodnego silnika dron nie wystartuje, a rakieta nie doleci do celu. To właśnie dlatego eksperci coraz częściej mówią o „wąskim gardle” zachodniego przemysłu zbrojeniowego. Produkcja silników jest trudna, kosztowna i wymaga ogromnego doświadczenia w precyzyjnej obróbce metalu, materiałoznawstwie i technologii wysokich temperatur.
Polska ma tutaj przewagę, której wielu ludzi na Zachodzie nawet nie dostrzega. W przeciwieństwie do wielu państw Europy Zachodniej nadal istnieją u nas zakłady z doświadczeniem w produkcji komponentów lotniczych, turbin, przekładni czy silników. Jednym z najważniejszych jest właśnie WSK PZL-KALISZ.
Zakład w Kaliszu działa od 1952 roku i przez dekady zdobywał kompetencje, które dziś okazują się bezcenne. Firma produkuje silniki lotnicze, elementy przekładni oraz precyzyjne części dla przemysłu lotniczego. Jest również jedynym producentem silników rodziny ASz-62IR, znanych między innymi z samolotów rolniczych i transportowych używanych na całym świecie.
To jednak dopiero początek historii. Najciekawsze dzieje się teraz. W ostatnich dniach ogłoszono współpracę między grupą CSG a WSK PZL-Kalisz dotyczącą produkcji nowoczesnych silników i komponentów napędowych. Oficjalnie mówi się o silnikach dla ciężkich pojazdów wojskowych i platform specjalistycznych, ale eksperci branżowi zauważają coś znacznie ważniejszego - transfer technologii związanych z nowoczesnymi układami napędowymi może otworzyć Polsce drogę do produkcji napędów dla dronów i rakiet.
Stany Zjednoczone, Europa i Azja inwestują dziś miliardy dolarów w bezzałogowce. Wojna w Ukrainie zmieniła sposób myślenia armii na całym świecie. Jeszcze kilka lat temu drony były dodatkiem do klasycznych sił zbrojnych. Dziś stały się podstawowym elementem pola walki. Tanie drony kamikadze, maszyny rozpoznawcze, autonomiczne systemy uderzeniowe, wszystko to wymaga ogromnej liczby silników.
Warto spojrzeć na liczby. Tysiące dronów są zużywane każdego miesiąca tylko na froncie ukraińskim. Zachodnie armie już wiedzą, że przyszłe konflikty będą wymagały masowej produkcji tanich i skutecznych systemów bezzałogowych. Problem polega na tym, że Zachód nie ma dziś wystarczających mocy produkcyjnych.
Nieprzypadkowo coraz częściej mówi się o odbudowie europejskiego przemysłu zbrojeniowego właśnie w Europie Środkowej. Region Polski posiada nadal kadry techniczne, doświadczenie przemysłowe oraz relatywnie niższe koszty produkcji niż Niemcy czy Francja. Polska dodatkowo dysponuje ogromnym zapleczem inżynierskim. Co roku uczelnie techniczne opuszczają tysiące specjalistów od mechaniki, automatyki i materiałoznawstwa.
Polska ma tutaj jeszcze jedną przewagę, położenie geograficzne. Dla amerykańskich partnerów jesteśmy dziś jednym z najważniejszych sojuszników na wschodniej flance NATO. Inwestowanie w polski przemysł obronny oznacza jednocześnie wzmacnianie bezpieczeństwa całego regionu. W Waszyngtonie doskonale rozumieją, że Europa potrzebuje większej samodzielności produkcyjnej.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że wiele państw zachodnich utraciło kompetencje przemysłowe przez dekady outsourcingu do Azji. Produkcja precyzyjnych elementów silników nie jest czymś, co można odbudować w kilka miesięcy. Potrzeba wyszkolonych pracowników, odpowiednich maszyn i doświadczenia technologicznego. Dzisiejsze zakłady przypominają bardziej laboratoria technologiczne niż fabryki znane z PRL-u. Zaawansowane obrabiarki CNC, roboty przemysłowe i cyfrowe systemy kontroli jakości są standardem.
Dla polskiej gospodarki byłby to ogromny skok jakościowy. Kraje naprawdę bogate nie opierają swojej pozycji wyłącznie na usługach czy handlu. Budują zaawansowany przemysł eksportowy. Niemcy mają motoryzację, Korea Południowa elektronikę i stocznie, a Polska może zdobyć mocną pozycję w sektorze nowoczesnych systemów napędowych.
Oczywiście droga do tego celu nie będzie łatwa. Produkcja silników dla dronów i rakiet wymaga ogromnych inwestycji oraz współpracy z zagranicznymi partnerami. Konieczny jest transfer technologii, rozwój badań i stabilne zamówienia.
W Internecie coraz częściej pojawiają się również dyskusje o potrzebie odbudowy polskich kompetencji przemysłowych. Wielu komentujących zwraca uwagę, że Polska przez lata była uzależniona od zagranicznych technologii, a obecna sytuacja geopolityczna może to zmienić.
To zresztą szerszy trend widoczny w całej Europie. Po latach globalizacji państwa Zachodu wracają do myślenia o bezpieczeństwie przemysłowym. Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie i napięcia z Chinami pokazały, że uzależnienie od odległych łańcuchów dostaw jest ryzykowne. Dlatego coraz więcej produkcji wraca bliżej Europy i Stanów Zjednoczonych.
Adrian Pluta
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.