----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Zbyszek Kruczalak

Zbyszek Kruczalak


www.domksiazki.com

Udostępnij swoim znajomym:

„W torturach kluczowa jest ciągłość. Nie chodzi o moment bólu, ale o uporczywe trwanie, któremu nie ma końca. O zimne krople, które spadają na czoło, jedna po drugiej. Kap, kap, kap…. Jak wskazówka, która odmierza kolejne sekundy.” (s.105)

Grobowa cisza, żałobny zgiełk - oksymoron? Być może, ale jakkolwiek będziemy definiowali ten tytuł, Yōko Ogava stworzyła swoiście makabryczny zestaw opowiadań, które fascynują nie tyle niezwykłością, co wyrafinowanym przekonaniem o banalności zła.

Możemy oczywiście wierzyć, że jesteśmy stworzeniami na obraz i podobieństwo, czyli nieomalże boskimi, z natury szlachetnymi, których zło się nie ima, bo go nie ma, gdyż jest tylko brakiem dobra, zatem pozostaje nam tylko dobroć i bezwarunkowa miłość drugiego, ale jak łatwo zauważyć, jest to zdecydowanie domena wiary, bo "Tak, by nam się serce śmiało do ogromnych, wielkich rzeczy. A tu pospolitość skrzeczy...", gdyż rzeczywistość jest, jaka jest i z ową wiarą nie ma wiele wspólnego, co widać, słychać i czuć, bo gdzież się podziewają owe uskrzydlone postaci, niesione podmuchem miłości? Chyba nie na ulicach naszych miast i miasteczek, nie wspominając o wsiach?

Yōko Ogavanie nie tyle odziera nas ze złudzeń, co stawia w horyzoncie zakreślonym przez banalność owego złego, które jest, a jakby go nie było, bo tak nam dano do myślenia. Jeśli jednakowoż przemyśleć, czyli zracjonalizować owe nieracjonalne, to nagle się okazuje, że nie tylko uskrzydlonych istot jak na lekarstwo w naszej rzeczywistości, ale też skrzeczenie owej jest głośniejsze, niż nam się wydaje, mimo że nie chcemy go usłyszeć, nie mówiąc już o wypuszczeniu z zagrody naszych zębów, ale spróbujmy otworzyć uszy ku słyszeniu i poluzować szczękościsk.

Zamordować męża i zakopać bez rąk w ogródku? Dlaczego nie, jeśli można dzięki temu wyhodować marchewki w kształci dłoni, które rozdaje się w prezencie wszystkim lokatorom kamienicy. Zadźgać nożem narzeczonego, który gubi się w nieskończonej ilości pretekstów, by się nie oświadczyć. Dźgać w gardło tak skutecznie, że prawie dekapitować faceta. Uszyć torbę, czy raczej pokrowiec na serce, które zamiast w klatce piersiowej, funkcjonuje świetnie poza nią. A przy okazji odciąć nożyczkami owe serce właścicielce, pozbawiając ją tym samym życia, gdy się okazuje, że pokrowiec jest już zbędny, bo bardziej potrzebny jest zabieg chirurgiczny, by wsadzić serce na swoje miejsce. Zamknąć się w lodowce, żeby doświadczyć tego, jak udusił się sześcioletni syn, a przy okazji kupić mu na urodziny, te same od wielu lat, truskawkowe ciastko z kremem w cukierni, w której nikogo nie ma, a jak się okazuje, że jednak ktoś jest, to ten ktoś jest pogrążony w rozpaczy. Wrzucić ukochanego chomika, który jednak zdechł, do śmieci wraz z niedojedzonym hamburgerem plamiąc go keczupem. Połknąć orzeszek, który zablokuje drogi oddechowe i trzeba poddać się operacji.

Dziwne? Może straszne? Ale czy rzeczywiście? Jak bardzo straszne, a jeśli już jakoś, to na ile? Yōko Ogava w naznaczonej zgiełkiem ciszy (to na pewno oksymoron) wielogłosowej opowieści, każe nam zracjonalizować przyjmowane na wiarę przekonania i przekłamania: nie jesteśmy aniołami i zło nie jest brakiem dobra – jesteśmy zadziwiającą pomyłką w dziele stworzenia, zdecydowanie nieboskiej proweniencji, bo inaczej bylibyśmy doskonali, biorąc pod uwagę fakt , że sprawczość idealnego boga, może być wyłącznie idealna.

Że taka nie jest wystarczy się przekonać, spoglądając i analizując nieskończoną ilość potworności dokonanych dla owego boga od momentu, gdy człowiek uznał, że będzie walczył w jego imieniu, ku jego chwale. Tym sposobem wymordowano masę ludzi w wyprawach wojennych zwanych oczywiście krzyżowymi, zniszczono bezpowrotnie unikalne kultury Ameryki Łacińskiej, bo jak łatwo się domyślić, nie wychwalały akurat tego, konkretnego boga, tylko innego (albo innych). A dziś, powtórka z przerażającej rozrywki oszalałych religijnie fundamentalistów, którzy po raz milionowy mordują swoich i obcych w Afganistanie, bo ci swoi i ci obcy są religijni inaczej, a inaczej jest nieakceptowalne w bezmyślności fanatycznej i ortodoksyjnej.

Yōko Ogava buduje świat Grobowej ciszy, żałobnego zgiełku w swoistym koncepcie nieustannego przenikania się motywów, który to zabieg narracyjny i koncepcyjny skłania nas ku przekonaniu, że zło jest przypisane innym, nie nam. My jesteśmy dobrzy, to inni są źli. Ogava operuje rzeczywistością świata przedstawionego w ciszy zgiełku tak, iż to, co mało istotne w jednym opowiadaniu, powraca jako ważne w innym (chomik, pestka, marchewka w kształcie dłoni, owoc kiwi, ciastko truskawkowe z kremem, zdjęcie matki-pisarki). Zadziwiająca i zatrważająca koncepcja świata zbudowanego na wzór naczyń połączonych, w którym wszyscy jesteśmy jakoś umoczeni. Jedni mniej, drudzy bardziej, ale nie ma niewinnych i każdy jakoś wpisuje się w ten zaklęty krąg, w zależności od tego gdzie jest i z kim przestaje.

Możemy oczywiście wierzyć, sugeruje Yōko Ogava, że tak nie jest, ale fakty mówią, że tak jest, czy tego chcemy, czy nie. Wystarczy przytoczyć tylko dwa, przerażające w swej dosłowności i konsekwencjach, eksperymenty, którym nie da się zaprzeczyć. Philip Zimbardo w swej fundamentalnej pracy zatytułowanej „Efekt Lucyfera”, wyjaśnia porażający aspekt piekła, jaki wszyscy w sobie nosimy, a jaki uaktywnia się dopiero, gdy znajdziemy się w relacji z drugim (innym). Efekt Lucyfera to:

„jedna z najważniejszych prac nurtu psychologii dobra i zła. Autor prezentuje analizę eksperymentu stanfordzkiego i wykazuje ścisły związek z tym, co później wydarzyło się między innymi w więzieniu w Abu Ghraib. Przedstawia mechanizmy, które czynią ze zwykłego człowieka oprawcę lub ofiarę systemu. Zimbardo poszukuje wyjaśnienia dla stwierdzonych zależności, odwołując się do dotychczasowych badań nad jednostkowymi postawami (poczucie władzy, konformizm i posłuszeństwo) oraz oddziaływaniami szerszego środowiska społecznego (odindywidualizowanie, odczłowieczenie i znieczulica). Książkę zamyka rozdział na temat oporu wobec niepożądanych nacisków społecznych i analiza postawy heroicznej, którą autor uważa za remedium na grożące nam z różnych stron zło”. (Z recenzji prof. Bogdana Wojciszke)

W eksperymencie Zimbardo aż jedna trzecia strażników znajdowała przyjemność w znęcaniu się nad więźniami, choć żaden test nie wykazywał wcześniej u nich skłonności do sadyzmu. Czy nie można stracić wiary w człowieczeństwo?

– Szwajcarskie badania nad mową nienawiści pokazały, że poniżanie kogoś może pobudzać tzw. układ nagrody. Zło i dobro bywają równie pociągające. Zimbardo określił nagłą przemianę człowieka pod wpływem sytuacji „efektem Lucyfera”. Co ciekawe, nawet on sam, profesor psychologii, świadomy badacz, dał się ponieść i przyjął rolę naczelnika więzienia w eksperymencie i prawdopodobnie eskalował pewne zachowania. Nawet on poddał się temu złemu duchowi, który czyha za kołnierzem.

– Eksperyment Stanleya Milgrama, wcześniejszy o dekadę od Zimbardo, pokazuje identyczne mechanizmy ludzkich/nieludzkich zachowań. Kiedy autorytet mówi: „Musisz zaaplikować porażenie prądem nieznanemu człowiekowi”, to aż 63 procent badanych aplikuje najwyższe napięcie, jakie jest na skali – 450 woltów! Gdyby nie fakt, że w przewodach nie płynął prąd, ciało aktora, który grał ofiarę, uległoby zwęgleniu.

Co różniło te 63 procent gotowych zwęglić człowieka dla swojego wodza od pozostałych?

– Nic. Testy i badania nie wykazały żadnych różnic osobowości. Chcielibyśmy znać jakiś jeden czynnik, który o tym decyduje, ale – jak pokazał Zimbardo – takiego jednego czynnika nie ma. Wyzwalaczem jest sytuacja i jej moc. Również moc propagandy wykorzystywanej przez autorytet. (Lucyfer w każdym z nas, M. Jamkowski rozmawia z Konradem Maje, Newsweek, nr 21/2016)

Grobowa cisza, żałobny zgiełk, to kolejna książka Japonki, Yōko Ogavy, którą możemy czytać po polsku. Poprzednia, Ukochane równanie profesora, to rzecz znacząco odmienna. Ciekawe jakkolwiek będzie zestawienie tych dwu tekstów.

Kontynuacja za tydzień.

Wszystkie cytaty, jeśli nie zaznaczono inaczej za:

Grobowa cisza, żałobny zgiełk, Yōko Ogava, wyd. Tajfuny, 2020, s. 172.

Zbyszek Kruczalak