Gdy jeść się chce
----- Reklama -----
Idalia Błaszczyk

Idalia Błaszczyk


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

W Internecie szukamy różnych informacji, także tych dotyczących różnych diet, przepisów kulinarnych i sposobów eleganckiego wydawania przyjęć. Jak jeść awokado na przykład i jak często. Jak upiec chleb albo jak przyrządzić faktycznie włoski makaron. Szukamy informacji o wartości odżywczej tej, czy innej potrawy, o nowych danych na temat prozdrowotnych właściwości różnych sposobów odżywiania organizmu człowieka. Post przerywany, czy warzywny, dieta wegetariańska - czy to lewacka ideologia czy moda, czy sposób na życie i wyżywienie planety. Która dieta najzdrowsza - keto, dieta Adele, czy śródziemnomorska? W Internecie szukamy też informacji o tym, jak przeżyć za grosze. Wystarczy popatrzeć na tytuły i liczbę odsłon:

- Jak jeść przez tydzień za 10 dolarów. Obejrzało ponad 2 miliony osób.

- Zrobiłam 11 obiadów dla dwóch osób za 20 dolarów - 200 tysięcy widzów.

- Przeżyłam tydzień w Nowym Jorku za 5 dolarów dziennie – 1.5 miliona widzów.

- Jak żyć za 3 dolary dziennie - prawie 4 miliony oglądających!

Tacy się zrobiliśmy oszczędni?

Obejrzałam niektóre z tych filmów. Zastanawiająca jest kompletna obojętność autorów na wskazania różnych ważnych instytucji, które mówią nam, co i jak jeść. Nie ma mowy o pięciu, czy siedmiu dziennie porcjach warzyw i owoców. Za takie pieniądze jest ryż, fasola, jakiś niezdrowy tłuszcz, jedna cebula, trochę ziemniaków, usmażonych najczęściej. Mięso? Takie mielone, sprzedawane w folii, jak kiełbasa, najtańsze. Chodzi o to, by zagłuszyć głód, a nie o to, by odżywiać organizm.

Bardzo ciekawe są komentarze widzów. Osoby, które te filmy z jakiegoś powodu obejrzały, piszą, że znają te sposoby odżywiania się, że miały w swym życiu okresy, kiedy właśnie tak jadły, albo doświadczają tego teraz. Wielu przyznaje, że podczas studiów tak właśnie nędznie się odżywiali, bo nie było ich na nic więcej stać. Są też tacy, którzy szukają porad na teraz, jak się wyżywić, gdy pieniędzy brak.

Amerykańska bieda jest zmierzona i przebadana na wiele statystycznych sposobów. Nawet ostatnio mówi się, że odpowiada za nią - wśród innych przyczyn - kryzys klimatyczny! Oczywiście pandemia też się przysłużyła.

36 procent dorosłych osób z gospodarstw o dochodzie mniejszym niż 25 tysięcy dolarów rocznie cierpi, albo z braku żywności, albo z niedostatku jedzenia.

Tu się rozróżnia głód /hunger/ i food insecurity - czyli brak pewności, skąd weźmiemy następny posiłek.

22 miliony dzieci dostaje /dostawało/ w szkołach za darmo lub za niewielką opłatą, więc dofinansowane, posiłki. Teraz, w czasie pandemii, rodzice mogą te posiłki odbierać w szkołach. Teoretycznie. Niektórzy rodzice nawet pracują, więc nie pojadą. Inni nie mają samochodów, albo pieniędzy na ich naprawę - więc nie pojada. Co te dzieci będą jadły, co jedzą dziś, wczoraj?

Kiedy wrócą do szkół, będą znowu jadły. Pandemia trwa już ponad rok!

Studenci głodują tak, jak dawniej. Około połowa z nich nie dojada, je za grosik, byle co i byle jak, byle tanio. Od dziesięcioleci.

Ciężka jest oczywiście sytuacja samotnych kobiet wychowujących dzieci. Wiele z nich pracuje w hotelarstwie, w restauracjach, usługach, więc potraciły z powodu epidemii pracę, dochody. Jak one żywią swoje dzieci?

No i working poor - ludzie, którzy mimo pracy na pełen etat nie są w stanie utrzymać swoich rodzin. Ich zarobki mają się nijak do kosztów utrzymania.

Pandemia nie jest przyczyną problemów z wyżywieniem amerykańskiej biedoty. Pandemia tylko ten problem pogłębiła. Przybywa milionów ludzi cierpiących z powodu braku pieniędzy na jedzenie. Niepewną sytuację ma teraz cztery razy tyle rodzin z dziećmi. Cztery razy tyle - w porównaniu z 2018 rokiem. To jest około 40-tu procent tych rodzin. Najgorsza sytuacja jest w stanach Mississippi, West Virginia, Louisiana, New Mexico, Oklahoma, Arkansas, Kentucky, North Carolina, Texas.

W Polsce zwykle uzupełnialiśmy braki w zaopatrzeniu " u chłopa". Jeździło się na wieś i w czasie II wojny światowej i w czasie kartek na wszystko. Tutaj, w USA, aż ponad 12 procent ludności wiejskiej ma problemy z wyżywieniem własnych rodzin. Nie mają pieniędzy, nie mają transportu, by dojechać do sklepu, nie mają własnych plonów. Nie mają małych lokalnych sklepików.

Pustynie żywnościowe są także od lat w miastach. Stopniowo z biednych dzielnic zniknęły małe sklepiki oferujące podstawowe artykuły, do wielkich sklepów często trudno dojechać, no i - brak pracy, brak pieniędzy.

Coraz więcej ludzi, miliony ludzi, korzystają z różnych banków żywności, darmowych kuchni. Już dziś wiadomo, że darmowe jedzenie, najtańsze, doprowadziło do paradoksalnej w biednych okolicach epidemii otyłości. Innych problemów zdrowotnych też. Ale tania, często przetworzona żywność to koktajl niezdrowych substancji, cukru, tłuszczu / jego najgorszych odmian/, soli, węglowodanów. To już nie te czasy, kiedy obfity brzuszek wskazywał na powodzenie materialne, teraz świadczyć może o ubóstwie!

W 2014 roku American Bar Association uchwaliło rezolucję wzywająca rząd amerykański, by prawo człowieka do odpowiedniego wyżywienia uczynić jednym z głównych praw polityki wewnętrznej.

Prawo człowieka do jedzenia nie jest ujęte na listach - praw człowieka!

Można dofinansowywać wielkie farmy kukurydzy czy soi, ale nie dofinansowuje się sadów i warzywnictwa.

Walka z głodem często przypomina kręcenie się za własnym ogonem. Mało zarabiają, więc brakuje im na jedzenie. Ale Kongres nie podnosi płacy minimalnej! Pomagać biednym mają różne organizacje dobroczynne. Jeśli jednak ich donacje maleją, oni też są w stanie pomagać mniejszej liczbie ludzi. Mówi się, że to nie jest państwo opiekuńcze. Państwo więc ustala różne zasady, według których kreci się tutejsza ekonomia, ale skutki niechciane tych zasad - bieda, food insecurity, working poor - państwo spycha na plecy prywatnych pozarządowych organizacji, także religijnych. I to działa, bo w świadomości wielu, bardzo wielu ludzi, którzy mają co jeść, ciągle pokutuje przeświadczenie - jesteś biedny, nie masz co jeść? Sam jesteś sobie winien. A my, bogatsi, często tylko o jedną kromkę chleba bogatsi, nie pomożemy ci, bo to by było demoralizujące!

Idalia Błaszczyk
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.