----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Tomasz Leszkowicz

Tomasz Leszkowicz


 

Udostępnij swoim znajomym:

Powracające wybuchy konfliktu żydowsko-palestyńskiego są stałym elementem krajobrazu polityki międzynarodowej i problemem bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Ostatnie wydarzenia – zamieszki i ataki po obydwu stronach – kolejny raz przypominają, jak zapalny jest to region.

Trudno opisać historię jednego z najbardziej skomplikowanych konfliktów we współczesnym świecie w felietonie na pięć i pół tysiąca znaków. W procesy te zaangażowane były nie tylko obydwie strony, ale także kilka mocarstw, swoje dołożyły też ideologie i traumy XX wieku. Trudno określić, kto jest tak naprawdę najbardziej winny – chociaż chyba nie da się nie wskazać kilku czarnych charakterów, które miały największy udział w eskalacji sporu nad Jordanem.

Wszystko zaczęło się w głębokiej starożytności – w 135 roku, po nieudanym antyrzymskim powstaniu Bar Kochby, cesarz Hadrian zakazał Żydom wstępu do Jerozolimy, co wiązało się z ich rozproszeniem po terenie Cesarstwa. Zaczął się czas diaspory. W tym czasie obszar Palestyny przechodził z rąk do rąk Bizantyjczyków, Arabów, krzyżowców czy wreszcie Turków. Miejscowa ludność nieżydowska w znacznym stopniu związała się z kulturą arabską i islamem, populacja żydowska była zaś na tym obszarze symboliczna.

Już jednak w ostatnich dekadach XIX wieku w środowiskach żydowskich w Europie narodził się nowy ruch polityczny - syjonizm. Zerwał on z obowiązującym w religii mojżeszowej założeniem, że Żydzi powrócą do swojej pierwotnej ojczyzny w Ziemi Izraela dopiero po przyjściu mesjasza. Rodzący się nacjonalizm żydowski odrzucał tę perspektywę – działaczom, na czele z Theodorem Herzlem, chodziło o stworzenie nowoczesnego narodu tu i teraz. Ruch ten był w znacznym stopniu laicki, skierowany na młodość i siłę, zamiast na tradycję i trwanie w zgodzie z zasadami. Głównym sposobem działania było osadnictwo na ziemiach palestyńskich, a więc tam, gdzie miałoby powstać państwo żydowskie. Stąd migrowanie części prześladowanych w Europie Żydów do Palestyny. Ważnym elementem tego ruchu było tworzenie tzw. kibuców – spółdzielczych gospodarstw rolnych, w których w ściśle zdyscyplinowany sposób, wzorowany na metodach wojskowych, zasiedlano słabo rozwinięte tereny zamieszkiwane głównie przez ubogą ludność arabską.

Problem migracji do Palestyny narastał od początku XX wieku, szczególnie zapalny stał się zaś w momencie, gdy po I wojnie światowej mandat nad tymi dawnymi terenami tureckimi objęła Wielka Brytania. W polityce Londynu istniały niespójności, spowodowane naciskami żydowskimi i oporem Arabów, który doprowadzał do zamieszek i pogromów antyżydowskich, a przed wybuchem II wojny światowej wprost do powstania ludności muzułmańskiej przeciwko Imperium. Wszelkie działania niesprzyjające syjonistom prowadziły też do rozwoju ich bojówek, które prowadziły działalność terrorystyczną.

II wojna światowa i Zagłada stały się katalizatorem całego procesu tworzenia niepodległego państwa żydowskiego w Palestynie. Społeczność, która była główną ofiarą Hitlera i przeszła przez piekło, znalazła zrozumienie dla swoich dążeń. W wyniku wojny wzmocnił się też syjonizm, który tym mocniej promował aktywną postawę, będącą odpowiedzią na rzekomą bierność Żydów prowadzonych na śmierć. W 1947 roku osadnicy żydowscy stanowili ok. 1/3 ludności Palestyny. W 1947 roku na forum ONZ przyjęto rezolucję o ustanowieniu dwóch państw: żydowskiego i arabskiego oraz zarządzanego przez Narody Zjednoczone obszaru wokół stolicy regionu – Jerozolimy. Niestety, na takie rozwiązanie nie zgodzili się Arabowie – Egipt, Syria, Jordania, Irak i Liban. 14 maja 1948 roku syjoniści ogłosili powstanie państwa Izrael, co wywołało pierwszą wojnę z państwami arabskimi. Zakończyła się ona po roku zwycięstwem strony żydowskiej. Palestyńczycy (czyli arabska ludność nieżydowska) nie tylko nie otrzymali własnego państwa (część ich ziem zajęli sojusznicy), ale też zmuszeni zostali do ucieczki z wielu obszarów które zamieszkiwali.

To, wraz z ewolucją syjonizmu (triumfalizm połączony z poczuciem zagrożenia), było zarzewiem dalszych napięć. Wojny izraelsko-arabskie wybuchały kolejno w 1956, 1967 i 1973 roku. Zwłaszcza trzeci konflikt obydwu stron, tzw. wojna sześciodniowa, znacząco skomplikowała sytuację – Izrael zajął wówczas Strefę Gazy przy granicy z Egiptem oraz Zachodni Brzeg Jordanu, okupując tym samym trzon terytorium palestyńskiego. Doprowadziło to do radykalizacji Organizacji Wyzwolenia Palestyny – lewicujących separatystów, którzy przez ponad dwie dekady organizowali partyzantkę i zamachy terrorystyczne wymierzone w Żydów. Od końca lat 60. na Bliskim Wschodzie trwała brutalna mała wojna między arabskimi bojownikami a nowoczesnym i zmilitaryzowanym państwem żydowskim.

13 września 1993 roku premier Icchak Rabin i lider OWP Jaser Arafat podpisali w Oslo porozumienie, na podstawie którego na Zachodnim Brzegu i w Gazie utworzono Autonomię Palestyńską. Docelowo miano doprowadzić do powstania państwa arabskiego, kolejne dekady pokazały jednak, że nie jest to takie proste. Władze Izraela (zwłaszcza rządząca obecnie prawica) nie rezygnowały z osadnictwa żydowskiego na terenie Autonomii i twardych działań okupacyjnych. Wśród Palestyńczyków pozycja OWP osłabła na rzecz islamistycznego Hamasu, który obecnie korzysta z radykalizacji ludności. Zamachy, ataki rakietowe, odwety, pacyfikacje, zamieszki to wciąż codzienność w tej części świata. Wydaje się, że nie ma obecnie polityka, który byłby to w stanie przerwać…

Tomasz Leszkowicz