Chorzy na pandemię
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----
Idalia Błaszczyk

Idalia Błaszczyk


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

Nonsens zawarty w tym tytule jednak w pewnym metaforycznym sensie odzwierciedla to, czego doświadczamy.

W samych Stanach Zjednoczonych zmarło już ponad 200 tysięcy ludzi, a ciągle jakby w tego wirusa i w tę chorobę nie wierzymy. 40 procent Polaków koronawirusa się nie boi, a 17 procent uważa, że w ogóle go nie ma.

W otoczeniu prezydenta Trumpa zachorowało kilkanaście osób, drugie tyle dowódców najwyższego szczebla, rożnych rodzajów sił zbrojnych, jest w trakcie kawrantanny, a tymczasem w Białym Domu można usłyszeć: Nie, nie boimy się, codziennie jesteśmy przecież testowani. Testy ani nie zapobiegają, ani nie leczą. Zresztą, jak mówię, z tych codziennie testowanych, kilkanaście osób jest zarażonych. Sam prezydent też się nie boi, uważa, że się ostatnio dużo nauczył o wirusie /wreszcie?/ i zarazem wzywa abyśmy się nie dali, nie popadali w panikę, nie dali się zwariować. On wirusa pokonał /nie wiadomo jeszcze czy rzeczywiście/, to tak jakby nam dawał gwarancje, że w razie czego - wyzdrowiejemy i my. Przypomina się stary dowcip: koniak to ulubiony napój klasy robotniczej, spijany ustami jej przedstawicieli.

Na nic się zresztą nie zdały te lekcje pobierane przez Pana Prezydenta, skoro natychmiast po powrocie ze szpitala do Białego Domu zdjął maseczkę. A kręciło się koło niego sporo ludzi. Albo go nie douczono, że przecież on ciągle zaraża, albo ma tych ludzi w nosie, albo - no właśnie, oni są codziennie testowani...

W Polsce zagrożenie bagatelizują zwłaszcza młodzi mężczyźni z wyższym wykształceniem. Może to właśnie do nich adresowane są zabiegi polityków, którzy albo się przechwalają, że nie będą się szczepić, albo oglaszają publicznie, że zagrożenie się skończyło. A wszystko po to, by zdobyć głosy wyborców. Tutaj Prezydent ogłosił, że jak tylko wygra wybory to natychmiast zacznie się wypłacanie pomocy tym osobom, które w czasie pandemii straciły pracę, wiec i dochody. Teraz nie, dopiero po wyborach. Kijek i marcheweczka w jednym.

Kolejny objaw "choroby na pandemię" to przekonanie, że jeśli nosimy maseczkę, narażamy się na niedotlenienie. Podobno tę "prawdę" puścił w świat sławny portal sławnego sprzedawcy katastrof, nie powiem nazwiska, bo nie będę upowszechniać. Ciekawe jest natomiast - dlaczego ludzie mu wierzą? Nigdy nie byli w szpitalu, nie widzieli chirurgów w maskach? Nawet dentysty? Od początku zarazy można było usłyszeć opowieści o tym, że to wszystko ściema, że wirus został wymyślony tylko po to, żeby pozbawić prezydenta Trumpa władzy - tak twierdzili jedni spiskowcy, a drudzy, że po to, żeby nas koniecznie zaszczepić i przy okazji „oczypić”, czyli każdemu wszczepić czip, jak psu. Po co ? Nie wiem. Psu się to wszczepia, żeby go znaleźć gdyby się zgubił, a człowiekowi? Pewno po to żeby podsłuchiwać o czym myśli...

Spiskowcy oczywiście nie próżnują i karmią nas ciągle rozszerzaną „wiedzą” na temat pandemii. A to że wiecej ludzi umiera co roku na grypę, albo ginie w wypadkach, a to że nie ma pandemii, bo przecież umarli nie leżą na ulicach, a to znowu - że przecież nikt prawie nie zna kogoś kto by był chory. Jeśli popytać tych, którzy wiedzą okaże się, że to wszystko bzdury, ale jakoś tych bzdur chętniej słuchamy. Jednym z powodów tego, że nie znamy zarażonych jest na przykład to, że chorzy i ich bliscy nie chwalą się chorobą, bo się boją ostracyzmu. "Jak mogleś nam to przynieść?"

Światełkiem w tunelu może być maleńka informacja z Polski - mimo że tak wiele osób lekceważy, nie wierzy i nie chce się szczepić, może tam zabraknąć szczepionek przeciwko grypie sezonowej. Służba zdrowia zamówiła ich mniej więcej tyle samo, ile „poszło” w ubiegłym roku, ale okazało się, że w tym roku więcej Rodaków jest zainteresowanych.

Czyżby zaczął się powrót na łono medycyny akademickiej?

Najwyższy czas, bo wiedzy nam ciągle brak. Stąd właśnie ta „choroba na pandemię", wyczytana w którymś artykule w polskiej prasie. Jak podaje Wiki-University, pandemia to epidemia o dużych rozmiarach, obejmująca całe kraje, a nawet kontynenty. W naszym przypadku spowodował ją wirus SARS-CoV-2, a choroba przez niego wywołana nazywa się COVID-19, czyli pierwsze to jak HIV/wirus/, a drugie AIDS /choroba/. Czyli teraz , w czasie tej pandemii, choruje się na COVID-19.

A na pocieche spiskowcom, mozna postawic taki oto problem: a jesli to wyglada zupelnie inaczej, jesli spisek polega na czyms innym.... na przyklad na tym, zeby ludziom wmawiac, ze choroby nie ma, pandemi nie ma, wirus slabiutki, a wszystko po to, zeby ludzie nie nosili masek, nie zachowywali dystansu, przesiadywali w knajpach i setkami gromadzili sie na roznych imprezach... i po co? A no po to, zeby bylo jak najwiecej ofiar, bo przeciez chodzi o depopulacje! Wiec nie stosujac sie do zaleceń specjalistów spełniamy wolę ....no tych tam, depopulatorów!

Idalia Błaszczyk
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.