Czy jest to jedna z najważniejszych książek historii, a jeśli tak, to na ile?
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

„Dopóki mamy książki. Nie jesteśmy sami na świecie. (…) Można bez nich żyć w pewnych okrasach, ale nie da się bez nich nadać życiu sensu”.
(Sándor Márai)

W istocie autor Księgi Ziół odpowiedział nam na pytanie postawione w tytule tym jednym zdaniem. O jaką książkę chodzi? Nie trzeba być wyjątkowym erudytą, by wskazać bez większego wahania na „Rozmyślania” Marka Aureliusza, który to tekst Márai darzył wyjątkowa estymą. Cała zresztą jego twórczość to wyraz nadzwyczajnego przywiązania i uwielbienia dla tego, co stworzono w starożytnej Grecji i Rzymie, a stoicy i stoicyzm nadały swoisty i bardzo unikalny sens jego twórczości, daleki zresztą od politycznej poprawności we współczesnym rozumieniu. Pisze o tym Krzysztof Varga w artykule zatytułowanym Warto jeść rano tartą marchewkę, zamieszczonym w Książkach – Magazynie do Czytania z czerwca tego roku. Jak się okazuje można napisać stoicką w swym koncepcie Księgę ziół pełną wiary w nadzwyczajność kultury europejskiej i można jednocześnie lekceważyć, jeśli nie dyskredytować, inne kultury i inne rasy.

Jak się okazuje, stoickość niekoniecznie jest konceptem na życie, który wyklucza wykluczenie. „Gdy miliony ludzi ginęły na wojnie, pisał, że życie jest krótkie, pełne niedorzeczności, a zatem należy przeżyć je godnie i dbając o formę”.

Czym zatem jest stoickość i co to znaczy być stoikiem? Dlaczego w ogóle skupiamy się na tekście, który przewija się przez historię Europy i świata przez prawie dwa tysiące lat? Z bardzo prostego powodu! Pojawiło się nowe tłumaczenie cesarskich Rozmyślań (po prawie stu latach od wydania pierwszego) autorstwa Krzysztofa Łapińskiego. Autor tłumaczenia pisze we wstępie do tej cudnie wydanej książki: „Marek Aureliusz wielokrotnie wyobraża sobie, że spogląda na sprawy ludzkie z góry, z perspektywy kosmicznej, dzięki której dostrzec może znikomość pozornie wielkich ambicji i dokonań”. Stąd pewnie unikalny dystans do rzeczy i spraw świata tu i teraz, skupienie się na teraźniejszości, a nie na tym, co już było, albo tym, co dopiero będzie, uznanie i akceptacja fenomenu przemijania i absurdu istnienia, który z tegoż przemijania na nasze bycie się nakłada, ale nade wszystko stoicy każą nam myśleć, koncentrując się na racjonalizacji zachowań i sytuacji i to zarówno układzie relacji z innymi, jak i nade wszystko z samymi sobą.

Stoicyzm to filozofia, ale też sposób na mądre życie, na życie „myślne” w przeciwieństwie do życia bezmyślnego. Pisze o tym Tadeusz Gadacz, który namawia nas do myślenia o sobie, do analizowania siebie i do brania za siebie samych odpowiedzialności. Inspiruje nas do myślenia intensywnego i kreatywnego, do istnienia w sensie i umiejętności rozpoznawania bezsensu. Istotność według Profesora to „myślący sposób bycia” i tak to konkluduje za Platonem: „warunkiem umiejętnego życia jest myślenie. Ono właśnie odróżnia człowieka od zwierząt. Dlatego bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto. Myśląc o życiu, możemy uczyć się go, gdyż na tę umiejętność nigdy nie jest za późno”. Szukanie sensu życia jest naszym obowiązkiem. „Żyć to musieć określać sens swego istnienia” napisał profesor w swej pracy „O ulotności życia”. Z tego obowiązku nikt nas nie zwolni i nikt nam tego sensu naszego własnego życia za nas nie znajdzie. Profesor otwiera swoją drugą książkę „O umiejętności życia” cytatem z Dialogów Seneki, który przecież miał na tyle odwagi, godności i wiary w swoje przekonania, że bez wahania podciął sobie żyły, gdy wymagała tego „sprawa honoru”, jest więc autorytetem, który swym życiem potwierdził głoszone poglądy:

„Człowiek zajęty najmniej jest zdatny do życia, ponieważ żadna umiejętność nie jest trudniejsza niż umiejętność życia. Biegłych w innych umiejętnościach jest wszędzie wielu, niektóre z nich nawet młodzi opanowali do tego stopnia, że i sami mogliby innych nauczać. Żyć jednak trzeba się uczyć przez całe życie, a czym zapewne jeszcze bardziej się zdziwisz, przez całe życie trzeba się uczyć umierać”.

Tu zresztą dotykamy stoickości sensu stricto, czegoś, co nadaje stoicyzmowi wymiar przedmiotu (zadania) do opanowania, do wykonania, do nauczenia się, by w pewnym momencie życia zdać z tego egzamin.

„Już Platon nazywa filozofię zaprawianiem się w umieraniu, to znaczy ćwiczeniem się w takim patrzeniu na świat, jakby się żyło bez uwarunkowań ze strony tego, co fizyczne.” (K. Łapiński, ze wstępu do Rozmyślań, s. 14)

Stoicyzm bowiem łączy w sobie idee z praktyką ich wcielania w życie. „Puste są słowa filozofa, którymi nie da się uleczyć żadnego cierpienia ludzkiego. Tak jak medycyna nie przynosi żadnego skutku, jeśli nie leczy choroby ciała, tak też filozofia jest bezużyteczna, jeśli nie leczy cierpienia duszy” To wprawdzie cytat z Epikura, ale doskonale się nakłada na przesłanie stoickiego modelu filozofowania.

„W przypadku stoicyzmu teoretyczny filar stanowi wykładnia rzeczywistości jako (struktury) rozumnej, kierowanej przez logos, oraz człowieka jako posiadającego cząstkę owej rozumności. Drugą kolumną jest natomiast postulat przyjęcia odpowiedniej postawy wobec tak pojmowanego, rozumnego i opatrznościowego porządku, oraz szereg wskazań, jak należy to uczynić”. (K. Łapiński)

Jak bardzo wiele realizacji ma ten stoicki pomysł na sensowne życie, możemy dostrzec przeglądając ogromną ilość tytułów książek wprost odwołujących się do mądrościowego modelu filozofowania, inspirowanego myślą stoików. Wspomnijmy tylko najnowszą rzecz zatytułowaną Wyzwanie stoika – jak dzięki filozofii odnaleźć w sobie spokój i odporność psychiczną , którą popełnił William B. Irvine. Stoicyzm przecież to też swoista terminologia, w której, czy tego chcemy czy nie, jesteśmy kulturowo zanurzeni i w której, często zupełnie nieświadomie, się poruszamy. Cudownie pięknym przykładem na nieustanne powroty i modelowanie ważnych pojęć, na których zbudowanie są miedzy innymi Rozmyślania, jest mowa noblowska Olgi Tokarczuk, w której okrywamy na nowo sens „czułości”, niezwykle bliski stoickiemu „philostorgia”.

Kontynuacja za tydzień.

Zbyszek Kruczalak