----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Tomasz Leszkowicz

Tomasz Leszkowicz


 

Udostępnij znajomym:

Historie szpiegowskie to jeden z najpopularniejszych wątków literatury i kinematografii. Wywiad i służby specjalne to jednak rzadko kiedy działalność w stylu Jamesa Bonda – dużo częściej są to żmudne podchody i zbieranie faktów z ułamków informacji. Czasem okazuje się jednak, że szpieg można odegrać ogromną rolę w historii. Tak było m.in. z płk. Ryszardem Kuklińskim, który niemal 40 lat temu w obawie przed dekonspiracją uciekł z PRL.

Zimna wojna, czyli starcie dwóch atomowych supermocarstw – USA i ZSRR – na szczęście nigdy nie stała się „gorącym” konfliktem zbrojnym. Polityczna rywalizacja, wyścig zbrojeń, prężenie muskułów i próby osiągnięcia przewagi w globalnych szachach trwały jednak przez cztery dekady. Ogromną rolę odegrały w tym służby specjalne, które tajnymi operacjami pozyskiwały informacje o przeciwniku, dezintegrowały jego zdolności obronne czy inicjowały zamachy stanu. Rywalizacja Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) oraz Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) i Głównego Zarządu Wywiadowczego (GRU) była jednym z głównych pól bitewnych zimnej wojny. Informacje o planach wojskowych, strategii, technologiach, problemach i kulisach działań rządów były w warunkach ciągłego przygotowania do wojny na wagę złota.

Istotną rolę w tej rywalizacji odegrał „Jack Strong”, który przekazał Amerykanom ogromny zasób dokumentów dotyczących istotnych tajemnic Układu Warszawskiego. Wraz z płk. Olegiem Pieńkowskim, radzieckim oficerem przekazującym CIA informacje w gorących latach konfliktu Kennedy-Chruszczow (1960-1962) i następnie aresztowanym i straconym, byli wywiadowczymi „asami w rękawie” Stanów Zjednoczonych. „Jack Strong” bywa nazywany „pierwszym polskim oficerem w NATO”, pod pseudonimem tym krył się bowiem płk Ryszard Kukliński, wpływowy oficer sztabowy Sił Zbrojnych PRL.

Urodzony w 1930 roku w Warszawie Kukliński przeżył II wojnę światową jako nastolatek, w dorosłe życie wszedł zaś w końcu lat 40., w okresie intensywnej stalinizacji Polski. Chociaż wcześniej jako ochotnik służył w milicji, nie został hunwejbinem polskiego komunizmu, wybierając drogę mniej eksponowaną, ale również wiodącą do zaangażowania w system – został oficerem. Promowany w 1950 r., przez całą dekadę zajmował kolejne stanowiska służbowe, pnąc się po szczeblach drabiny kariery wojskowej. Odkryto w nim predyspozycje do pracy sztabowej – planowania działań wojska i myślowego ogarniania sytuacji militarnej. Ukończył wyższe studia wojskowe, z których trafił wprost do Sztabu Generalnego, czyli mózgu sił zbrojnych. Zajmował tam stanowiska w pionie operacyjnym, a więc ścisłym centrum roboty sztabowej. Pracował m.in. przy planowaniu ćwiczeń, świetnie nanosił na mapy sytuację operacyjną i rozkazy, wykorzystując swój talent dawał z siebie wszystko.

Ocierając się o najważniejsze plany wojskowe Sił Zbrojnych PRL i Układu Warszawskiego miał uświadomić sobie w końcu lat 60. ich tragiczny wymiar. Plan III wojny światowej z NATO zakładał bowiem wykorzystanie polskich wojsk do pierwszego uderzenia na Zachód (przede wszystkim na północne Niemcy i Danię), w którym w sytuacji wojny atomowej Polacy by się niewątpliwie wykrwawili. W tym czasie przez ziemie polskie miał przejść na Zachód tzw. II rzut strategiczny – główne siły radzieckie, które miały podbić Europę. Dla Amerykanów jedyną opcją powstrzymania go były uderzenia bronią jądrową w czasie przeprawy przez Bug, Wisłę i Odrę. Oznaczałoby to atomową zagładę Polski, realizowaną w imię wyższych celów polityki ZSRR.

Świadomy tej sytuacji Kukliński postanowił zapobiec wojnie. W czasie turystyczno-wywiadowczego rejsu na Morze Północne w 1972 roku wysłał list z propozycją współpracy do ambasady USA w RFN. Wkrótce spotkał się z agentami CIA, proponując im zawiązanie spisku w polskim Sztabie Generalnym. Amerykanie przekonali pułkownika, że to recepta na dekonspirację i zaproponowali mu współpracę wywiadowczą. W tym czasie bowiem „Jack Strong” awansował w Zarządzie Operacyjnym, otrzymując dostęp do najważniejszych polskich i radzieckich dokumentów sztabowych. Wiedza o przedsięwzięciach obronnych, doktrynie wojennej, technologiach czy kulisach prac sztabowych okazała się dla CIA ogromnie cenna.

W latach 1980-1981, czyli po powstaniu „Solidarności” i w czasie kryzysu politycznego z tym związanego, Kukliński był zaufaną osobą gen. Jaruzelskiego i brał udział w planowaniu stanu wojennego oraz znał kulisy ewentualnej interwencji Armii Radzieckiej. W grudniu 1980 roku, gdy wydawało się, że Sowieci zaraz wkroczą do Polski, informacje przekazane przez „Jacka Stronga” pozwoliły prezydentowi Carterowi i Zbigniewowi Brzezińskiemu interweniować w Moskwie i uchronić Polaków przed inwazją.

Kukliński przez 9 lat wykonał ogromną pracę, w końcu jednak został zdekonspirowany – źródłem przecieku był… szef CIA, który na spotkaniu z Janem Pawłem II powiedział za dużo w obecności PRL-owskiego szpiega-kapłana. Agent amerykański jesienią 1981 roku żył w skrajnym strachu przed aresztowaniem, w nocy z 7 na 8 listopada został jednak ewakuowany wraz z rodziną do Berlina Zachodniego, a potem do Stanów. W PRL skazano go zaocznie na śmierć. Został uniewinniony w 1997 roku w związku z działaniem w stanie wyższej konieczności. Płk. Ryszard Kukliński zmarł w Tampie 11 lutego 2004 roku i został pochowany w Warszawie. W 2016 roku pośmiertnie nadano mu stopień generała brygady. Od kilkudziesięciu lat jego postać i działalność szpiegowska budzi spory, ściśle powiązane ze światopoglądem dyskutantów.

Tomasz Leszkowicz