----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Rafał Jurak

Rafał Jurak


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij znajomym:

To jedno ze świąt, o których zawsze pamiętamy. A w przypadku zamieszkania w tym kraju z przyjemnością obchodzimy podwójnie. Święto osoby, która zawsze, niezależnie od sytuacji, pozostanie naszym największym opiekunem, sprzymierzeńcem i przyjacielem. Nawet, gdy sobie tego nie życzymy. Nawet, gdy sobie z tego nie zdajemy sprawy. Nigdy nam tego nie powie. Ale wiemy. Bo każdą inną miłość trzeba zdobywać, trzeba na nią ciężko pracować, a tylko miłość matki otrzymujemy bez walki czy zasług i naprawdę bardzo trudno jest ją stracić.

Nie wiem jak inni, ale ja chyba nie obchodzę tego dnia odpowiednio, bo nawet najpiękniejsze kwiaty i krótkie odwiedziny to za mało za wszystko, co od niej otrzymałem. Wierzę jednak, że wie, iż zawsze może na mnie liczyć, w każdej sytuacji oczekiwać wsparcia. Tak jak ja wiem, że nigdy nie przestanie się mną na swój sposób opiekować. Niezależnie od mojego wieku i wtedy, gdy akurat chwilowo ze sobą nie rozmawiamy po krótkiej sprzeczce na jakiś mało lub wielce istoty temat. Bo i tak bywa...

Im jestem starszy i zajęty wychowaniem własnej pociechy, tym bardziej doceniam jej pracę i poświęcenie. Czasami zapominamy, że przecież nasze mamy też kiedyś były młodymi dziewczynami, chodziły na imprezy, planowały przyszłość, zastanawiały się nad sposobami realizacji różnych marzeń. A potem na świat przyszliśmy my.

Dzieci.

Nieprzespane noce, płacz, pieluchy, ząbkowanie, krzyki, pierwsze bijatyki w szkole, odrabianie lekcji, burzliwe lata młodzieńcze, a one zawsze przy nas. Własne plany odsunięte na bok, na później, często zapomniane. Bo liczymy się tylko my. Już na zawsze. Czy kolorowa kartka i bukiet róż jest odpowiednim podziękowaniem za poświęcenie nam swych najlepszych lat? Chyba nie.

Kiedy dorastałem, rodzice zajmowali się wszystkim, ale niekoniecznie po równo. Musiało upłynąć wiele lat, by to do mnie dotarło. Dziś wiem, jak wielki wysiłek wkładała w to, byśmy z bratem wyrastali w komfortowych warunkach, odgrodzeni od problemów, skupieni na przyjemnościach lat dziecięcych. Ojciec, pewnie jak większość, był bardziej surowy, starał się, aby każde wydarzenie czegoś mnie nauczyło. Bym wyciągał wnioski. Mama wybaczała wszystko, nawet jeśli swoim zachowaniem sprawialiśmy jej przykrość lub zawód. Błędnie odbieraliśmy to jako bezkarność i zachętę do wybryków. Wiem to dziś. Wtedy, no cóż... 

82

Niektórzy uważają, że podziękowaniem za lata opieki nad nami jest dobre wychowanie własnych dzieci. Być może. Choć według mnie tylko mała cząstka całości. W pewnym momencie role się nieco odwracają i zaczynamy czuć się odpowiedzialni za rodziców, ich samopoczucie i komfort. Niech to nas nie zwiedzie, mama zawsze pozostanie naszym opiekunem. Nawet jeśli tego nie dostrzegamy. Nawet jeśli tego na co dzień nie odczuwamy. Nawet jeśli tego nie chcemy.

Dlatego kupując kolejne kwiaty z okazji jej święta zastanówmy się, czego tak naprawdę nasza mama oczekuje? Czy jest to jakiś drobiazg, który położy na półce obok innych przedmiotów otrzymanych od nas w poprzednich latach? Kolejny kubek z napisem, jaka jest wspaniała?

To oczywiście też ważne elementy świętowania tego dnia, bo miły drobiazg sprawi przyjemność. Ale mam wrażenie, iż potrzeba czegoś więcej.

To my powinniśmy być prezentem, nagrodą. Mama powinna widzieć, że jej wysiłek i wyrzeczenia nie poszły na marne. Że dzięki jej wychowaniu postępujemy w życiu moralnie, znajdujemy współczucie i zrozumienie dla innych, sięgamy gwiazd i realizujemy marzenia. Nie zaszkodzi, jeśli przy okazji wykazujemy choćby minimalne wyczucie mody i odróżniamy obraz Matejki od Picassa.

Musimy również zdawać sobie sprawę, że niczego przed nią nie ukryjemy. Mama posiada dodatkowy zmysł, gdy chodzi o jej dzieci. Zawsze wie, że dzieje się coś niedobrego, podobnie wyczuwa ukrytą radość. Opiekowała się nami przez tyle lat, a później uważnie obserwowała, że zna znaczenie każdego gestu i spojrzenia. Nie ma dzieci idealnych. Czasami bywa tak, że bardzo wcześnie zaczyna się czymś martwić. Zwykle ma rację. Jakaś cecha naszego charakteru nie daje jej spokoju i przysparza obaw o przyszłość. To trochę jak z chodzeniem boso w deszczu. Uprzedzała, że będzie katar. Ale dobrze, że nie doszło do zapalenia płuc. Czasami są to jednak sprawy dużo poważniejsze.

W mamie zawsze znajdziemy sojusznika i przyjaciela. Niezależnie od sytuacji. Ze swej strony musimy przekonać ją, że może liczyć na to samo. Zawsze. A potem musimy tak postępować, byśmy nigdy nie musieli sprawdzać siły tych uczuć i więzi.

Wszystkim mamom, a swojej w szczególności, życzę zdrowia i pociechy z dzieci. W każdym wieku! Podobno na wychowanie nigdy nie jest za późno. Jesteście kochane.

84

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.