Gwatemala – „miejsce drzew”
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Z Andrzejem Kulką w świat

Ostatnie potężne trzęsienie ziemi spustoszyło Gwatemalę w 1976 roku zabijając w kraju 25 tysięcy ludzi. Sama nazwa Gwatemala została nadana przez Meksykanów towarzyszących hiszpańskim konkwistadorom. Meksykanie bardzo często zmieniali nazwy z języka Majów na nazwy azteckie, z języka nahuatl. Tak więc Gwatemala oznacza "miejsce drzew" podobnie jak Chichicastenango określa "miejsce, gdzie rośnie parzący bluszcz chichicaste".

Przechodzimy do miejskiej katedry dowiadując się, że w czasach rozkwitu Antigua Guatemala posiadała 40-50 kościołów, z czego dzisiaj stoi bądź też czynnych jest zaledwie kilka. Fasady dzisiejszych świątyń są białe, ale niegdyś były kolorowe, przeważnie ciemnoczerwone, z elementami zieleni i błękitu. Wsłuchani w słowa Roberta wchodzimy do kościoła, oglądamy niewidoczną z rynku, zniszczoną w trzęsieniu jego główną nawę. Sam ołtarz wzbudza duże zainteresowanie, gdyż wykazuje sporo znamion architektury i wierzeń pradawnych Majów. Otóż przed ołtarzem znajduje się podziemna kapliczka, do której wiodą schody, a dokładniej dziewięć stopni. Według Majów właśnie dziewięć stopni prowadzi do podziemnego świata, podobnie jak 13 stopni wiedzie ku niebiosom. Tyleż właśnie - trzynaście poziomów - obserwujemy w czymś, co na kształt piramidy widnieje przed głównym ołtarzem. Mało tego; tuż powyżej są trzy owalne otwory w suficie, które precyzyjnie wyznaczają święte dla Majów daty równonocy wiosennej, jesiennej i górowania słońca w pierwszym dniu lata. Mało tego, 21 czerwca słońce świecąc w południe przez najwyższy otwór sięga pionowo przez jeszcze inną dziurę w posadzce, aby dokładnie oświetlić figurę ukrzyżowanego Chrystusa w podziemnej krypcie! Zbyt dużo analogii jak na zbieg okoliczności, wygląda na to, że Hiszpanie wybudowali katedrę Santiago w miejscu dawnej majowskiej piramidy!

Zmieniamy temat idąc do mauryjskiego w kształtach budynku dawnego uniwersytetu, z pięknym dziedzińcem i bogato zdobionymi salami wykładowymi. Religijne obrazy i rzeźby (przeważa barok) zachwycają bogactwem i wspaniałym kunsztem. Dalszy spacer ma charakter wybitnie relaksujący, chodzimy brukowanymi uliczkami miasta zaglądając do domów-pałaców hiszpańskiej arystokracji. Już z zewnątrz można domyślać się przepychu wystroju środka, jednak wizyta w tego typu rezydencjach utrwala najśmielsze oczekiwania przenosząc nas w nieistniejący już świat. Krużganki, arkady, fontanny, ogrody z bugenwillami, hortensjami, poranna gloria, jaśminami i azaliami odurzają barwami i zapachami.

Przerwę na lekki posiłek Roberto wyznacza w najbardziej odpowiednim ku temu miejscu - jedynym w mieście pięciogwiazdkowym hotelu - Santo Domingo. Ów niegdysiejszy klasztor Dominikanów został przez rodzinę Castaneda przekształcony nie tylko na super hotel, ale i miejsce na konferencje, zabawy, z uwypukleniem przeszłości klasztoru wyrażającą się odsłoniętymi podczas najnowszych badań archeologicznych bogatymi podziemiami i wspaniałym, prywatnym muzeum.

Tutaj - po blisko 5 godzinach spacerów - żegnamy się w końcu z przewodnikiem. Idę na obiad do argentyńskiej restauracji Ni Ha Ni Hu przy 3 Calle, aby zaraz potem spotkać się z kolejnym moim cicerone - Johnem Clarkiem. John jest Amerykaninem z Teksasu, od 13 lat mieszkającym na stałe w Antigua Guatemala. Ma żonę Jessicę i dwuletniego synka, w USA bywa raz na parę lat. Swoim Mitsubishi wiezie mnie do wioski Santa Maria de Jesus, skąd rozpościera się panorama całego miasta, jego okolic i wulkanów, niestety w tej chwili akurat okrytych chmurami.

Gdy patrzę na strome zbocza Wulkanu Ognia nachodzi mnie ochota na wspinaczkę. Jadę więc z Johnem do centrum Antigua, do firmy Eco-Tour Chejo, gdzie Sergio Garcia uchodzi za największego speca od zdobywania okolicznych stożków. Godzinna rozmowa o planach zdobycia wulkanów w przyszłości mija jak krótka chwila. Naładowany planami wychodzę z biura o zmierzchu, aby jeszcze zdążyć uchwycić magiczną chwilę, kiedy promienie zachodzącego słońca oświetliły czapę chmur wokół Volcan Agua i na moment odsłoniły sam szczyt Wulkanu Ognia. To chyba dobra wróżba na przyszłość!

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka

Autor jest właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, które oferuje wycieczki z polskim przewodnikiem po całym świecie i Stanach Zjednoczonych, włącznie ze zwiedzaniem Gwatemali, od 7 kwietnia 2020. Szczegółowe informacje: EXOTICA Travel, 6741 W. Belmont Ave., tel. 773-237-7788 lub strona internetowa: www.andrzejkulka.com