----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

22 lipca 2026

Udostępnij znajomym:

Hiszpania pokonała Argentynę w finale rozegranym na stadionie pod Nowym Jorkiem i została mistrzem świata. Jednak tegoroczny mundial może zostać zapamiętany nie tyle ze względu na zwycięzcę, ile na serię pytań, jakie po sobie zostawił. Ile z amerykańskiego sposobu organizowania sportu pozostanie w piłce nożnej? I jak mocno same mistrzostwa wpłynęły na Stany Zjednoczone? Paradoks tego turnieju polegał na tym, że przez miesiąc Ameryka uczyła się futbolu od świata, a świat uczył się amerykańskiego sposobu organizowania sportu.

Czy USA już pokochały futbol? Podobne pytanie zadawano już po zorganizowanym tu mundialu w 1994 roku. Wtedy wielu wierzyło, że piłka nożna wreszcie przebije się do amerykańskiego sportowego mainstreamu. Entuzjazm z czasem jednak osłabł.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Przez ostatnie trzy dekady w USA powstały nowoczesne stadiony piłkarskie, akademie szkoleniowe i profesjonalna liga MLS, która z roku na rok zyskuje na znaczeniu. Młodzi zawodnicy nie muszą już wyjeżdżać za granicę, aby marzyć o profesjonalnej karierze. Sukcesy kobiecej reprezentacji Stanów Zjednoczonych, czterokrotnego mistrza świata, również sprawiły, że piłka nożna przestała być w Ameryce sportem niszowym.

Mundial tylko przyspieszył ten proces.

Według badania Ipsos aż 57 procent Amerykanów uważa, że tegoroczne mistrzostwa zwiększą zainteresowanie piłką nożną w kraju. Jeszcze w maju emocje związane z turniejem deklarowało 25 procent ankietowanych, a w lipcu już 38 procent. Szczególnie wyraźny wzrost zainteresowania odnotowano wśród przedstawicieli pokolenia Z, dla których futbol już wcześniej był znacznie popularniejszy niż wśród starszych Amerykanów.

Najlepszym dowodem zmiany są jednak nie sondaże, lecz piloty telewizorów. Finał mundialu zgromadził przed ekranami ponad 62 miliony widzów w Stanach Zjednoczonych. To wciąż mniej niż Super Bowl, ale więcej niż oglądało tegoroczne finały NBA, MLB czy NHL. Jeszcze nigdy mecz piłki nożnej nie przyciągnął w USA tak licznej publiczności.

Tak wysoka oglądalność pokazuje, że mundial znalazł już miejsce w głównym nurcie amerykańskiego sportu. Prawdziwy test dopiero jednak nadejdzie: czy podobne zainteresowanie utrzyma się po zakończeniu turnieju i powróci za cztery lata, gdy mistrzostwa będą rozgrywane po drugiej stronie Atlantyku i w mniej dogodnych godzinach dla mieszkańców tego kontynentu?

Komisarz Major League Soccer Don Garber zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. Wśród setek tysięcy dzieci, które oglądały mecze na stadionach, może znajdować się przyszła gwiazda amerykańskiej piłki. Tak jak kiedyś młodzi kibice inspirowali się Michaelem Jordanem czy Tomem Bradym, dziś część z nich może zapragnąć zostać kolejnym Christianem Pulisiciem.

Ameryka chłonęła futbol, FIFA chłonęła Amerykę

Paradoks tegorocznego mundialu polegał jednak na czymś jeszcze.

Amerykańskie miasta przez miesiąc doświadczały tego, co od zawsze wyróżnia mundial. Centra metropolii zapełniły się kibicami z całego świata, wszędzie powiewały narodowe flagi, a przed meczami i po ich zakończeniu ulice rozbrzmiewały śpiewem reprezentacyjnych fanów. Dla wielu Amerykanów było to pierwsze spotkanie z atmosferą, jaką tworzą piłkarskie tradycje, lokalne rywalizacje i system rozgrywek, w którym kluby mogą awansować i spadać z ligi, czego nie ma w amerykańskim modelu zawodowych rozgrywek.

Jednocześnie zachodził proces odwrotny.

Podczas gdy Stany Zjednoczone chłonęły kulturę światowego futbolu, FIFA coraz śmielej przejmowała elementy charakterystyczne dla amerykańskiej rozrywki sportowej.

Cztery kwarty zamiast dwóch połów?

Najwięcej dyskusji wywołały obowiązkowe przerwy na nawodnienie w połowie każdej połowy spotkania.

Oficjalnie miały chronić zdrowie zawodników grających podczas upalnego i wilgotnego północnoamerykańskiego lata. W praktyce stworzyły coś, czego futbol dotąd unikał – dwa dodatkowe, zaplanowane przystanki w trakcie meczu.

Dla trenerów stały się dodatkowymi przerwami taktycznymi. Dla telewizji – potencjalnie bardzo cennym miejscem na reklamy. Dla wielu kibiców oznaczały jednak odejście od jednej z największych zalet piłki nożnej, czyli płynności gry.

To właśnie ten element może okazać się najbardziej trwałym dziedzictwem amerykańskiego mundialu. Argument dotyczący zdrowia zawodników jest trudny do podważenia, a możliwości komercyjne wynikające z dodatkowych przerw z pewnością nie umkną uwadze FIFA.

Nie oznacza to jednak, że zmiany zostaną łatwo zaakceptowane. UEFA już zapowiedziała, że nie zamierza odchodzić od obowiązujących zasad i nadal będzie dopuszczać przerwy na nawodnienie jedynie w wyjątkowych sytuacjach oraz maksymalnie na jedną minutę.

Mundial przypominał Super Bowl

Zmiany nie ograniczyły się do samej gry.

Triumfująca reprezentacja Hiszpanii otrzymała mistrzowskie pierścienie, od lat będące symbolem zwycięstwa w amerykańskich ligach zawodowych. Finałowi towarzyszyło natomiast widowisko artystyczne w przerwie meczu, wyraźnie inspirowane słynnym halftime show z Super Bowl. Sama przerwa trwała aż 27 minut zamiast tradycyjnych 15.

Żaden z tych elementów nie zmienia zasad futbolu. Razem tworzą jednak obraz sportu coraz mocniej opakowanego jako wielkie widowisko rozrywkowe.

To właśnie tutaj pojawia się pytanie, czy FIFA jedynie dostosowała mundial do oczekiwań amerykańskiej publiczności, czy też rozpoczęła proces, który z czasem zmieni sposób organizacji piłki nożnej na całym świecie?

Więcej drużyn, więcej meczów, więcej pieniędzy

Mistrzostwa w USA, Kanadzie i Meksyku były również pierwszym mundialem z udziałem 48 reprezentacji i rekordową liczbą 104 spotkań.

Nowy format pozwolił zadebiutować większej liczbie krajów i zwiększył globalny zasięg turnieju. Z drugiej strony część komentatorów zwraca uwagę, że impreza zaczęła przypominać bardziej kilkutygodniowy sezon sportowy niż zwarty, wyjątkowy festiwal piłki nożnej. Warto dodać, że pojawiły się głosy, by w przyszłości jeszcze podwyższyć liczbę uczestniczących drużyn narodowych – do 64.

Nie zabrakło także kontrowersji dotyczących sędziowania, interpretacji przepisów i systemu VAR, który – mimo kolejnych udoskonaleń – wciąż nie zakończył dyskusji o najbardziej spornych decyzjach. Emocje wywoływały również bliskie relacje prezydenta FIFA Gianniego Infantino z prezydentem Donaldem Trumpem, co część obserwatorów uznała za zbyt daleko idące zbliżenie sportu i polityki.

Prawdziwy sprawdzian dopiero przed nami

Mundial 2026 dostarczył wszystkiego, czego oczekuje się od największej imprezy piłkarskiej świata, czyli niespodzianek, nowych bohaterów, dramatycznych zwrotów akcji i wielkich emocji. Jednak najważniejszym dziedzictwem tego mundialu może okazać się jego wpływ na przyszłość piłki nożnej. Dopiero za kilka lat przekonamy się, czy świat przejął coś z amerykańskiego sposobu organizowania sportu i czy Ameryka naprawdę pokochała piłkę nożną na dłużej.

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

Dorota Zielinski

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor