----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Idalia Błaszczyk

Idalia Błaszczyk


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij znajomym:

Hybryda to mieszaniec, na przykład muł to potomek osła i klaczy. Albo chiński system gospodarczy - ekonomiczne tezy Lenina połączone z ultraliberalnym kapitalizmem. Albo samochód z silnikiem benzynowym i elektrycznym, wiadomo - hybryda. Są też hybrydowe paznokcie /manicure/, ale również: hybrydowe wojny!

Taka wojna to stan pośredni między pokojem, a działaniami militarnymi. Wojna propagandowa, informacyjna, partyzancka, psychologiczna i jaką tylko sobie można wyobrazić, byle nie - tradycyjna wojna z udziałem tradycyjnych metod i wojsk.

Coraz częściej słyszymy, że właśnie taka wojna trwa między Polską i Białorusią.

W 2013 roku generał Walerij Gierasimow, szef Sztabu Generalnego sił zbrojnych Rosji, opublikował artykuł "Siła nauki w przewidywaniu". Omówił w tej publikacji właśnie takie działania, które przyjęto nazywać wojną hybrydową. Pisał, że w 21 wieku będzie zanikać granica między stanem wojny i pokoju, wojny nie będą wypowiadane i niekoniecznie prowadzone przez państwa. Podaje się tu zwykle przykład Arabskiej Wiosny. Chodzi o wykorzystywanie instrumentów politycznych, ekonomicznych, humanitarnych w połączeniu z manipulowaniem nastrojami ludności mieszkającej na terenie konfliktu. Internet służy do mobilizowania ludzi, do wywierania wpływu na opinię publiczną.

Podobnie było w latach 2013/2014 na Ukrainie. Kreml popierał i siły prorosyjskie i ukraińskich nacjonalistów. A jak wiemy, inwazja na Krym przebiegała z udziałem jakiś tajemniczych "zielonych ludzików", można było odnieść wrażenie, że to lokalna ludność walczy o powrót do domu, czyli do Rosji.

Jednym słowem nowy sposób prowadzenia wojny - wywołanie chaosu, zamieszania, skłócenie ludności z władzą i różnych ugrupowań między sobą, osłabianie przeciwnika. Po co? Nawet niekoniecznie, żeby podbić i opanować, ale zawsze po to właśnie, by osłabić.

Były oficer Armii Amerykańskiej Frank G.Hoffman w publikacji "Conflict in the 21th century: Rise of the Hibrid Wars" dowodzi, że wojna hybrydowa zawiera w sobie różne metody działań wojennych, użycie różnych taktyk i ugrupowań zbrojnych, także aktów terrorystycznych, łącznie z masową przestępczością, która ma zwiększyć chaos i proces rozkładu atakowanego państwa.

Jak to wszystko pasuje do konfliktu trwającego przy naszej granicy z Białorusią? Jakoś - na pierwszy rzut oka - nie za bardzo. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że A. Łukaszenka gra na osłabienie i destabilizację Polski. Dlaczego? Bo trudno dopatrzyć się w tym jego korzyści. Ale destabilizacja Polski jako członka Unii Europejskiej i NATO wobec polityki Rosji - to już inna opowieść. Naściągać do siebie uchodźców z roznych państw, nazwozić ich swoimi samolotami i spędzić na granicę z Polską i pchać na druty... Zwykła obrzydliwość, zbrodnia, paranoja. Myślenie złośliwego Dyzia - ja może na tym nie skorzystam, ale wam narobię bałaganu. No i jeszcze element szantażu - ustąpcie mi, albo będziecie mieć kłopoty. Oczywiście los uchodźców jest w tym najmniej ważny.

Jest to więc woja hybrydowa, czy nie jest?

Jakaś pewno jej odmiana, czyli - hybryda.

Na stronie internetowej polskiej ABW są artykuły na temat różnych aspektów takiej wojny. Warto poczytać, choć jest to lektura dość przerażająca.

Jeszcze jesteśmy gotowi kłócić się o to, czy i kto i jak wtrącał się w amerykańskie wybory prezydenckie, kto manipulował i manipuluje opinią publiczną, a tymczasem metody są mnożone i udoskonalane.

Trwa publikowanie maili czy też SMS-ów polskich polityków. Rząd postanowił nie reagować, nie komentować, ale szkody się dzieją.

Na całym świecie niezwykle wzrosło poparcie dla najróżniejszych teorii spiskowych. Przypadek? Nagle zaćmienie umysłów milionów ludzi? Tak po prostu, samo z siebie? Kto nam mówi, że rację mają "eksperci i naukowcy", a nie naukowcy i eksperci? Chaos, strach, rozbudzanie braku zaufania, mnożenie zagrożeń - to są wszystko metody wojen hybrydowych. Tworzenie alternatywnych systemów wartości, podważanie lokalnych wierzeń, zasad, tradycji, sianie zwątpienia i jednocześnie podsuwanie pod oczy wroga, czyli tego, kto temu wszystkiemu zawinił. Podsycanie konfliktów czy niechęci etnicznych, religijnych , kulturowych. Znane nam doskonale mówienie na przykład, że muzułmanie to "kozojebcy", to "ciapaci". Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, kto nam takie barwne określenie podpowiada i dlaczego, po co. Znane? Jasne. Metody zimnej wojny na sterydach.

Jak może się demokratyczne państwo przed wojną hybrydową bronić?

Nie może się obronić, jeśli jest wewnętrznie skłócone. Może się bronić, gdy jest mądre mądrością swoich obywateli.

Idalia Błaszczyk

Korzystałam z materiałów prasowych i z "Przeglądu bezpieczeństwa wewnętrznego", wydanie specjalne, z listopada 2021 r., ze strony internetowej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.