----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Rafał Jurak

Rafał Jurak


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij znajomym:

Muszę się do czegoś przyznać. Ponieważ bardzo szanuję planetę, świat roślin i zwierząt, to podejrzewam, iż wyznanie to może wywołać gwałtowne reakcje u niektórych osób. Liberałowie przestaną się do mnie odzywać, konserwatyści zarzucą mi hipokryzję. I jedni i drudzy będą mieli trochę racji. Otóż… posiadam samochód typu SUV. Tak, żrącego paliwo, zatruwającego środowisko potworka. Sprawę pogarsza fakt, że ma już swoje lata, więc smrodzi więcej niż za młodu.

Na swoje usprawiedliwienie dodam, iż klientem roku wyróżnionym przez kraje OPEC nie byłem, nie jestem i nie będę. Daleko mi do tego tytułu. Niedawno wyczytałem, że trafia on do właścicieli najbardziej luksusowych i sportowych pojazdów - Rolls Royce, Bentley, Bugatti czy Lamborghini. Na pełnym baku są w stanie przeparkować na drugą stronę ulicy. Pod względem spalania daleko mi również do posiadających tzw. prawdziwe, wielkie pojazdy terenowo - użytkowe, uznawane przez magazyn CarGuide za wymierający gatunek. Takie jak między innymi Yukon, Suburban, Expedition, czy Armada, którym kierowcy maluchów, jak mój, z szacunkiem albo strachem ustępują z drogi.

Więc już nieco uspokojony, usprawiedliwiony, bez wyrzutów sumienia i jak się okazuje jako posiadacz relatywnie przyjaznego planecie pojazdu, kontynuuję…

Czasami pojawia się myśl o tym, że nadejdzie moment, gdy zasłużony i zaufany przyjaciel zastąpiony zostanie przez nowszy model. Budzę się wtedy w środku nocy zlany potem, podobno z krzykiem, i przerażony biegnę do okna. Stoi. Jeszcze jest. Przestronny. Pojemny. Mogący bez trudu pociągnąć wielką przyczepę kempingową lub, jeśli zajdzie potrzeba, nawet małego Titanica. Choćby w śniegu. Nie, żebym w tym momencie takie potrzeby miał, ale fajnie jest mieć opcje. Niestety, szybko dociera do mnie fakt, iż prędzej czy później nie będzie to sen i być może zobaczę w tym miejscu wydajne, oszczędne, niewygodne, podatne na podmuchy wiatru takie małe coś. Bo świat idzie w tym kierunku i przy swej miłości do planety i środowiska nie wypada mi przecież…

zaraz, chwilkę…

czy na pewno??

W Wielkiej Brytanii opublikowano niedawno informację, iż uliczki osiedli mieszkaniowych zamieniają się tam w parkingi, gdyż nowe samochody nie mieszczą się w starszych garażach. Ponieważ w USA samochody zawsze należały do większych, garaże na razie są dobre, ale faktem jest, iż kolejne modele tych samych marek wydają się coraz większe. W innym miejscu można przeczytać, że dzisiejsze pojazdy są średnio o ponad 1,000 funtów cięższe niż 30 lat temu, a mimo to dwa razy bardziej oszczędne. Wraz z pojawieniem się silników hybrydowych i elektrycznych problem spalania i spalin przestał być super ważny. Przynajmniej z punktu widzenia kogoś, kto szanuje planetę i lubi większe pojazdy. Właściciel F-150 już nie jest tak bardzo narażony na krzywe spojrzenia, chyba że kierowców samochodów spychanych przez niego z drogi.

Mimo wszystko, z ciekawości, zapytałem dziś Google, jak według niego wyglądał będzie samochód przyszłości. Spodziewałem się elektryka, oszczędnego benzyniaka, może z napędem wodorowym. Na pewno czegoś większego, bo taki przecież jest trend. Wyskoczyło zdjęcie niewielkiej piłki na kołach o nazwie przypominającej jeden z produktów Apple. Okazało się, że to zbieżność, choć firma planująca produkcję AirPod - pojazdu, jest równie innowacyjna jak produkująca AirPods - słuchawki. Wspomniany pojazd, bo samochodem nie jestem w stanie tego nazwać, ma już wkrótce zawojować rejony silnie zurbanizowane. Bo wciśnie się wszędzie, tani i zeroemisyjny. Napędzany ma być sprężonym powietrzem. Oczywiście sprężarka wymaga prądu, ale wygodnie o tym się nie mówi. Sprawdziłem, już można składać zamówienia, nawet w USA. Testują go od lat na lotniskach linie lotnicze KLM i Air France. Podobno wszyscy zachwyceni. Poza mną. Już wiem, jak wyglądał będzie mój kolejny koszmar. Budzę się, biegnę do okna, a tam stoi taki…odkurzacz!

122

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.