„Jesteśmy ślepi na wszystko, co mogłoby nam udowodnić, że się mylimy. To rzecz ludzka. Nie jesteśmy racjonalni”. (Anomalia)
Hervé Le Tellier w Anomalii otwiera nam oczy szeroko zamknięte na to, czym zarządzać ma protokół 42 - a czym ma zarządzać? Wszystkim tym, co wykracza poza dotychczasowe ramy. Można bowiem przewidzieć sporo scenariuszy, które oscylują wokół sytuacji kryzowych, ale nigdy wszystkich możliwości, bo jak wiadomo rzeczywistość jest nieprzewidywalna i znacznie odbiega od naszych oczekiwań. Protokół 42 jest opracowywany w powieści „na wszelki wypadek” i ten wypadek się zdarza – co stanowi oś narracyjną całej powieściowej struktury. A co się takiego niezwykłego wydarza, co wykracza poza czas, aczkolwiek nie poza nieśmiertelność?
Lądują w USA dwa samoloty linii Air France w przedziale czasowym 106 dni, w czym nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby to nie były te same samoloty z tą samą załogą i tą samą grupą pasażerów. Kompletnie totalne podwojenie, skopiowanie, powtórzenie sklonowanie – jednym słowem sytuacja bez precedensu. Na coś tak niezwykłego miał być właśnie przygotowany protokół 42.
Ten prosty zabieg literacki ma w Anomalii Le Telliera niezwykłe i zadziwiające rozwinięcie. W czym przejawia się ta niezwykłość? Głównie w stawianiu pytań o istotę i sens naszego tu i teraz w obcowaniu z rzeczywistością, która w kontekście protokołu 42 ulata jak wata.
O jakie istotne wyznaczniki owej rzeczywistości powtórzonej czy raczej skopiowanej chodzi i dlaczego autor stawia nas w sytuacji czynnego uczestnictwa w grach i zabawach z czasem i przestrzenią z symulacją w tle?
Takie kategorie jak wspomniana już wielokrotnie RZECZYWISTOŚĆ, czy też TOŻSAMOŚĆ albo WOLNA WOLA, stają się kluczowym polem interpretacyjnym, na którym pojawiają się uczestnicy owej zadziwiającej gry w podwojeniu. Są genetycznie identyczni, mają wspólną biografię, czyli te wszystkie wydarzenia, które miały miejsce do momentu lądowania drugiego, bliźniaczego Boeinga 787, 24 czerwca 2021 roku o godnie 16:35. Pierwszy, został przyjęty przez służby kontroli lotów na lotniku w Nowym Jorku 10 marca tegoż samego roku o godzinie 17:17 w zwykłym trybie. Ten z czerwca był już przekierowany do bazy wojskowej w kompletnie niezwykłym, militarnym trybie protokołu 42. Dlaczego? Ta sama, jakby sklonowana maszyna typu Boeing 787 z identycznymi uszkodzeniami po burzy i gradobiciu oraz drastycznych turbulencjach jakich świadkami było 246 pasażerów w podwojeniu, czyli 486 ludzi, którzy po okresie nerwowego oczekiwania w separacji od świata w wojskowym hangarze, zostali ze sobą skonfrontowani: pasażerowie z marca z tymi, którzy przylecieli w czerwcu.
I to właśnie ta konfrontacja, a nie sam motyw skopiowanego samolotu z klonami pasażerów stanowi o fascynującym przesłaniu tekstu Anomalii. A co jest tym przesłaniem? Konieczność otwarcia swych, szeroko dotychczas zamkniętych oczu na to, co niebywałe i niemożliwe, a przecież mające miejsce, dziejące się tu i teraz. Sytuacje wynikające z podwójności postaci (w powieści poznajemy bliżej jedynie 11 z tych 246, oczywiście w wersji podwójnej) wykraczają często poza nasze normy i przyzwyczajenia.
Czytelnik dowiaduje się na przykład, że czyta tekst powieści Anamalia, Hervé Le Telliera już poprzednio napasanej przez autora o nazwisku Victor Miesel, który do tego popełnił samobójstwo, a mimo tego żyje i nazywa się Victør Miesel, aczkolwiek ten ostatni twierdzi uparcie, że powieści takiej nigdy nie napisał. Niezwykłe? Wydaje się, że tak. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż nawet poszczególne litery w tekście niosą znaczenia podwójności, tak jak w owym francuskim ø, rozpłatanym na pół, tak samo jak pasażerowie Boeinga 787, który przetrwał turbulencje i gradobicie, jednocześnie się podwajając w przedziale 106 dni między 10 marca o 24 czerwca 2021 roku.
Jakby tego było mało: „jeden sobowtór zabija [...] drugiego, zawodowego mordercę, inna para sobowtórek po występie we wzorcowym telewizyjnym talk-show zginie w zamachu przeprowadzonym przez religijnego fanatyka, kolejna sobowtórka, wyrwie się ze szponów toksycznego związku, w jakim pozostawało jej alter ego, by podjąć osobne życie, a piosenkarz ze swym odbiciem stworzą niezwykły estradowy duecik. I tak dalej, komedia ludzka, świat, jaki jest”. (z posłowia Marka Bieńczyka)
Ten świat wygląda jednocześnie jak symulowany, ale w specyficznym wymiarze:
"Symulować - to udawać, że ma się coś, czego się nie ma. Nie jest to jednak zwykłe udawanie, ponieważ symulacja przyjmuje cechy zjawiska naśladowanego - jak chory, który nabywa objawów choroby przez siebie symulowanej. Rezultat symulacji podważa więc rozróżnienie pomiędzy "prawdziwym" i "fałszywym", pomiędzy "rzeczywistością" i "wyobrażeniem". To przypadek udawania, które staje się prawdą, to wyobrażenie, które wytwarza rzeczywistość”. (za: Przemysław Czapliński,w: Magazyn Wyborczej)
Symulacja w powieści Le Telliera jest bowiem intensywnie przywoływana i dyskutowana, jakkolwiek nie jest tym, co sugerowałaby definicja tego terminu. Nie jest udawaniem. Powielone postaci powieści niczego nie udają, nie symulują, one raczej są symulakrami większego projektu symulacyjnego, który ma udawać świat symulowany tak dokładnie, że uczestnicy grający w tę grę życia nie zdają sobie sprawy,że są elementem jakiegoś mega-projektu kosmicznego czy mistycznego pochodzenia.
Georges Perec, członek tej samej, eksperymentalnej grupy literackiej OuLiPo, co Le Tellier, przywołany bezpośrednio i bardzo szczególnie w Anomalii:
„dlaczego miałby iść w cieniu Pereca? Dlaczego nie potrafi wyzwolić się od wpływów i autorytetów? Dlaczego, gdy opuszcza go syndrom oszusta, staje się dzieciakiem marzącym o pasowaniu na rycerza?”. (s. 188) – „w wywiadzie udzielonym w połowie lat 60. […] przedstawił ogólną definicję swojego potencjalnie ulubionego dzieła literackiego. W takim utworze coś musi się wydarzyć, a następnie zakończyć. Byłoby dobrze, gdybyśmy mogli przeczytać w nim o jakiś przygodach, najlepiej poszukiwaniach. Pewna grupa ludzi, którzy wcześniej się nie znali, musi się spotkać i poznać. Podążyć gdzieś razem. Ktoś kogoś musi pokochać. I nagle wszystko powinno się zatrzymać. Potrzebne jest cięcie. Ktoś umiera lub znika. Odczuwamy pustkę. Za pośrednictwem tych subtelnie ironicznych rozważań Perec zwracał uwagę czytelników na poczucie pustki jako najważniejsze doznanie, z którym całe życie próbował się uporać”. (ze wstępu Grzegorza Jankowicza do Życia instrukcji obsługi, s.5)
Pewne mutacje i permutacje tej definicji są wyraziście widoczne w tekście Le Telliera, bo trudno założyć, że ten nie znał cytowanego wywiadu, będąc w tym samym kręgu intelektualnych inspiracji, jakkolwiek to fundamentalne dla Pereca doznanie pustki jako braku i straty u Le Telliera ewoluuje ku poczuciu pustki wynikającej z napięcia między tym, co jest i tym, co wydaje się, że takim się jawi.
Anomalia, Hervé Le Tellier, wyd. Filtry, przekład: Beata Geppert, 2021. s. 380.
Zbyszek Kruczalak
www.domksiazki.com