----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Zbyszek Kruczalak

Zbyszek Kruczalak


www.domksiazki.com

Udostępnij znajomym:

„Bałem się w życiu tylko jednego, że nie będę w stanie zdobyć heroiny” (s. 332)

Finał podróży po roztrzaskanym świecie to tytuł zapożyczony z artykułu Olgi Woźniak o książce z zupełnie innej bajki, w dosłownym zresztą tego słowa znaczeniu, aniżeli opowieść Nico Walkera zatytułowana Świeży. Lustrzanna to czterotomowa historia o bogu, który w szale niezrozumiałych namiętności poszatkował świat na arki.

„Na początku byliśmy jednością. Ale Bóg uznał, że w takiej formie nie zdołamy go zadowolić, więc postanowił nas podzielić. Długo się nami bawił, potem się znudził i o nas zapomniał. Bóg potrafił być tak okrutny w swej obojętności, że przyprawiał mnie o zgrozę. Potrafił też być miły, a wtedy kochałem Go jak nikogo innego. (…) Pewnego dnia Bóg miał wyjątkowo zły humor i popełnił niebywałe głupstwo. Roztrzaskał świat na kawałki. […] Od tej pory świat funkcjonuje jako dwadzieścia jeden dryfujących w przestrzeni arek”. (za: O. Woźniak, Finał podróży po roztrzaskanym świecie, w: Książki, Magazyn do Czytania, nr3, 2021, s.56)

Dlaczego ni stąd, ni zowąd to nawiązanie do powieści z królestwa fantasy? Przyczyna leży, rzecz jasna, w niezwykłej metaforze świata roztrzaskanego na części. W Lustrzannej stoi za tym działaniem bóg niezrozumiałych decyzji i niezwykłej mocy, w Świeżym natomiast świat rozwalony na części, to w całości odpowiedzialność jednego człowieka, bez konkretnego imienia czy nazwiska – który opowiada nam historią swojej degrengolady? Dlaczego? Pytanie o przyczynę jest fundamentalnie niemożliwe. Pozostawia nas w zawieszeniu niepewności i mroczności. Zdajemy sobie bowiem sprawę, że wszytko, o czym czytamy w Świeżym, zostawia nas, co najwyżej, w powiewie irytującej frustracji.

Świeży to powieść, a może sfabularyzowana autobiografia, o ćpaniu, o narkotykowym, alkoholowym i lekowym, totalnym uzależnieniu. Heroina jest początkiem i końcem wszystkiego – jest bogiem, który roztrzaskał świat opowiadającego na milion kawałków. Wszystkie one jednakowoż są naznaczone, żeby nie powiedzieć - zdefiniowane – poprzez totalne uzależnienie. Główny bohater i zarazem narrator handluje narkotykami od zawsze i od zawsze je bierze. Próbuje wszystkiego, począwszy od niewinnej marihuany czy alkoholu, poprzez leki wszelkiego rodzaju z dominantą tych psychotropowych, po heroinę.

„Nie ma nic lepszego niż młodość i hera. Mieszkaliśmy z Emily. Dni były pogodne. Człowiek nie martwił się o pracę, bo jej w ogóle nie było. Ale szło się do szkoły, żeby skorzystać z pomocy materialnej dla studentów, można było dostać kredyt studencki i stypendium socjalne. A jeśli dostawało się wsparcie dla byłych żołnierzy, które pokrywało czesne, nie trzeba było płacić za szkołę ze stypendialnego hajsu i można było zamiast tego kupować dragi. A przecież tylko tego człowiek chciał. Mógł zabijać się naprawdę powoli i czuć się jak król życia. […] Oczywiście przyszłość rysowała się kiepsko – zaciągałeś długi, ciągle chorowałeś, nie mogłeś srać, wszyscy, których spotykałeś, byli skurwielami, twoi nowi kumple wydłubaliby ci oczy za łyżkę albo dwadzieścia dolców, starzy kumple trzymali się z dala – ale mogłeś ładować więcej heroiny, a to zwykle wystarczyło, żeby się uspokoić, gdy za chwilę kończyłeś dwadzieścia pięć lat i jeszcze mogłeś udawać; nie ma nic lepszego niż młodość i hera”. (s. 279)

Książek o ćpaniu czy mówiąc poprawniej, o uzależnieniu, jest niezakończona ilość. Wielką sensacją i skandalem literackim była powieść Milion małych kawałków (2006), Jamesa Frey’a. Niesłychanie autentyczna w opisach skrajnie drastycznych momentów narkotycznego delirium i walki z nim, okazała się zupełnie nieautentyczna w deklaracjach o jej autobiograficznej prawdziwości. Podobnie poruszający był Dziennik narkomanki, My, dzieci z dworca ZOO czy kultowa książka i film Trainspotting Irvinga Welsha, a także American psycho Eastona Ellisa, czy Heroina Tomasza Piątka i Mechaniczna pomarańcza Anthony’ego Burgessa. Historie o ćpaniu są, jak jasno widać, literacko (i filmowo) niezwykle ważne i weszły do kanonu światowej sztuki – oczywiście z różnych przyczyn, ale głównie dlatego, że znacznie wykraczają poza sam aspekt doświadczenia degeneracji i deprawacji jednostki. Mówią przecież przy okazji o ostatecznej, czy raczej finalnej, podróży po roztrzaskanym świecie jednostki zanurzonej w świecie drastycznej samotności.

„Gdy nie byłem naćpany, natychmiast wracało poczucie beznadziei, odklejenia, smutku. Czułem się żałośnie, nie mogłem patrzeć na siebie w lustrze”. (za: M. Nogaś, Świeżynka-amerykański sen chłopacki, w: Książki Magazyn do Czytania, sierpień 2020, s. 92)

Świeży Nico Walkera też nie traktuje tylko o ćpaniu, albo mówiąc dokładniej, traktuje również o paru innych, istotnych sprawach, przy okazji ćpania. Jakie to sprawy? Wojsko, armia USA – wojna w Iraku. Ten, który opowiada Świeżego, służył tam dwukrotnie. Co opowiada?

„Dalej ginęli ludzie: pojedynczo i dwójkami, żadnych bohaterów, żadnych bitew. Nic. Byliśmy jedynie wsparciem, zwykłymi strachami na wróble; mieliśmy tylko wyglądać na zajętych, łazić wte i wewte. Drodzy w utrzymaniu, jak chuj, głupsi, niż ustawa przewiduje. (s.215) W każdym razie to wtedy ogarnąłem, że nie przyjechaliśmy tu, żeby coś robić. Nadawaliśmy się do zmasakrowania albo odjebania przez bombę, albo do codziennego marnowania czasu, ale nikt nie sądził, że możemy tak naprawdę brać udział w walce, cokolwiek miałoby to znaczyć”. (s.162)

Niby nic nowego, powieści o absurdzie wojny, czyli kulturowo uznanej metodzie wzajemnego zabijania się w możliwie najpotworniejszy sposób, napisano mnóstwo. Parę z nich to arcydzieła. Wystarczy wymienić Rzeźnię numer pięć, czy Paragraf 22.

„Do rzeczy, których Billy nie mógł zmienić, należała przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. […] Było mu wstyd, czuł się słaby i niewdzięczny, ponieważ matka zadała sobie tyle trudu, żeby mu dać życie i utrzymać go przy życiu, a jemu wcale się to życie nie podobało”. (K. Vonnegut, Rzeźnia numer pięć)

„Był więc tylko jeden kruczek – paragraf 22– który stwierdzał, że troska o życie w obliczu realnego i bezpośredniego zagrożenia jest dowodem zdrowia psychicznego. Orr był wariatem i mógł być zwolniony z lotów. Wystarczyło, żeby o to poprosił, ale gdyby to zrobił, nie byłby wariatem i musiałby latać nadal. Orr byłby wariatem, gdyby chciał latać dalej, i byłby normalny, gdyby nie chciał, ale będąc normalny musiałby latać. Skoro latał, był wariatem i mógł nie latać; ale gdyby nie chciał latać, byłby normalny i musiałby latać”. (J. Heller, Paragraf 22)

Mimo wielu podobieństw do tego, co w tych dwu powieściach ważne - (paranoiczna istota armii, kuriozalne rozkazy, bezzasadne okrucieństwo wobec wroga, cierpienie, które nie budzi współczucia, a jedynie odczłowiecza, pranie mózgów w duchu patriotycznego uniesienia, seksualne rozpasanie do granic perwersji, czy też obcowanie ze śmiercią w dotykalny sposób, gdy zbiera się rozrzucone czy zwęglone szczątki kolegów) – jest jedna zasadnicza różnica, która wyraźnie dystansuje Świeżego, Nico Walker’a do Paragrafu, Rzeźni czy innych, wielkich tekstów wojennych. Świeży jest bowiem opowieścią o ćpaniu, nawet w czasie służby. Wojna, Armia i Irak są opowiedziane poprzez odurzenie dragami, pigułami czy alkoholem. Wojownik medyk – bo taki wojskowy tytuł nosi nasz bohater, jest narkomanem. Jest ćpunem:

„Wysłałem Royowi czek z dopiskiem: więcej oksykodonu, OxyContin też się przyda. I niech mnie chuj, jeśli nie przysłał czterech opakowań osiemdziesiątki. W tamtych czasach Roy płacił sześćdziesiąt dolców za osiemdziesiątkę. Tak sobie. Wtedy wciągałem jednak tylko dwudziestki. Dwudziestka gwarantowała mi loty, osiemdziesiątka oznaczała cztery dobre dni. Kurwa, gdyby poczta nie szła tak długo. (s.210)

Wojenne doświadczenie narratora definiuje go jako obserwatora i uczestnika, nie jest jednakowoż niczym, co go przedefiniowuje. On jest przede wszystkim niereformowalnym ćpunem. Powrót do rzeczywistości niewojennej to tylko i wyłącznie, nieustanne zdobywanie heroiny. W jaki sposób?

Kontynuacja za tydzień.

Wszystkie cytaty, jeśli nie zaznaczono inaczej, za: Świeży, Nico Walker, wyd. Poznańskie, 2020, s. 382.

Zbyszek Kruczalak