----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

23 września 2025

Udostępnij znajomym:

„Każde kliknięcie wykonane przeze mnie zostaje zapisane. Każdy krok, jaki robię, daje się prześledzić. Wszędzie pozostawiamy cyfrowe ślady. Nasze cyfrowe życie odzwierciedla się precyzyjnie w sieci. Możliwość totalnej dokumentacji życia oznacza całkowitą wymianę zaufania na kontrolę. Na miejsce Wielkiego Brata wkraczają Wielkie Dane (big data). Ta bezlitosna dokumentacja życia domyka ideę społeczeństwa transparencji”. (z: Kryzys narracji inne eseje)

Jest ogromna różnica między dystopią Roku 1994 i światem Big Data. Różnica horrendalna i obezwładniająca, która wyrzuca nas w poczucie niebywałego, koszmarnego absurdu ucieczki od wolności, ku akceptacji zniewolenia. Jak to się dzieje i dlaczego?

Byung Chul Han, południowokoreański filozof, od lat mieszkający w Niemczech, w obu tytułowych esejach analizuje fenomen zgody człowieka ery cyfrowej, na wolność w odwróceniu.

Rok 1994 to historia próby ucieczki, wyzwolenia się, walki z opresją, propagandą, systemem totalitarnej kontroli, to życie w opozycji to metod inwigilacji, prania mózgów i policyjnej wszechobecności. Winston, bohater Roku 1994, prowadzi prywatny dziennik, co samo w sobie jest już niebywałym przestępstwem, pracuje przecież w Ministerstwie Prawdy, które ma na celu utrzymanie jedynie słusznej linii partii, która nie dopuszcza indywidualnego myślenia. Relacja z Julią i dramat zdrady O’Briena konstytuują rzeczywistość nieustannego zagrożenia, cierpienia, a w ostateczności więzienia, tortur i podporządkowania systemowi opresji.

Rzeczywistość świata kultury cyfrowej jest diametralnie odmienna. To nie jest policyjny system drastycznych represji za nieprawomyślność. Jego totalitarność jest efektem indywidualnej zgody konsumentów, bo parzcież nie obywateli, na niewyobrażalną dla Orwella skalę inwigilacji, jaką umożliwiła cyfryzacja życia.

„Cyfrowe społeczeństwo inwigilacji wykazuje szczególną, panoptyczną strukturę. Klasyczne panoptikum Benthama składa się z odizolowanych od siebie cel. Więźniowie nie mogą komunikować się ze sobą. Ściany działowe zapobiegają temu, by mogli się zobaczyć. Dla resocjalizacji zostają skazani na samotność. Mieszkańcy cyfrowego panoptikum natomiast łączą się i intensywnie komunikują ze sobą. To nie przestrzenna i komunikacyjna izolacja, lecz usieciowienie i hiperkomunikacja umożliwiają totalną kontrolę.

Mieszkańcy cyfrowego panoptikum nie są jednak więźniami. Żyją w złudzeniu wolności. Karmią cyfrowe panoptikum informacjami, wystawiając i prześwietlając się z własnej woli. Samoprześwietlenie jest bardziej wydajne niż wydanie się na lustrację z zewnątrz. Na tym polega jego analogia do samowyzysku. Otóż samowyzysk jest bardziej wydajny niż wyzysk zewnętrzny, ponieważ idzie w parze z uczuciem wolności. W przypadku samoprześwietlenia pornograficzna ekspozycja i panoptyczna kontrola stają się tym samym”. (tamże)

O co chodzi ze wspomnianym panopticum? Zdecydowanie nie o muzeum osobliwości, chyba, że tak będziemy rozumieć więzienie. W XVIII wieku Jeremy Bentham zaprojektował tak więzienie, aby można go było kontrować najskuteczniej, to znaczy prosto i nieustannie, przy najmniejszych kosztach. Zaproponował więc, by w centralnym miejscu instytucji stała wieża strażnicza, a cele były koliście rozmieszczone wokół niej. To dawało statecznikowi możliwość bezpośredniego i natychmiastowego wglądu w życie uwięzionych. Co najciekawsze w tym systemie, więźniowie nie wiedzieli, kiedy znajdują się pod obserwacją, a kiedy nie. Dzięki temu, zaczęli kontrolować samych siebie. Rola strażników i ich liczba uległa więc znaczącym ograniczeniom. Koncept Benthama stał się niezwykle nośną metaforą dla opisu rzeczywistości, w której manipulacja socjotechniczna prowadzi do kształtowania grup, a w końcu całych społeczeństw tak, by bez aparatu ucisku (wojsko, policja, tajne służby) i drastycznych metod kontroli (więzienie, przesłuchania, tortury) ujarzmić i podporządkować sobie ludzi.

O panopticum, jako metaforze kontroli państwa nad płacącymi podatki (bo przecież nie obywatelami w tradycyjnym znaczeniu) pisze Foucault, który analizował sposoby nadzoru tych, którzy rządzą podwładnymi. Co uderzające, Byung Chul Han, wykorzystując koncept Benthama, idzie jeszcze dalej w opisie tego fenomenu, niż robi to Foucault, ukazując zadziwiająca perfidię „uwięzienia” w pozornej wolności. Ten absurd wynika z istoty cyfryzacji współczesności i braku krytycznego myślenia cyfro-obywateli oraz dystansu do tego, co kultura teraźniejszości niesie ze sobą. A co niesie?

„Społeczeństwo kontroli dopełnia się tam, gdzie jego mieszkańcy zawierzają się sobie nie pod wpływem zewnętrznej presji, lecz z wewnętrznej potrzeby – tam zatem, gdzie strach przed porzuceniem sfery prywatnej i intymnej ustępuje przed pragnieniem bezwstydnego wystawienia jej na widok – to jest tam, gdzie wolność i kontrola stają się nieodróżnialne.

Inwigilacja i kontrola stanowią inherentny element komunikacji cyfrowej. Osobliwość cyfrowego panoptikum polega na tym, że coraz bardziej rozmywa się różnica między Wielkim Bratem a jego poddanym. Tutaj każdy podsłuchuje i podgląda każdego. Śledzą nas nie tylko państwowe służby wywiadowcze. Firmy pokroju Facebooka i Google pracują właśnie w stylu służb wywiadowczych. Nicują nasze życie, aby przetwarzać zebrane informacje na kapitał. Korporacje śledzą swoich własnych współpracowników. (…) W cyfrowym roju zaufanie jest czystym cynizmem. Tą drogą bowiem zaufanie zostaje całkowicie zniesione i zastąpione kontrolą”. (za: Kryzys narracji…)

Panopticum Benthama wskazuje na parę istotności:

  • więźniowie są tam zamknięci w rzeczywistych celach
  • są od siebie odseparowani, nie widzą się i nie mogą się ze sobą komunikować
  • nie wiedzą, kiedy sami są obserwowani, a kiedy obserwuje się innych
  • nie widzą strażnika, nie mają z nim bezpośredniego kontakt
  • są rzeczywistymi więźniami, bo dokonali jakiegoś przestępstwa
  • zostali uwięzieni w efekcie jakiegoś prawnego działania
  • w żaden sposób nie znaleźli się tam z własnej woli.

W dystopii Orwella natomiast, główne postaci działają pod presją totalnej inwigilacji, ale mogą spojrzeć sobie w oczy, spotkać się, czy uciekać przed prześladowcami. Mogą ciągle jeszcze podejmować pewne decyzje i ponosić ich konsekwencje, co jest przecież definicją wolności.

Co dzieje się we współczesnym, cyfrowym roju? Spotkanie twarzą w twarz jest nie tylko niepotrzebne, ale wprawia użytkowników gadżetów elektronicznych w dyskomfort i zakłopotanie. Wolą zdecydowanie wpatrywać się intensywnie w ekran telefonu, aniżeli w oczy drugiego. Nie przebywają oczywiście w żadnej celi, ale też nie wykazują żywiołowej potrzeby wyjścia na zewnątrz swego pokoju. Nie ma w ich świecie żadnej wieży i żadnego strażnika. Ich rzeczywistość nie jest rezultatem kary, za jakieś przestępstwo czy wykroczenie. Nie są też przedmiotem szczególnego zainteresowania państwa. Ono nie odbiera im niczego, ani niczego nie zabrania. Ciągle przysługują im wszystkie prawa obywatelskie. Gdzie zatem jest problem? A może w ogóle nie ma problemu? Dlaczego Byung Chul Han i wielu innych filozofów i myślicieli pisze o dramatycznej ucieczce od wolności w świecie kultury cyfrowej? Czyżby dlatego, że wolność jest czymś poza dobrem i złem i czyżby dlatego, że jesteśmy u progu nowej moralności?

Kryzys narracji i inne eseje, Byung Chul Han, przekład Rafał Pokrywka, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2024, s. 199.

Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje, Byung Chul Han, przekład Rafał Pokrywka, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2022, s. 261.

Zbyszek Kruczalak
www.domksiazki.com

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor