Dziękuję… Tato
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----
Rafał Jurak

Rafał Jurak


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

Żaden mężczyzna nigdy nie przyzna się, że już jest dorosły. Nawet jeśli zdaje sobie sprawę, iż ten moment nadszedł. Nie tylko chcemy zachowywać się jak wieczni nastolatkowie, ale miło nam, gdy nas się tak postrzega. Z jakiegoś powodu sprawia nam przyjemność określenie "wieczny chłopiec", ale tylko z ust bliskiej nam osoby, o czym warto na wszelki wypadek pamiętać.

Kiedy przychodzi dorosłość? Dla każdego w innym momencie. U jednych wraz z wyprowadzką z rodzinnego domu i finansową niezależnością, u innych w momencie odłożenia na bok kolorowego magazynu i sięgnięcia po gazetę codzienną. Czasami jest to jakieś wydarzenie życiowe, konieczność podjęcia brzemiennej w skutki decyzji. Czasem nieoczekiwanie zepsuje się Playstation i musimy nagle zająć się czym innym…

Dla mnie był to moment, w którym urodził się mój syn. Gdy zostałem tatą. Gdy nagle przewartościowałem wszystko, dostosowując swe życie i plany do nowych okoliczności. Nie od razu zdałem sobie z tego sprawę. Pewnie jak wiele innych osób, uświadomiłem to sobie w momencie, gdy po raz pierwszy w środku nocy należało zdecydowanie działać, bo mały miał 105 stopni gorączki. Pamiętam to uczucie. Nikt cię nie wyręczy, nikt nie podejmie za ciebie decyzji, nie można jej odłożyć, zbagatelizować. Trzeba działać. Teraz. Być odpowiedzialnym za kogoś innego.

Wtedy też zrozumiałem, że prawdopodobnie to samo odczuwał mój ojciec, gdy przyszedłem na świat. Pewnie doświadczał tych samych uczuć, które mnie towarzyszą od pojawienia się na świecie mojego syna. Radości z pierwszych kroków, słów, możliwość dzielenia się własnymi doświadczeniami i wiedzą. Trudnego do opisania uczucia, gdy malec mówi, że cię kocha, tuli się i szuka w twych ramionach ukojenia.

Marzyłem, by móc w takim momencie powiedzieć swemu ojcu to samo, podziękować, wyrazić wdzięczność i przeprosić, że nie robiłem tego wystarczająco często kiedy miałem taka możliwość… No właśnie, nie do końca rozumiałem, doceniałem. Aż było za późno.

Dlatego apeluję do wszystkich, którzy mają jeszcze taką możliwość, by w najbliższą niedzielę nie zapominali o swym ojcu. Spędźcie z nim dzień, choćby kilka godzin, posłuchajcie go, nie pouczajcie. Powiedzcie coś miłego, podziękujcie. On też tego potrzebuje. Wiele osób na pewno ma poprawne albo ręcz doskonałe kontakty z rodzicami. Jednak nie wszyscy. Czy zawsze jest to wina tej drugiej osoby? Pewnie nie. Czy moje kontakty z ojcem były wzorowe? Absolutnie nie. Ale dziś, z perspektywy czasu, widzę wyraźnie, że mogły być, gdybyśmy obydwaj wykazali więcej zaangażowania i chęci. Dziś również widzę, że w wielu sytuacjach działał z miłości, choć ja to inaczej odbierałem. Czy mi go brakuje? Tak.

Nie każdy może skorzystać z możliwości kontaktu ze swym ojcem w dniu jego święta. Przytaczam sobie wtedy powiedzenie, że ludzie żyją tak długo, jak o nich pamiętamy. Dlatego sięgam czasem po zdjęcia, przypominam sobie twarz, barwę głosu. Opowiadam swojemu synowi o dziadku, którego może w ten sposób choć trochę pozna. Czasem pojawi się łza, czasem uśmiech. Kocham Cię, Tato.

Zgadzam się, że dzień ojca traktowany jest przez wiele osób jako konieczny dodatek, do znacznie ważniejszego święta mamy. Zgadzam się. Mamy nikt nie zastąpi. Jej miłość jest bezwarunkowa, bezkrytyczna. Kocha nas od pierwszego dnia do samego końca. Ojciec, no cóż, niektórzy nigdy nie dorastają, nie akceptują zmian, nie potrafią pójść na życiowe kompromisy. Dla wielu wystarczającym wysiłkiem jest zapamiętanie imion, dat urodzenia i liczby swych dzieci. Tacy w ogóle się nie starają, być może wielu z nich rzeczywiście nie zasługuje na nasze próby i pamięć.

Wszystkim pozostałym – obecnym i przyszłym – wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Ojca! Może nie do końca zasłużenie, ale świętujmy ten dzień. Cieszmy się z każdej chwili, jaką możemy spędzić z naszymi rodzinami, z dziećmi, niezależnie od ich wieku. Pamiętajmy też, że byliśmy dla nich jedną z dwóch najważniejszych osób na świecie. Jeśli dziś nie jesteśmy, może warto zastanowić się dlaczego…

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.