Asymetria – dlaczego taka dobra?
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

„Asymetria” Lisy Halliday to jedna z 10 najważniejszych książek 2018 roku według „Time”, „New York Times” i vulture.com. Przyjęty z wielkimi owacjami amerykańskiej krytyki debiut młodej prozaiczki”.

„Asymetria” to książka elegancka, zabawna, pomysłowa, wnikliwa i szalenie satysfakcjonująca. Kocham tę powieść, podziwiam ją i jej zazdroszczę. Jest cudowna. - Zadie Smith

Mamy fajną książkę. Talent na miarę Eleanor Catton. - Maciej Świerkocki

Elektryzująca powieść. - „The Guardian”

Olśniewający talent narracyjny. - „The Los Angeles Review of Books”

Błyskotliwa i wielowymiarowa refleksja nad dynamiką władzy w miłości i na wojnie. - „The Wall Street Journal”

Asymetria” to debiut, a łatwo odnieść wrażenie, że jest dziełem osoby, która ma za sobą wiele lat pisania i wiele książek na swoim koncie. Halliday napisała jednocześnie transgresyjną powieść z kluczem, powieść idei i politycznie zaangażowane dzieło metafikcyjne. - „The New York Times Book Review”

Skąd te oszałamiająco dobre recenzje w tak wielkiej ilości? Czy rzeczywiście Asymetria jest tak rewelacyjnym debiutem, a jeśli tak to na ile? Powieść jest swoistym tryptykiem, albo raczej tryptykiem nieproporcjonalnym. Dwie pierwsze części są porównywalne, natomiast trzecia jest raczej dodatkiem. Trochę się to wszystko łączy ze sobą, ale nie do końca. Niby można się doszukiwać w tych trzech wersjach pewnej spójności i wspólności, pozostaje jednakowoż pytanie; po co?

O co chodzi w powieści Lisy Halliday?

„Autorka opowiada nam „dwie współczesne historie, które odbijają się echem i przecinają w zaskakującej asymetrii… Najpierw Mary-Alice – dwudziestoparoletnia asystentka w dużym nowojorskim wydawnictwie, inteligentna i utalentowana – w Central Parku poznaje wielkiego pisarza. Dzieli ich duża, prawie pięćdziesięcioletnia różnica wieku, łączy literatura i namiętność. On daje jej ciasteczka, podsuwa intrygujące lektury, spłaca studencki kredyt. Ona – ekscytujący seks, przywiązanie, dyskrecję. Mentor i uczennica.

Historia Amara jest inna, jednak tylko pozornie niezależna. To Amerykanin irackiego pochodzenia. Ma brooklyński akcent, dyplom ekonomisty i dwa paszporty, którym zawdzięcza zatrzymanie przez służby imigracyjne na londyńskim lotnisku Heathrow w drodze do Kurdystanu, gdzie ma odwiedzić brata. Zupełnie nieoczekiwanie staje się zakładnikiem konfliktu rozgrywającego się na Bliskim Wschodzie”. (za: B. Igielska, w: Znak.pl)

Trzecią część tego niezrównoważonego tryptyku stanowi przytoczenie audycji radiowej z cyklu „Desert Island Discs”, która (fikcjonalnie) została nagrana w rozgłośni radiowej BBC w Londynie 14 lutego 2011 roku. Jest to zapisana rozmowa z Ezrą Blazerem, którego znamy z pierwszej części powieści zatytułowanej „Głupota”.

Co ciekawe motyw owej audycji z serii „Desert Island Discs” (rzeczywiście emitowanej w Radiu 4 w BBC) pojawia się też w drugiej części książki Lisy Halliday, a ta nosi tytuł „Szaleństwo”. Co jeszcze ciekawsze, Amar nie słucha w londyńskim Radiu 4 rozmowy z Blazerem, ale z Józefem Rotblatem, Polakiem z brytyjskim paszportem, o sensie i bezsensie pracy naukowca i jego misji w budowaniu świadomości konieczności pokojowego współistnienia ludzi. Obsesja Rotblata nie wzięła się z powietrza. Ten laureat Pokojowej Nagrody Nobla brał udział w programie Manhattan, którego konsekwencje były i są dla świata porażające. Jak mówi w audycji:

„Mam dwa cele w życiu, bez względu na to, ile czasu jeszcze mi zostało. Krótkoterminowy i długoterminowy. Cel krótkoterminowy to likwidacja broni nuklearnej, a długoterminowy to likwidacja wojen. Powód, dla którego uważam, że to ważne, jest taki, że nawet jeśli wyeliminujemy broń jądrową, to ona została już wynaleziona i nic już na to się nie poradzi. […] A zatem jedyny sposób na pokój to zapobieżenie wojnie. Trzeba stworzyć taki świat, żeby wojna nie była więcej potrzebna. Żadna. […]

- i wierzy pan, że naprawdę istnieje szansa, że tak się stanie?

Wierzę, że idziemy w tym kierunku”.

Paradoksalnie, te dwie, pozornie nieprzystające do siebie audycje, wydają się istotne dla całościowego konceptu powieści Lisy Halliday. Jeśli w rozmowie z fikcyjnym pisarzem Ezrą Blazerem (alter ego Philipa Rotha), koncentrujemy się na jego intymnych relacjach z kobietami, prywatnych wydarzeniach i roli pisarza we współczesności, to dominuje tu (poza ulubionymi utworami i kompozytorami) coś, co zostało przytoczone w „Szaleństwie” – niemożliwe do uniesienia poczucie przemijania i absurdalności indywidualnego bycia:

„Wydaje mi się, że to Saul Bellow powiedział, że śmierć jest ciemnym tłem, jakie musi mieć lustro, abyśmy mogli cokolwiek w nim zobaczyć; ale co myśleć o lustrze, w którym widać właściwie tylko ciemność?” – bo jest tak stare, że ciemne tło zagarnęło już przestrzeń, w której możemy się odbijać. To „zagarnianie” odbywa się powoli, ale konsekwentnie i w nieunikniony sposób. Małe czarne plamki tła pod srebrem zaczynają się przebijać na powierzchnie lustra.

Motyw lustra nie dziwi szczególnie w „Asymetrii”, biorąc pod uwagę, że pierwsza rozdział zaczyna się tak:

„Alicja czuła się już bardzo zmęczona, bo ciągle siedziała sama i nie miała co robić; co pewien czas próbowała czytać leżącą na jej kolanach książkę, która składała się jednak niemal wyłącznie z długich akapitów i w której brakowało wyodrębnionych myślnikami dialogów, a po co komu, zastanawiała się, książka bez dialogów?” (s. 9)

No cóż:

„Alicja miała już dość siedzenia na murawie obok siostrzyczki i nicnierobienia; raz czy dwa zerknęła do książki, którą czytała siostra, ale nie było tam ani obrazków, ani dialogów. A na co komu książka bez obrazków i dialogów?”

– tak zaczyna się „Alicja w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla (przeł. Jolanta Kozak). Jeśli więc w pierwszym akapicie współczesnej powieści spotykamy młodą bohaterkę zasypiającą nad książką, bo brakuje w niej dialogów, powinniśmy mieć się na baczności, zwłaszcza jeśli bohaterka ma na imię Alicja. To znak, że ktoś wprowadza nas do świata wyobraźni, oczekując, że na czas lektury zawiesimy nasze przywiązanie do rzeczywistości. (za: J. Jarniewicz, Rewelacyjna "Asymetria" Lisy Halliday. Jak pisałby Philip Roth, gdyby był kobietą, w: gazeta.pl)

Kontynuacja za tydzień

Zbyszek Kruczalak

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym: