----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

19 maja 2026

Udostępnij znajomym:

I od razu wiadomo o co chodzi! Japoński kryminał, który napisał (ukryty w oryginale japońskiej transkrypcji) Keigo Higashino. Ale czy naprawdę wiadomo od razu, o co chodzi? Raczej nie, bo Zła wola to kryminał w odwróceniu i to bez metaforycznego przeniesienia. Jeśli często czytamy ten rodzaj literatury to możemy spokojnie przyjąć, że Higashino nas zaskoczył. Zbudował całą opowieść na niebywałym koncepcie, który opiera się na morderstwie i mordercy, którego znamy praktycznie od samego początku (ale to oczywiście nie jest żadna nowość w kryminałach), co jest niezwykłe, to tenże przestępca tak konstruuje całą zbrodnię, żeby wina spadła na niego. Odkrywanie poszlak prowadzących do wyjaśnienia zabójstwa popularnego i uznanego pisarza Kunihiko Hidaka to proces długi i bardzo detaliczny, fenomenalnie wyreżyserowany przez sprawcę zbrodni Osamu Nonoguchi, którego opowieść poznajemy w trakcie zeznań policyjnych. Prowadzi nas ona na całkowite manowce, z których powoli, ale bardzo konsekwentnie wyprowadza nas z kolei inspektor Kaga Kyōichirō. W swej nieomalże benedyktyńskiej pracy (musiał przeczytać tony podrobionych rękopisów) zwodzony przez mylące ślady i pozorne dowody odkrywa w końcu istotę tegoż morderstwa, które samo w sobie jest poza wszystkim, czego się spodziewał.

Japońska powieść kryminalna, jak wszystko co japońskie, jest bardzo wyrafinowany. Kraj, w którym picie herbaty to ceremoniał sięgający wieków, a malarstwo jest wynikiem studiowania i umiejętności przekazywanych przez pokolenia w różnych szkołach przez mistrzów poszczególnych kierunków, gdzie cesarz jeszcze niedawno był bogiem, dla którego oddawano życie – musi stworzyć powieść kryminalną wykraczającą poza pytanie: kto zabił i dlaczego uciekł?

Wielopoziomowe opowiadanie konstruowane z różnych punktów widzenia tworzy nieprzewidywalne zawirowania i komplikacje. Jeden pisarz zabija drugiego i to w taki sposób, żeby cała sprawa stała się prawie natychmiast oczywista. Dlaczego i co jest nie w porządku z pisarzami? Dochodzenie inspektora Kaga też jest literacko osadzone (on nie jest pisarzem, nawet wiele nie czyta, jest byłym nauczycielem geografii), ale ma niezwykłe wyczucie szczegółu i to właśnie owe pozornie nieistotne i łatwe do przeoczenia detale stanowią o szokujących motywach zbrodni. Jak pisze Przemysław Poznański w recenzji Wszystkie warstwy prawdy…:

/Pisarz ma prawo kłamać, a przynajmniej koloryzować – choćby nawet uprawiał auto-fikcję, zawsze w jego słowa wplecie się uogólnienie, koncept lepszy od prawdziwych zdarzeń, czasem celowe przeinaczenie, za którym schowa to, czego może się wstydzić. Musimy sobie zdawać z tego sprawę szczególnie wtedy, gdy dostajemy narrację pierwszoosobową, a zatem nie dającą się zweryfikować.

„Zła wola” to popis takiej narracji. Higashino – autor świetnego „Podejrzanego X”– sięga po nią z premedytacją, by dać nam opowieść kryminalną, w której wszystko, czego się dowiemy, pochodzić będzie z ust uczestników zdarzeń. Żaden trzecioosobowy narrator nie zajrzy bohaterom do głowy, nie zasugeruje czytelnikowi ich emocji, nie przedstawi ex cathedra prawdy obiektywnej. W takiej sytuacji jedną z ofiar stać się tu musi prędzej czy później sama prawda./

W tekście Higashino krew nie leje się strumieniami, mózg nie rozpryskuje się po ścianach, nie ma spektakularnych pościgów na granicy życia i śmierci, nikt też nie lewituje, nie jest w tajnych organizacjach, nie uczestniczy w politycznych rozgrywkach na szczytach władzy, a nawet nie szpieguje i nie jest perwertem erotycznym – co w takim razie stanowi o niezwykłości kryminalnej opowieści Keigo Higashino? Inteligencja? Ta zapomniana już prawie przypadłość inteligentnego pisarza? Bohaterowie Złej woli są inteligentni, nawet bardzo. Tworzą szarady wielkiej komplikacji, których rozsupłanie zajmuje trochę czasu – ale oni się nie spieszą – cóż za niezwykły stosunek do swej pracy. Wykryć zbrodniarza bez ścigania się z czasem, bo naciski z góry, bo konieczne nagrody, bo prasa. Tego u Keigo kompletnie nie ma. Jest za to spokój w dochodzeniu do prawdy o wydarzeniu.

A co jest tą prawdą? Mroczne doświadczenia ze szkoły, przemoc i prześladowanie, zazdrość o pisarski sukces, chęć upokorzenia, strach przez odkryciem mrocznych tajemnic z przeszłości?

Co ciekawe, cała akcja rozgrywa się w kręgu niewielu osób, które w jakiś sposób wszystkie się znają i pozostają ze sobą w jakieś relacji, czy to aktualnej, czy też mającej miejsce w przeszłości. Ten literacki chwyt pozwala zintensyfikować akcję i zbudować atmosferę bliskości z bohaterami. Naszymi uczuciami miotają jednak zawirowania wydarzeń, które nieustannie każą nam zmieniać podejrzenia i ostatecznie przyjąć do wiadomości, iż nic nie jest oczywiste. No może poza faktem, że Zygmunt Freud jest wiecznie żywy.

/Szybko zatem dowiadujemy się, kto zabił – ale przyczyna zbrodni pozostaje tajemnicą niemal do ostatnich stron. Możemy się jej domyślać, trudno jednak samodzielnie odkryć wszystkie skrzętnie poukrywane przez autora tropy i poskładać je w logiczną, spójną całość. Tym bardziej że forma tej powieści może wyprowadzić nas na manowce. Całą historię poznajemy bowiem z zapisków dwóch osób (nie bez przyczyny w posłowiu do książki japońska pisarka Natsuo Kirino pisze o człowieku jako „stworzeniu zapisującym”). Osamu Nonoguchi, autor literatury dziecięcej i przyjaciel zmarłego Kuniko Hidaki, oraz detektyw Kyōichirō Kaga prowadzą nas przez opowieść o grze pozorów, pełną sprzecznych relacji, manipulacji i fałszywych wspomnień. Co tu jest prawdą, a co kłamstwem? Keigo Higashino łapie nas na starą, ale nadal skuteczną sztuczkę: jako czytelnicy bardzo chcemy wierzyć, że to, co zapisane, jest prawdziwe. A przecież, jak to mówią, papier przyjmie wszystko. I to właśnie klucz do zrozumienia „Złej woli”.

Przez ciekawą historię kryminalną prześwituje coś jeszcze: obraz Japonii lat dziewięćdziesiątych. To świat, w którym królują elektroniczne maszyny do pisania (wāpuro), pierwsze komputery są symbolem nowoczesności, a relacje społeczne opierają się na sztywnych normach i rytuałach. Fascynujący jest choćby sam sposób zwracania się bohaterów do siebie: policjant mówi do podejrzanego per „pan”, a ten do funkcjonariusza po imieniu. / (za: Ewa Dąbrowska, w: Zbrodnia między słowami)

Co fascynujące to oryginalne znaczenie tytułu i nazwisk bohaterów książki Keigo Higashino. Otóż Znaki 悪意 dosłownie oznaczają "złą wolę" lub "złośliwość" – dwa znaki: 悪 (aku) – "zły" lub "zło" oraz 意 (i) – "intencja" lub "myśl". Razem idealnie oddają główny temat powieści, jakim jest bezinteresowna, głęboko zakorzeniona nienawiść.

Z kolei Nonoguchi to nazwisko geograficzne oznaczające "ujście rzeki wśród pól".

Jednak w kontekście powieści i osobowości mordercy, znak 野 (dzicz) i 口 (otwór / usta) budują obraz człowieka marginesu, kłamcy i moralnego "dzikusa". Podobnie wyrafinowanie ma się rzecz z nazwiskiem zamordowanego pisarza: Hidaka Kunihiko (日高 邦彦) oznacza „Wysokie słońce – książę kraju” i jest imieniem symbolicznym, które podkreśla szlachetność, prawość i sukces ofiary, stanowiąc tym samym czysty kontrast wobec mrocznej, ironicznie nazwanej postaci mordercy.

Nieznajomość japońskiego pozbawia nas rzecz jasna sporej części językowego żonglowania znaczeniami skrywanymi w oryginalnym zapisie, co nie stoi na przeszkodzie, żeby docenić maestrię konstrukcyjną kryminałów Keigo Higashino.

Zła wola, Keigo Higashino, wyd. Relacja, tłumaczenie A. Świrkowski, 2025, s.331.

Zbyszek Kruczalak
www.domksiazki.com

----- Reklama -----

POLAMER - DZIEN MATKI

----- Reklama -----

POLAMER - DZIEN MATKI

----- Reklama -----

Dorota Zielinski

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor