Na historię Polski patrzeć można poprzez ważne wydarzenia, które miały miejsce w tysiącletnich dziejach. Inną perspektywą jest ta skupiona na ludziach – mężach stanu, twórcach kultury, bohaterach. Szczególną grupą postaci wartych pamięci jest grono tzw. Ojców Niepodległości. Jednym z nich, pozostającym w cieniu swojego wielkiego przełożonego, jest gen. Kazimierz Sosnkowski.
W roku 2025 mija równo 140 lat od urodzin gen. Sosnkowskiego, w zeszłym roku minęła 65. rocznica jego śmierci. Ten wybitny żołnierz i polityk, ale także świetnie wykształcony intelektualista, grał jedną z istotnych ról w polskiej polityce od czasu przed I wojną światową niemal do końca II wojny, a jako powszechnie szanowany autorytet funkcjonował aż do śmierci. Historia zmusiła go do tego, by ostatnie trzy dekady życia spędził poza Polską – wśród powojennej emigracji dzięki swojemu życiorysowi i zaangażowaniu zajmował pozycję kluczową.
Urodzony 19 listopada 1885 r. Kazimierz Sosnkowski tak jak wielu przedstawicieli jego pokolenia – ludzi, którzy przyszli na świat po powstaniu styczniowym – wychowywał się w tradycji patriotycznej. Jako młody człowiek na początku XX w. zyskał szansę, by wziąć udział w walce o niepodległość. Właśnie na przełomie stuleci zaczęła się ona na nowo, a jedną z głównych sił w tym procesie była Polska Partia Socjalistyczna – stronnictwo lewicowe, które w przeciwieństwie do rewolucjonistów-internacjonalistów stała na stanowisku odzyskania przez Polskę niepodległości, co miało przyczynić się do poprawy warunków życia ludzi pracy. Sosnkowski z poglądów politycznych raczej nie był socjalistą, pod czerwonym sztandarem gromadziła się jednak wówczas cała plejada młodych działaczy, dla których Polska była celem nadrzędnym. To właśnie w PPS-ie poznał starszego o prawie dwadzieścia lat Józefa Piłsudskiego, jednego z historycznych przywódców partii i lidera walki z carską Rosją. Znajomość ta i silna relacja dwóch działaczy, żołnierzy i polityków przetrwa do śmierci „Komendanta” w 1935 r. i położy fundament pod biografię późniejszego generała.
Sosnkowski – niedoszły architekt, miłośnik francuskiej poezji i poliglota – zaangażował się w działalność Organizacji Bojowej PPS, którą kierował Piłsudski. 15 sierpnia 1906 r., w czasie rewolucji w państwie rosyjskim, dowodził krwawą środa w Warszawie – zorganizowanym atakiem na policję carską, który przeraził Rosjan. Dwa lata później zakładał we Lwowie Związek Walki Czynnej, czyli podziemną organizację wojskową o charakterze ponadpolitycznym, której celem było przygotowanie armii do przyszłego powstania antyrosyjskiego. To na bazie tej konspiracji narodziły się legalne związki strzeleckie w Galicji – prawo austriackie pozwalało na tworzenie organizacji paramilitarnych, co wykorzystano do roboty niepodległościowej. Na bazie strzelców w sierpniu 1914 r. powołano Kompanię Kadrowa, która miała wraz z innymi jednostkami wywołać ogólnonarodowe powstanie. Potem przekształciła się ona w 1 Brygadę Legionów, na której czele stanął Piłsudski, a jego prawą ręką – szefem sztabu – był Kazimierz Sosnkowski.
Trzydziestoletni oficer, nazywany przez legionistów z szacunkiem „Szefem”, okazał się nie tylko świetnym organizatorem, ale też zdolnym dowódcą, co pokazał w grudniu 1914 r. dowodząc w zastępstwie „Komendanta” pod Łowczówkiem. W czasie I wojny światowej był najwierniejszym współpracownikiem Piłsudskiego, a gdy w 1917 r. ten postanowił zerwać z Niemcami i Austriakami, jego szef sztabu został z nim uwięziony. Wrócił do Polski w listopadzie 1918 r. i od razu został rzucony do ciężkiej pracy – jako wiceminister spraw wojskowych organizował fundamenty odrodzenia Wojska Polskiego. Przez dwa lata wykonywał ciężką pracę, w sierpniu 1920 r., w kluczowym momencie wojny z bolszewikami został ministrem, odpowiadając za całość zaplecza polskiej armii. Po walkach o niepodległość był jednym z najwyższych stopniem wojskowych w Polsce.
Mimo to w 1939 r. początkowo nie otrzymał ważnego zadania w obronie Polski i dopiero po kilku dniach wysłano go na Front Południowy, by naprawił popełnione tam przez innych błędy. Nie mógł wiele zrobić, ale okazał hart ducha, dowodząc aktywnie i będąc cały czas przy wojsku. Przedostał się potem do Francji i kierował stamtąd do lata 1940 r. powstającym w kraju podziemiem – Związkiem Walki Zbrojnej. Gdy w lipcu 1943 r. premier i Naczelny Wódz, gen. Władysław Sikorski, zginął na Gibraltarze, to właśnie gen. broni Kazimierzowi Sosnkowskiemu powierzono kierowanie Wojskiem Polskim. Dalej wykonywał tu ciężką pracę, starając się jednocześnie zrobić coś z pogarszającą się sytuacją międzynarodową Polski. Ostatecznie, w związku z twardą postawą wobec aliantów w czasie powstania warszawskiego, został we wrześniu 1944 r. zdymisjonowany. Okres powojenny spędził w Kanadzie, gdzie musiał utrzymywać się z pracy na zakupionej farmie. Angażował się jednak dalej w życie polityczne, próbując pogodzić skłóconą emigrację. Zmarł 11 października 1969 r., dopiero w 1992 r. jego prochy sprowadzono do Polski.
Generał Sosnkowski – wielki patriota, mąż stanu, dzielny i inteligentny żołnierz – przez ponad trzy dekady odgrywał ważną rolę w polskim życiu publicznym. Był jednym z twórców Wojska Polskiego i niewątpliwym autorytetem, jednocześnie zaś niezłomnym wyrazicielem protestu emigracji polskiej przeciw zniewoleniu Ojczyzny przez Związek Radziecki. Nie ulega wątpliwości, że to jedna z tych postaci w historii, o której warto pamiętać.
Tomasz Leszkowicz