----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Tomasz Leszkowicz

Tomasz Leszkowicz


 

Udostępnij swoim znajomym:

Trudne czasy wymagają działania z rozmachem, przekraczającego dotychczasowe standardy. Działania rządów wobec kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią Covid-19 pokazują prawdziwość tej zasady. Rządzący mogą jednak czerpać wiele z doświadczeń przeszłości.

W rok od początku pandemii koronawirusa temat zachorowań i lockdownu zastępuje dyskusja o szczepieniach i wyjściu z kryzysu gospodarczego, który dotknął niemalże cały świat, zwłaszcza zaś centrum światowego systemu kapitalistycznego. Zamknięcie podróży, zamrożenie wielu gałęzi usług, przerwanie połączeń logistycznych, upadek firm – wszystko to jest dla milionów ludzi bolesnym skutkiem załamania ekonomicznego. Rządy coraz mocniej angażują się w walkę z kryzysem, przechodząc od działań osłonowych (pomoc dla przedsiębiorców i poszczególnych branż) do próby stymulacji całości gospodarki poprzez ogromny program inwestycyjno-wydatkowy. Prezydent Joe Biden swoją prezydenturę rozpoczął pakietem zmian, łączących cel stymulacyjny z reformami w duchu progresywnym. Unia Europejska wdrożyć zamierza Fundusz Odbudowy – pakiet pożyczek i dotacji opartych w znacznym stopniu na kredytach, zaciągniętych przez Komisję Europejską. Oznacza to wydanie „europejskich obligacji” i uwspólnotowienie długu, co oprócz korzyści ekonomicznych jest też ważnym elementem integracji samej Europy.

Obydwa programy stymulacyjne wywołują dyskusję, w których pojawiają się skojarzenia historyczne. Program Bidena porównuje się do „New Deal” Franklina Delano Roosevelta, wiadomo zresztą, że prezydent w ramach konsultacji spotkał się nawet… z historykami zajmującymi się badaniem polityki FDR. W Europie mówi się o obietnicy bodźca rozwojowego jako o „nowym Planie Marshalla”. Co oznaczają te pojęcia i co się z nimi wiąże?

Dla międzywojennej gospodarki krach na giełdzie nowojorskiej z 24 października 1929 roku był krytycznym punktem przełomowym. Dobrze funkcjonująca ekonomia, wyciągnięta z zawieruchy spowodowanej I wojną światową, bardzo szybko się załamała. Przez najważniejsze gospodarki przetoczyła się fala bankructw, które wywołały spadek produkcji przemysłowej i zapaść handlu międzynarodowego, co z kolei uderzało w rolnictwo (malała jego rentowność, a tym samym poziom życia ludności wiejskiej). Problemem większości państw stało się bezrobocie, które dotknęło byłych robotników przemysłowych, którzy stali się „ludźmi zbędnymi”.

Głównym narzędziem walki z kryzysem było przejęcie polityki interwencjonizmu – państwo miało wtrącać się do życia gospodarczego jako regulator oraz inwestor, tym samym doprowadzając do pobudzenia gospodarki. Rozwiązanie to miało swoich zwolenników m.in. w związku z kryzysem ekonomii klasycznej (a więc ściśle wolnorynkowej), spowodowanym głębokością depresji. Jednym z najważniejszych programów interwencjonistycznych był ogłoszony przez prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta Nowy Ład („New Deal”). Demokratyczny lokator Białego Domu od 1933 roku wraz ze swoją administracją postawił na dwa fundamenty – pakiet zmian socjalnych, które wzmocniły pracowników i zmniejszyły nierówności (płaca minimalna, ubezpieczenia, mocniejsza pozycja związków zawodowych), a także plan inwestycji publicznych w infrastrukturę, w których na szeroką skalę wykorzystano roboty publiczne. W tym drugim przypadku korzyści były podwójne – państwo budowało nowe drogi, mosty, kanały itp., rozwijając się gospodarczo, bezrobotni zaś znajdowali pracę, która wzmacniała ich ekonomicznie. Zamiast więc „zaciskać pasa” starano się przywrócić siłę nabywczą obywateli, co ostatecznie przyniosło pozytywny skutek gospodarczy.

Nieco ponad dekadę po rozpoczęciu New Deal w głębokim kryzysie gospodarczym znalazła się Europa. Przyczyną nie było tym razem jednak załamanie na nowojorskiej giełdzie, a II wojna światowa. Stary Kontynent leżał w gruzach – i to dosłownie. Oprócz zniszczeń spowodowanych działaniami zbrojnymi, problemem wielu państw było funkcjonowanie gospodarki wojennej (hitlerowcy zagarnęli wszystko, co się dało i podporządkowali to swoim korporacjom) oraz kwestie kredytowo-walutowe. Kluczowy był zwłaszcza problem Niemiec, podzielonych między Zachód i Wschód, których nowoczesny przemysł od dziesięcioleci był fundamentem gospodarki europejskiej.

5 czerwca 1947 roku na Uniwersytecie Harvarda amerykański sekretarz stanu George Marshall wygłosił przemówienie, w którym zaproponował pomoc USA dla gospodarczej odbudowy Europy. Myśl sprowadzała się do dwóch prostych założeń – stabilność ekonomiczna gwarantuje stabilność polityczną (a więc np. odsuwa groźbę komunizmu), program działania ma zaś zostać ustalony przez samych Europejczyków, Amerykanie mają „tylko” dać na to pieniądze. Strumień środków, który popłynął przez Atlantyk był ogromny – łącznie było to ponad 12 mld ówczesnych dolarów (ok. 131 mld dzisiejszych). Pieniądze te pomogły przede wszystkim ustabilizować finanse publiczne i przywrócić działanie gospodarki rynkowej. Niestety, pod wpływem ZSRR Europa Wschodnia (w tym Polska) musiała zrezygnować z amerykańskiej pomocy.

New Deal stał się jednym z fundamentów powojennego amerykańskiego dobrobytu, Plan Marshalla postawił na nogi Europę Zachodnią i pomógł ją zintegrować (koordynacja rozdzielania środków leżała u źródeł dzisiejszej Unii Europejskiej). Kryzys był impulsem do tego, by działać na szeroką skalę. Dziś być może znowu jesteśmy w podobnej sytuacji, i choć nowe czasy wymagają nowych rozwiązań, to warto pamiętać też o starych ideach.

Tomasz Leszkowicz