----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

16 czerwca 2026

Udostępnij znajomym:

Ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza – miał mawiać Jan Paweł II. Dla milionów miłośników futbolu na całym świecie zaczął się długo wyczekiwany czas rywalizacji i emocji, czyli kolejne mistrzostwa świata w piłce nożnej.

Tegoroczny mundial rozgrywa się w aż trzech państwach – Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku – co jest pierwszym tego typu przypadkiem w całej, liczącej 96 lat historii turnieju. Po raz pierwszy biorą w nim też udział 48 reprezentacje (cztery lata wcześniej było ich 32), co da szansę pojawienia się w rozgrywkach debiutantów takich jak Curaçao, Uzbekistan, Jordania czy Republika Zielonego Przylądka. Mecz otwarcia rozegrany był w Mexico City, finał zaś w New Jersey. Meksykanie organizują mundial po raz trzeci (wcześniej w 1970 i 1986 r. – drugi raz po wycofaniu się Kolumbii), Amerykanie zaś byli gospodarzami rozgrywek w 1994 r. W przypadku USA, które będzie gościć największą liczbę meczów, turniej zbiegnie się z obchodami 250-lecia Deklaracji Niepodległości, a więc jednego z najważniejszych wydarzeń roku. Liczne konteksty polityczne, związane z prezydenturą Donalda Trumpa, skłaniają do dyskusji nad specyfiką i ewentualnymi zagrożeniami dla przebiegu mundialu, jego główny organizator, a więc Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej (FIFA) jest jednak tradycyjnie nastawiona pozytywnie i oczekuje ogromnych zysków.

Już same początki organizacji mistrzostw świata pokazują złożoność historii piłki nożnej i międzynarodowej rywalizacji w tym sporcie. Powszechnie uznaje się, że futbol narodził się w Anglii i to właśnie Wyspy Brytyjskie od końca XIX w. były głównym piłkarskim ośrodkiem światowym, a tamtejsze zespoły triumfowały w pierwszych zawodach o charakterze międzynarodowym. Co jednak ciekawe, po powstaniu FIFA Anglicy pokłócili się z innymi państwami i wycofali się ze współpracy, sprzeciwiają się obcym wpływom w ich narodowym sporcie. Ostatecznie pierwsze mistrzostwa świata w piłce nożnej zorganizowano w Urugwaju, co towarzyszyło obchodom stulecia tego państwa, ale także wiązało się z jego dominującą pozycją w ówczesnej rywalizacji piłkarskiej – Urugwajczycy wygrali złote medale piłkarskie w czasie igrzysk olimpijskich w 1924 i 1928 r. W 1930 r. gospodarze również odnieśli triumf, stając się pierwszymi w historii oficjalnymi mistrzami świata.

Bardzo szybko piłkarskie mistrzostwa stały się jedną z najważniejszych imprez sportowych na całym świecie, zajmując miejsce za igrzyskami olimpijskimi. Obydwa wydarzenia nie odbywały się w czasie II wojny światowej, wracając dopiero kilka lat po zakończeniu działań zbrojnych. Co ciekawe, pierwszy mundial powojenny w 1950 r. również wygrali… Urugwajczycy.

W rozgrywkach futbolowych jak w soczewce skupia się kilka równoległych zjawisk, określających charakter czasów nam współczesnych, a także jeszcze niedawnej przeszłości. Piłka nożna to oczywiście wielkie emocje – rywalizacja jest zrozumiała dla każdego, zwycięstwo jest jasne, a wysiłek dwóch jedenastek skupia uwagę i powoduje nie tylko zainteresowanie, ale także współodczuwanie. Do tego dochodzi emocja o charakterze narodowym, w czasie mundialu rywalizują bowiem ze sobą drużyny konkretnych państw. W przeciwieństwie do rywalizacji klubowej, która jest lokalna (chociaż w dzisiejszych czasach jednocześnie ponadnarodowa), tutaj kibice tworzą większą całość, opartą o specyficzną więź. Wszyscy dopingują „swoich”, zwycięstwo nad rywalem jest w pewnym sensie „wspólne”, a rywalizacja z tym „innym”, a często także „obcym” odwołuje się do pierwotnych, wręcz plemiennych instynktów. Piłkarskie historie są także opowieściami o ludziach, którzy kopią tę piłkę. Często są to chłopcy wywodzący się z niższych warstw społecznych, dla których gra w klubie czy reprezentacji jest drogą awansu społecznego. Taki piłkarz, będący „swoim chłopem”, staje się bohaterem społecznym. Drużynowy charakter rywalizacji daje też okazję do opowiedzenia o współpracy, koleżeństwie i zespołowym dążeniu do sukcesu. Przy czym równocześnie pamiętać należy, że futbol jak wiele obszarów rzeczywistości współczesnej jest też toczony przez chorobę kapitalizmu – FIFA to wielkie i chciwe przedsiębiorstwo, a piłkarz często szybko przestają być „chłopakami z podwórka”, a staja się obrzydliwie bogatymi milionerami.

Mundial to też w końcu okazja do realizacji celów politycznych przez państwo. Triumfy Niemców Zachodnich od lat pięćdziesiątych budowały nowy wizerunek tego państwa, tworzonego na wojennych gruzach, a legenda drużyny brazylijskiej z kolejnej dekady podbudowywała pozytywny obraz tego południowoamerykańskiego państwa. Ale była też ciemna strona – w 1934 r. Mussolini organizując turniej we Włoszech chciał promować faszyzm i siłę swego państwa, a w 1978 r. argentyńska junta wojskowa próbowała piłką przykryć dokonywane przez siebie zbrodnie. Kontrowersji nie brakuje też współcześnie. Rosjanie w 2018 r. próbowali ocieplić mundialem swój wizerunek, nie rezygnując jednocześnie z imperialnej polityki. Cztery lata temu Katar, wykorzystując niewolniczą siłę roboczą, przy pomocy turnieju próbował pokazać swoje tradycjonalistyczne państwo w pozytywnym świetle.

Czy mundial północnoamerykański okaże się wielkim widowiskiem albo budzicielem wielkich emocji? Tego dowiemy się, gdy wreszcie dobiegnie końca. Warto jednak pamiętać o tym, że za bramkami i piłka kryją się także wielkie interesy i dramaty, które jednak nie zawsze muszą wykluczać piękno sportowej rywalizacji.

Tomasz Leszkowicz

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor