----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

20 października 2025

Udostępnij znajomym:

„Vivat Carolus Gustavus Rex!” – mówi w jednej z najważniejszych scen „Potopu” Henryka Sienkiewicza hetman Janusz Radziwiłł. To moment zdrady Rzeczypospolitej – poddania jej Szwedom – i tragedia Andrzeja Kmicica, który przysięgał wierność wiarołomcy. Z perspektywy ówczesnych wydarzeń sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana.

W ekranizacji słynnej powieści w reżyserii Jerzego Hofmana moment, w którym Radziwiłł, grany przez Władysława Hańczę, jasno deklaruje się po stronie szwedzkiego króla Karola Gustawa X, który właśnie najechał na Rzeczpospolitą Obojga Narodów, jest jednym z punktów zawiązania akcji. Niedługo wcześniej dowiadujemy się, że „Szwed rozejm naruszył”, a równocześnie wydaje się, że kto jak kto, ale hetman wielki litewski Janusz Radziwiłł, mąż stanu i świetny żołnierz, jest osobą, na którą można w tej sytuacji liczyć. Polityk jednak w czasie uczty w swoim pałacu w Kiejdanach informuje wierzących w niego żołnierzy i szlachciców, że wybiera współpracę z najeźdźcą. Obserwuje to Kmicic, który uświadamia sobie, po której stronie się znalazł. Sytuacja staje się dramatyczna – dowódcy z pogardą rzucają pod nogi hetmana buzdygany, czyli oznaki swojej władzy wojskowej, a pan Zagłoba przeklina wiarołomnego magnata: „Bodajeś konał w rozpaczy! Bodaj ród twój wygasł! Bodaj diabeł duszę z Ciebie wywlókł… Zdrajco! Zdrajco! Po trzykroć zdrajco!”. Klątwa ta, jak dowiadujemy się z dalszego przebiegu akcji, spełnia się – Janusz Radziwiłł umiera osaczony i pełen strachu.

Tyle znakomitego filmu. Warto przypomnieć tę nakręconą z rozmachem scenę w kontekście rocznicy tych wydarzeń – to właśnie 370 lat temu, 20 października 1655 r. doszło do zawarcia tak zwanego układu w Kiejdanach, na mocy którego Janusz Radziwiłł przyłączał się do Szwedów, oddając Litwę pod władzę Karola Gustawa X i zrywając w pewien sposób unię z Polską.

Doszło do tego, jak zwykle w historii, w wyniku ciągu wydarzeń, rozpoczętego ponad pół wieku wcześniej. Wybór Zygmunta Wazy, królewicza szwedzkiego i wnuka króla Zygmunta Starego, na tron polski w 1587 r. rozpoczęła trwający przez dziesięciolecia konflikt z państwem leżącym po drugiej stronie Morza Bałtyckiego. Młody władca chciał początkowo rządzić zarówno w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, jak i w Szwecji, swoimi działaniami zraził jednak elity drugiego z państw, co doprowadziło do przejęcia tronu przez jego stryja, Karola IX. Zygmunt III Waza, jak również jego synowie (Władysław IV i Jan II Kazimierz), nie rezygnowali jednak z roszczeń do tytułu szwedzkiego króla. Równocześnie państwo polsko-litewskie zderzyło się ze szwedzkimi ambicjami do przejęcia kontroli nad większością wybrzeży Bałtyku. W kolejnych latach bardzo intensywne walki toczyły się o tak zwane Inflanty, czyli teren dzisiejszej Łotwy i Estonii, podzielone między Rzeczpospolitą i Szwecję. To między innymi w tych walkach jako dowódcy ogromne zasłużyli się przodkowie Janusza Radziwiłła, tak jak on pełniący funkcję hetmanów litewskich, a więc najwyższych dowódców tej części armii Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Od 1648 r. państwo polsko-litewskie znajdowało się w pogłębiającym się kryzysie polityczno-wojskowym. Wybuch buntu kozackiego na Ukrainie, czyli tzw. powstania Chmielnickiego (opisanego przez Sienkiewicza w „Ogniem i mieczem”) rozpoczęło serię niepowodzeń Rzeczpospolitej. Pogłębiło je wkrótce włączenie się Moskwy po stronie buntowników, co oznaczało utratę Ukrainy, a także złupienie znacznych połaci Wielkiego Księstwa Litewskiego (to na walce z Moskalami wybił się jako dowódca-watażka powieściowy Kmicic). Jakby tego mało, zaczął chwiać się system polityczny – w 1652 r. poseł Władysław Siciński, związany zresztą z Januszem Radziwiłłem, po raz pierwszy zerwał obrady Sejmu, rozpoczynając niechlubną historię tzw. liberum veto („wolne nie pozwalam”). W tej sytuacji w 1655 r. kraj najechali Szwedzi, wcześniej rozochoceni zwycięstwami w wojnie trzydziestoletniej na terenie Niemiec. Wykorzystali do tego zresztą innego zdrajcę, magnata Hieronima Radziejewskiego.

W konsekwencji doszło do podpisania układu w Kiejdanach, który poddawał Litwę Szwedom. Janusz Radziwiłł dążył do tego, by wykroić dla siebie kawałek państwa, którym mógłby rządzić samodzielnie – wywodził się w końcu z potężnej rodziny książęcej, jednej z największych w Rzeczpospolitej. Równocześnie hetman chronił swoją ojczyznę przed skutkami wojny, już wcześniej bowiem ziemie litewskie spustoszyli Moskale. Układ zawarł przy tym nie tylko sam Radziwiłł, ale zaakceptowali go też inni wpływowi politycy litewscy (w tym zastępca hetmana Wincenty Gosiewski), a swoje podpisy złożyło ponad tysiąc miejscowych szlachciców. Podobną umowę podpisali wcześniej magnaci z Wielkopolski, w kolejnych tygodniach przed Szwedami, w obliczu ucieczki króla Jana Kazimierza, skapitulowała prawie całe wojsko i elita polityczna, m.in. przyszły bohater i władca Jan Sobieski.

Można by więc zapytać: zdrada czy pragmatyzm? Haniebne porzucenie zagrożonego państwa czy też hiper realistyczna gra polityczna i próba znalezienia dobrego wyjścia w trudnej sytuacji? W polskiej pamięci (inaczej niż litewskiej) Janusz Radziwiłł zapisał się negatywnie, postąpił jednak początkowo jak wielu jemu podobnych, a jego grzechem mogło być jedynie to, że długo stał u boku Szwedów. „Potop” bardzo dobrze pokazał bowiem, że w obliczu klęski i upokorzeń Polacy przebudzili się i podjęli walkę z najeźdźcą – a przemiany dostąpił nawet taki awanturnik, jak Andrzej Kmicic.

Tomasz Leszkowicz

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor