----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

18 marca 2026

Udostępnij znajomym:

“skoro myślę, iż rzeczywistość nie ma w sobie nic rzeczywistego, jak mógłbym uwierzyć, że sny są snami?” (George Perec, Mroczny sklepik, 124 sny)

Cytat z książki Pereca przytoczony jest tu z powodów więcej niż oczywistych; idealnie wpisuje się bowiem w iluzoryczną pewność kategorii „rzeczywistość”, która to kategoria stanowi centralną oś, wokół której zbudowana jest narracja Anamalii, Hervé Le Tellier’a. Przywołuje też współudział obu pisarzy w kultowej, literackiej grupie OuLiPo, w której odgrywali istotną rolę i której teoretyczne założenia realizowali w praktyce. Nazwisko Georgesa Pereca pojawia się zresztą wprost w powieści:

„Dlaczego miałby iść w cieniu Pereca? Dlaczego nie potrafi wyzwolić się od wpływów i autorytetów? Dlaczego gdy opuszcza go syndrom oszusta, staje się dzieciakiem marzącym o pasowaniu na rycerza?”. (s. 188)

Na czym polegały główne założenia grupy i dlaczego Le Tellier (a raczej jego alter ego, czy może duplikat, albo kopia, czyli Victør Miesel) „nie potrafi wyzwolić się od wpływów i autorytetów?”.

„Hervé Le Tellier jest obecnie prezydentem OuLiPo, grupy założonej w 1960 roku i gromadzącej pisarzy, których głównym zajęciem było (a może nadal jest) tworzenie tekstów literackich w oparciu o zasady kombinatoryki matematycznej, algebry, teorii gier i tym podobnych narzędzi, na ogół słabo kojarzonych z tekstami artystycznymi. Nazwa ugrupowania jest skrótowcem określenia Ouvroir de littérature potentielle, „pracownia literatury potencjalnej”. Wśród członków założycieli był dobrze znany polskim czytelni/cz/kom Raymond Queneau, a należały do niej między innymi takie tuzy, jak Italo Calvino, Georges Perec i Harry Mathews”. (za: Paweł Majewski, w: Kultura Liberalna)

Wygląda na to, że Tellier/Miesel nie specjalnie chce się od tych „wpływów i autorytetów” wyzwalać, bo Anomalie są idealnym przykładem powieści w pełni zbudowanej na idealnie skonstruowanym schemacie, w którym wszystko jest przemyślanej w najdrobniejszych szczegółach, z matematyczną wręcz dokładnością. Wielopoziomowość narracyjna (wielogłosowość w mnogości postaci dopuszczonych bezpośrednio do głosu w trzeciej i pierwszej osobie) i gatunkowa (thriller, romans, traktat, wywiad, esej, etc.) - a do tego realizowany konsekwentnie koncept powieści w powieści tak intensywny, że zatracamy zupełnie różnicę między tekstem Hervé Le Tellier’a i Victøra Miesela. Ten ostatni wprawdzie jest jednym z bohaterów powieści, ale opublikował właśnie swoją siódmą książkę pod tytułem, nomen omen, Anomalia.

Oba teksty (czy raczej ten sam tekst) dwu (w istocie trzech, jeśli wliczymy w tę liczbę Le Telliera) różnych autorów, z których jeden popełnia samobójstwo, skacząc z balkonu, skupiają się na znanym skądinąd, ale bardzo nośnym koncepcyjnie pomyśle dwu identycznych samolotów lądujących w przedziale 106 dni, ta identyczność nakłada się nie tylko na szczegóły dotyczące samych maszyn, ale przede wszystkim na niewytłumaczalną racjonalnie tożsamość pasażerów, którzy są wzajemnymi kopiami, duplikatami, kserokopiami, symulacjami – jednym słowem są rzeczywistą, ale wykraczającą poza wszystko, co do tej pory zaistniało, ANOMALIĄ. Ta identyczność ma zresztą swoją specyfikę, która zasadza się na różnicy czasu w lądowaniu obu samolotów, czyli 103 dni. Jest to o tyle istotne w całym koncepcie powieści, iż dokładnie znamy dni i godziny lądowań obu maszyn:

Obliczmy to dzień po dniu, od 10 marca (środa, godzina 17:17) do 24 czerwca (czwartek, godzina 16.35), czyli: 21 (marzec) + 30 (kwiecień) + 31 (maj) + 24 (czerwiec) = 106 dni.

Ta różnica w czasie lądowań jest w koncepcie powieści szalenie istotna, ponieważ identyczność pasażerów obu samolotów, a jest ich 246, co w podwojeniu daje liczbę 486, nakłada się tylko do momentu lądowania. Po tej chwili ich żywota toczą się już oddzielnie, mimo że ciągle pozostają tymi samymi osobami z tożsamym kodem genetycznym.

Ta niebywała wcześniej sytuacja, na którą w powieści nakłada się protokół specjalny numer 42 (który nie ma wiele wspólnego z paragrafem 22, aczkolwiek pewna doza absurdu jest im wspólna) implikuje całym szeregiem różnych działań, włącznie z bezpośrednim udziałem prezydenta USA w niektórych decyzjach.

„W ciągu pięciu dni dodają ostatni protokół odpowiadający sytuacji wychodzącej poza wszystkie opisane […] ze względu na irracjonalny charakter wydarzeń uzasadniających niniejszy protokół, jego nadzór zostanie powierzony parze naukowców”. (s.116)

Taka definicja ma istotne konsekwencje, gdyż w momencie włączenia instrukcji pakietu 42 do pracy nad rozwiązaniem problemu, angażuje się naukowców wszelkich specjalizacji, ale też psychologów, filozofów i teologów.

Po co? By móc określić, bo przecież nie zdefiniować, istnienie podwójności wśród ludzi, która nie ma nic wspólnego z fenomen bliźniaków jednojajowych i jest czymś do tej pory nigdy nienapotkanym. Co w Anomalii szczególnie ciekawe, owa identyczność nie jest całkowita i rozbija się o datę lądowania samolotu w czerwcu, stąd mówi się o tej samej osobie określając ją albo kodem March (ci,którzy wylądowali w marcu), albo kodem June (ci, którzy wylądowali w czerwcu). To z jednej strony bardzo ułatwia orientację i rozpoznawanie osób, ale jednocześnie niezwykle komplikuje szeroko dyskutowaną w tekście i wielokrotnie przytaczaną koncepcję symulacji. Jeśli już bowiem mówimy o symulacji (i w podtekście o symulakrach), to automatycznie zakładamy zgodnie z kultowym opowiadaniem Borgesa, przytoczonym i analizowanym przez Baudrillarda, iż symulacja niesie ze sobą totalną i spójną identyczność, tak jak to ma miejsce w opowiadaniu „O dokładności w nauce”, gdy cesarz nakazuje kartografom wykreślić mapy swego cesarstwa, które okazały się tak dokładne, że nie było różnicy między tym, co znaczone i tym, co znaczące. U Hervé Le Telliera jest trochę inaczej, bo cóż to jest i co to znaczy symulacja?

"Symulować - to udawać, że ma się coś, czego się nie ma. Nie jest to jednak zwykłe udawanie, ponieważ symulacja przyjmuje cechy zjawiska naśladowanego - jak chory, który nabywa objawów choroby przez siebie symulowanej. Rezultat symulacji podważa więc rozróżnienie pomiędzy "prawdziwym" i "fałszywym", pomiędzy "rzeczywistością" i "wyobrażeniem". To przypadek udawania, które staje się prawdą, to wyobrażenie, które wytwarza rzeczywistość. […] Baudrillard przekonuje, że mamy do czynienia z procesem nabierania rzeczywistości przez znaki. Trzeba to rozumieć co najmniej dwojako: jako przejmowanie przez znaki roli spełnianej dotąd przez to, co realne, lecz także jako udawanie rzeczywistości. Ale w świecie symulakrów nie można już odróżnić kopii (przedstawienia) od oryginału (świata jako takiego): w efekcie rzeczywistość nie tyle znika, ile pleni się w nieskończoność odbijana przez kolejne przedstawienia, a sens, zabrany przez znaki, zostaje nam zwrócony w nadmiarze”. (za: Przemysław Czapliński,w: Magazyn Wyborczej)

Fenomen Anomalii zasadza się na pewnej modyfikacji tego założenia: mamy te same osoby w dwu odrębnych postaciach, które są identyczne genetycznie, ale nie urodziły się w tym samym miejscu i nie wszystkie szczegóły ich biografii się zgadzają. Idealnie obrazuje tę sytuację przypadek autora powieści w powieści, Victøra Miesela, którego alter ego już nie żyje, bo jak pamiętamy, popełnij samobójstwo:

„Dwudziesty drugi kwietnia, kiedy Victor Miesel skacze z balkonu, przypada w czwartek. (s. 84)

Z kolei pisarz Victør Miesel, który jakimś cudem żyje i przylatuje do USA w czerwcu, zaprzecza, że jest autorem powieści Anomalia.

Anomalia, Hervé Le Tellier, wyd. Filtry, przekład: Beata Geppert, 2021. s. 380.

Zbyszek Kruczalak
www.domksiazki.com

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor