Dlaczego z Asymetrią Lisy Halliday idzie nam jak po grudzie?
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Prawdopodobnie dlatego, iż jej powieść jest grą pozorów. Próba ich rozgarnięcia tak, by ujrzeć to, co się za nimi, czy pod nimi, kryje jest zawsze ryzykowna i częstokroć skazana na niepowodzenie. Czy można w ogóle unaocznić pozory? Czy można poddać analizie ich ułudę? Ich iluzoryczność? Nie bez powodu książkę otwiera pastisz pierwszego akapitu Alicji w krainie czarów, który to motyw powraca też w części drugiej, już w przetransponowanej literacko, wersji. Zobaczmy fragment, który otwiera rozdział pierwszy zatytułowany Głupota:

„Alicja czuł się już bardzo zmęczona, bo ciągle siedziała sama i nie miała co robić; co pewien czas próbowała czytać leżącą na jej kolanach książkę, która składała się jednak niemal wyłącznie z długich akapitów i w której brakowało wyodrębnionych myślnikami dialogów, a po co komu, zastanawiała się, książka bez dialogów?” (s. 9)

A to oryginał:

/Alicja miała już dość siedzenia na ławce obok siostry i próżnowania. Raz czy dwa razy zerknęła do książki, którą czytała siostra. Niestety, w książce nie było obrazków ani rozmów. „A cóż jest warta książka pomyślała Alicja - w której nie ma rozmów ani obrazków?/

Motyw lustra z krainy czarów i świata po jego drugiej stronie powraca w ciekawej transkrypcji w początkach drugiego rozdziału zatytułowanego Szaleństwo:

„Wydaje mi się, że to Saul Bellow powiedział, że śmierć jest ciemnym tłem, jakie musi mieć lustro, abyśmy mogli cokolwiek w nim zobaczyć; ale co myśleć o lustrze, w którym widać właściwie tylko ciemność?” (s. 198/199)

Cytatów, nawiązań, odniesień, modyfikacji i transformacji literackich mamy zresztą w książce L. Halliday mnóstwo. Jak pisze Jerzy Jarniewicz:

„Autorka inkrustuje opowieść o miłości cudzymi tekstami – to zacytuje ulotkę kliniki aborcyjnej, to przytoczy fragment biografii Hitlera czy akapit z Camusa. Najbardziej fizjologiczny fragment, który akurat mógłby wyjść spod pióra Rotha, również jest cytatem – z listu Jamesa Joyce’a do żony Nory, w którym męski geniusz wyraził nadzieję, że jego partnerka będzie mu „pierdzieć w twarz, by mógł poznać woń jej bąków”. Tak napisał Joyce, tak mógłby napisać Roth, tak nie napisała Halliday, choć i dla tej strony ludzkiej seksualności znalazła sprytnie miejsce w swojej powieści”.

To właśnie ten koncept sytuuje książkę Lisy Halliday w kontekście tego, co odbite, co po drugiej stronie, tego co niby takie samo, a przecież w swoistym odwróceniu, danym nam do oglądania pod pewnym kątem – jednym słowem dotykamy w Asymetrii rzeczywistości takiej, jakiej doświadcza Alicja w krainie czarów, tyle że ta kraina to nasza współczesność, to nasze tu i teraz.

Asymetria zatem jest w tej powieści niczym innym, jak tylko starciem fundamentalnych różnic miedzy dwoma aspektami tego jednego, jakiegoś „czegoś”: wolności, demokracji, małżeństwa, miłości, kariery, praw człowieka, wojny, religii, etc. Wydaje się, że te dwa słowa: starcie i różnice – najlepiej definiują, zasadniczą dla tekstu Halliday, literacką kategorię asymetryczności. Powróćmy jeszcze raz do militarnej definicji asymetrii, która o dziwo znakomicie dointerpretowuje jej literacką wersję:

„Konflikt asymetryczny – to starcie dwóch odmiennych typów organizacji, sposobów myślenia i działania, a często także nawet sposobów życia.

Wbrew potocznemu rozumieniu konfliktu asymetrycznego nie można sprowadzać do starcia zbrojnego przy niewspółmiernej różnicy potencjałów – strony silniejszej ze słabszą pod względem liczebności, techniki czy wyszkolenia. Termin ten oznacza raczej sposób działania niż wielkość użytych sił. O asymetryczności wojny czy konfliktu stanowi istnienie fundamentalnych między stronami różnic, które determinują podejście do konfrontacji zbrojnej. Przeciwnik asymetryczny dąży zazwyczaj do takiego rozegrania konfliktu, aby druga strona nie zdecydowała się na wykorzystanie swojej przewagi, nawet gdy jest to możliwe ze względów taktycznych czy technicznych”. (za:wikipedia.pl)

Doprecyzowując termin, musimy więc dostrzec sens w lustrzanym odbiciu fundamentalnych różnic pojawiających się w konfrontacyjnym starciu – i tak to chyba dzieje się w Asymetrii L. Halliday. Pozornie niespójne części trylogii: Głupota – Szaleństwo – Wywiad, pozostają w oczywistej, skonfliktowanej wzajemności. To owe kolizje (polityczne, kulturowe, społeczne, religijne) stanowią osie, według których konstytuują się asymetryczności świata przedstawionego tej powieści. Relacja Alice z Erą jest asymetryczna do układu Sami i Raniego, rzeczywistość Nowego Jorku w układzie znanym nam z Głupoty, jest asymetryczna do Londynu i Bagdadu z Szaleństwa, a Stany stanowią oś asymetrii do Anglii i Iraku. Co najciekawsze fikcyjna audycja radiowa „Desert Island Discs” nagrana w 2011 roku, która stanowi trzecią część powieściowej trylogii, zakreśla kolejną, asymetryczną relację z rzeczywistą jej wersją emitowaną w radiu BBC w 1998 roku, a której słucha Amar w drugiej części trylogii. To właśnie obie audycje skupiają w sobie owo „clue” asymetryczności.

Jest nim idealizm Józefa Rotblata (postaci historycznej, rzeczywistej):

„Mam dwa cele w życiu, bez względu na to, ile czasu jeszcze mi zostało. Krótkoterminowy i długoterminowy. Cel krótkoterminowy to likwidacja broni nuklearnej, a długoterminowy to likwidacja wojen. Powód, dla którego uważam, że to ważne, jest taki, że nawet jeśli wyeliminujemy broń jądrową, to ona została już wynaleziona i nic już na to się nie poradzi. […] A zatem jedyny sposób na pokój to zapobieżenie wojnie. Trzeba stworzyć taki świat, żeby wojna nie była więcej potrzebna. Żadna. […] i w

- i wierzy pan, że naprawdę istnieje szansa, że tak się stanie?

Wierzę, że idziemy w tym kierunku.” (s. 259)

 i brak złudzeń Ezry Blazera (postaci literackiej, fikcyjnej):

„Narzucanie porządku i formy nawet najbardziej buntowniczo chaotycznym i amorficznym przejawom życia leży w naturze ludzkiej. Niektórzy z nas robią to, stanowiąc prawo, malując pasy na drodze, budując tamy na rzekach, wyodrębniając izotopy albo opracowując lepsze biustonosze. Niektórzy wzniecają wojny. Inni piszą książki. To ostanie robią najbardziej obłąkani. Nie mamy za dużego wyboru, właściwie możemy spędzać czas, tylko starając się uporządkować i zrozumieć to odwieczne pandemonium. Ustalać fałszywe wzorce i proporcje tam, gdzie ich w zasadzie nie ma. To ta sama chęć, ta sama mania, która nakazuje nam ujarzmiać i posiadać, to niezbędne szaleństwo, które rozpala i podtrzymuje płomień miłości”. (s. 376)

***

Asymetria, Lisa Halliday, Wydawnictwo Literackie, 2019, s.377.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym: