Chiny w „Czteroksięgu”
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Rok 1984 Georga Orwella to ikona, to absolutnie kultowa dystopia, która idealnie portretuje totalitarne relacje między tymi, którzy mają władzę i tymi, którzy tej władzy podlegają. Książka ukazała się w 1949 roku. Nie ma w niej zatem telefonów komórkowych, internetu i wszelakich innych, znanych nam, elektronicznych gadżetów – a mimo to, wszechogarniająca kontrola i bezwzględne okrucieństwo partyjnego establishmentu napełnia nas obezwładniającym strachem, przeraża. Pokazuje jak bardzo państwo może być opresyjne wobec swych obywateli, głosząc jednocześnie szlachetne i wzniosłe hasła w oficjalnej propagandzie. Ten dramatyczny, a raczej przerażający, rozziew między realnym życiem i tegoż życia wersją propagandową jest jedną z wielu genialnie nakreślonych w powieści, realizacji, jakie niesie ze sobą porządek polityczny określany mianem totalitaryzmu czy fundamentalizmu. System, który jak chcieliby niektórzy, ma prowadzić tak zwany lud, ku wiecznej szczęśliwości.

Dystopia Orwella jest, ze swej istoty gatunkowej pewnym konstruktem, fikcyjną rzeczywistością, która epatuje tym, co może się zdarzyć, co jest możliwe. Buduje obraz rzeczywistości możliwej. Powieść Czteroksiąg, którą napisał Yan Lianke nie jest dystopią, ani tym bardziej utopią w dosłownym znaczeniu tych terminów i może dlatego jest czymś znacznie bardziej wytrącającym nas z równowagi. Jest tekstem o tym, jak możliwość staje się faktem, wydarzeniem z wszelakimi cechami realności, jest po prostu opowieścią o zrealizowaniu w świecie rzeczywistym tego, co pozornie mogłoby się wydawać niemożliwe, nierzeczywiste, nieprawdopodobne. Jak jednak wiadomo, życie jest znacząco bogatsze w realizacjach niemożliwego, niż literatura, nawet ta najbardziej wizjonerska i genialna w swych przewidywaniach.

Yan Lianke zatytułował swą książkę „Czteroksiąg”, co automatycznie odsyła nas do konotacji z Pięcioksięgiem. To jednak ścieżka interpretacyjna dosyć dziwna w kulturze konfucjańskiej przecież, a nie chrześcijańskiej. Dziwna o tyle, że narzuca się nie bez powodu i to bez względu na prosty fakt, że w naturalny sposób szukamy relacji z czymś, co jest nam bliskie i zrozumiałe kulturowo. Ale nawet jeśli przyjmiemy, że chiński kontekst powieści Yan’a Lianke stawia w nawias nasze chrześcijańskie konotacje i wymaga od nas uwzględnienia na przykład czteroksięgu konfucjańskiego (Wielka Nauka, Doktryna Środka, Dialogi i Księga Mencjusza), to o dziwo – sam tekst Czteroksięgu wymusza na nas interpretację wokół biblijną. Mamy tu bowiem drastyczne motywy ukrzyżowania, wizerunku Maryi, krwi ofiarnej i krwi dającej życie, ostatniej wieczerzy, jako wiecznego sposobu odkupienia grzechów, oczywistych stylizacji na tekst Księgo Rodzaju i wiele innych nawiązań do tekstu Starego i Nowego testamentu.

Jak to się ma do orwellowskiej dystopii? Przerażająco. Pokazuje bowiem, iż rzeczywistość może być zmanipulowana w sposób znacznie bardziej wyrafinowany i skuteczny, aniżeli zakładała prorocza wersja literacka, a ponadto obezwładnia, żeby nie powiedzieć powala, koncept uduchowienia, ureligijnienia czy też ubiblijnienia tego, z czym mamy do czynienia w powieści Yana Lianke. Jak się okazuje, nie po raz pierwszy przecież, religia może tworzyć doskonałą spójnię z konceptem budowania społeczeństwa wiecznej szczęśliwości.

W Czteroksięgu nie znamy imion głównych bohaterów. Mamy naukowca, pisarza, teologa, inżyniera, pianistkę. Mamy też Dziecko. Dziecko sprawuje pieczę nad obozem reedukacji numer 99. Jest naczelnikiem. Dziecko nie jest dzieckiem, jest młodym, dorastającym chłopcem, który ostatecznie każe się ukrzyżować, niedługo po tym, jak teolog wydłubie oczy Maryi. Reedukowani intelektualiści, naukowcy, lekarze, nauczyciele, inżynierowi, czyli ludzie wysoko wykształceni są genialnie manipulowani przez Dziecko, które jest krystalicznym symbolem umysłu zniewolonego bez granic.

Co stanowi historyczne tło tej niesłychanie metaforycznej i głęboko usymbolicznionej opowieści Yana Lianke? „Cofnijmy się około sześćdziesięciu lat, do ery Wielkiego Skoku Naprzód. O co chodzi? Wielki skok był celową i przygotowaną kampanią gospodarczą przeprowadzoną w latach 1958–1962 w Chińskiej Republice Ludowej w ramach realizacji ogłoszonej przez Mao Zedonga polityki trzech czerwonych sztandarów. Zakładała szybkie przekształcenie Chin z zacofanego kraju rolniczego w czołową potęgę przemysłową. Problemy z realizacją tego planu leżały już u samych podstaw. Do jego skonstruowania i realizacji nie zaciągnięto klasy inteligenckiej, dysponującej wiedzą i kwalifikacjami do organizacji tak złożonego procesu. Zgodnie z decyzją Najwyższego, wykształceni obywatele zostali napiętnowani jako wrogowie ludu i zamknięci w obozach. To właśnie tę klasę reprezentują bohaterowie Czteroksięgu – Teolog, Uczony czy Pisarz. W czasach Wielkiego skoku największą wagę przywiązywano do wytopu stali, ale przy okazji zakładano też inne, nierealne kalkulacje, jak chociażby gęsty siew na polach. Jaki był efekt tej polityki? Wielki Głód, podczas którego więźniom podawano dania przygotowane z planktonu, trocin czy drzewnej pulpy. Zrozpaczeni i bezsilni Chińczycy, nie wzgardzali nawet śmieciami, padliną czy korą drzewną. W akcie desperacji zdarzały się przypadki zjadania trawy a nawet ludzkiego mięsa osób, których nie zdążono jeszcze pochować”. (za: Paweł Biegajski, w: kulturacja.pl)

Kto to jest Yan Lianke? „Urodził się w 1958 roku w powiecie Song w prowincji Henan. Jest jednym z najbardziej cenionych i zarazem najbardziej cenzurowanych współczesnych pisarzy chińskich. Jest synem ubogich, niepiśmiennych chłopów, z braku innych szans na zdobycie wykształcenia zaciągnął się do armii, gdzie skierowano go do pracy w propagandzie. Po powrocie do życia cywilnego zaczął pisać. W ciągu trzydziestu lat stworzył liczne opowiadania, powieści, eseje ora teksty krytyczne. Jego książek próżno obecnie szukać na półkach chińskich księgarń. Został w Chinach praktycznie uwięziony przez odmowę wydania mu paszportu. Pozostaje nieprzejednanym krytykiem polityki władz ChRL – dławienia wolności sowa i zmuszania obywateli do autocenzury”. (z: noty wydawnictwa)

Kontynuacja za tydzień

Zbyszek Kruczalak