Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Kubki jednorazowe, sztućce jednorazowe, torby jednorazowe – coś, co używamy raz i wyrzucamy. We współczesnej rzeczywistości rzecz oczywista. W zasadzie trudno nam sobie wyobrazić szybki posiłek bez jednorazowych naczyń, a już zupełnie niewyobrażalne jest kupienie kawy na wynos w czymś, co nie jest do jednorazowego użytku. Nie naprawiamy, nie używamy wielokrotnie, nie przekazujemy z pokolenia na pokolenie. To oczywiste – to wiemy i tak robimy, przy okazji zaśmiecając nasze otoczenie potwornie i nakręcając korporacyjne zyski. Jest to drastycznie widoczne w paranoicznie nieustannym popijaniu wody z jednorazowych, plastikowych butelek, zawsze i wszędzie, ulegając marketingowej propagandzie korporacji, które na wodzie, która kosztuje albo nic albo bardzo niewiele, zarabia miliony milionów dzięki naszej głupocie i wierze, jaką dajemy specom od reklamy.

Jednorazowe rzeczy to termin zrozumiały, ale jednorazowi ludzie? To brzmi niewiarygodnie. To prawda, ale tylko do momentu, gdy przeczytamy tekst Kevina Balesa „Jednorazowi ludzie – Nowe niewolnictwo w gospodarce światowej” (tytuł oryginału: Disposable People. New Slavery in the Global Economy).

Autor analizuje problem, który dla wielu z nas nie istnieje. Niewolnictwo? Owszem było i to dawno, ale współcześnie? Jak, gdzie, po co i dlaczego? Niemożliwe, żeby istniało, przecież żyjemy w XXI wieku, wszystko jest regulowane prawnie i transparentne. Nie ma kraju na świecie, który by nie odżegnywał się od przyzwolenia na niewolnicze praktyki. Ta ostatnia kwestia rzeczywiście jest (chyba) prawdziwa, rzeczywiście nie ma (chyba) kraju na świecie, który nie potępiałby niewolnictwa w jakiejkolwiek formie.

O czym zatem jest książka Kevina Balesa i o jakim niewolnictwie on pisze i co to znaczy być niewolnikiem w XXI wieku?

„Niewolnictwo to kwitnący interes, a liczna niewolników i niewolnic rośnie. Ludzie bogacą się, wykorzystując niewolników. A kiedy już ze swoimi niewolnikami skończą, po prostu ich wyrzucają. Tak wygląda nowe niewolnictwo, skupione na wielkich zyskach i tanim życiu. Nie chodzi tu o posiadanie ludzi na własność w tradycyjnym sensie, jak w niewolnictwie starego typu, ale pełną nad nimi kontrolę. Ludzie stali się narzędziami jednorazowego użytku, służącymi do zarabiania pieniędzy. […] Niewolnictwo to całkowita kontrola jednej osoby nad drugą. Aby podtrzymać tę kontrolę, we wszystkich formach niewolnictwa stosuje się przemoc. Dorośli będący w tej sytuacji wiedzą, że jeśli podejmą próbę ucieczki, mogą zostać zabici.”

Według szacunków Międzynarodowej Organizacji Pracy ONZ z raportu z 2014 roku, obecnie w niewoli znajdują się dziesiątki milionów ludzi na świecie, według Global Slavery Index jest to 35.8 miliona osób (prawdopodobnie ludzi w sytuacji uzależniającego niewolnictwa jest znacznie więcej, inne źródła [Walk Free Fundation] mówią o około 50 milionach ), czyli prawie tyle, ile wynosi ludność Polski albo prawie jedna osoba na dwieście. Większość niewolników jest w krajach świata rozwijającego się, gdzie pracują w kopalniach, kamieniołomach czy farmach krewetek, bez nadziei na ucieczkę. Ale nie tylko. Współczesnego niewolnika nie rozpoznaje się już po kolorze skóry czy „przynależności plemiennej lub wyznawanej religii”. Obecne kryteria odnoszą się do słabości, łatwowierności i pozbawienia praw. „Zniewolonych ludzi znajdziesz też w wielu miejscach w Stanach Zjednoczonych i w Europie, w których się ich nie spodziewasz. Szacujemy, że w całej Europie jest około 1.2 miliona niewolników. W Stanach jest to trudne do oszacowania, jest ich przynajmniej 50 tysięcy, ale raczej jest to znacznie większa liczba”.

Jeśli wydaje się nam, że niewolnictwo czy handel ludźmi to już historia i jeśli nawet istnieje to w śladowej wersji i dotyczy wyłącznie skrajnie biednych ludzi w skrajnie biednych krajach, to jesteśmy w błędzie. Szokujące dane w tej kwestii dotyczą też Polski:

„W kraju i poza jego granicami (dotyczy to osób z polskim paszportem) żyje 180 tys. współczesnych niewolników. Jest to około pół procent całego społeczeństwa i stawia nas to na 24 miejscu pod względem procentowego udziału.

Kim jest polski niewolnik? Na to pytanie odpowiada Irena Dawid-Olczyk: Zmienia się struktura demograficzna współczesnych niewolników. Dużo rzadziej pracujemy z kobietami sprzedanymi do seks biznesu. Dziś już 40% klientów Fundacji La Strada to mężczyźni. Wśród Polaków przeważają osoby, które nie odniosły sukcesu na emigracji wyjechały jako bezrobotni, tam zostali wykorzystani i wracają do kraju w znacznie gorszej pozycji niż byli przed wyjazdem”.

Watro przeczytać wstęp Kevina Balesa do wydania polskiego, w którym opisuje historie dwóch młodych, wykształconych Polaków, którzy zdecydowali się wyjechać do Norwegii, aby tam zupełnie legalnie zarobić więcej niż w Polsce. W Oslo okazało się, że mimo podpisanej umowy o pracę, nie mają żadnych możliwości egzekwowania swych praw i otrzymania ciężko zarobionych pieniędzy. Wrócili do Polski z niczym. Mieli i tak szczęście, że mogli wrócić. Renaldo, młody człowiek z Brazylii też chciałby się wyrwać z potwornego, zaklętego kręgu niewolniczego uzależnienia, ale tak jak dla wielu jemu podobnych jest to zupełnie niemożliwe:

„Kiedy dotarliśmy do obozu, zobaczyliśmy, że jest straszny: warunki nie nadawały się nawet dla zwierząt. Dookoła obozu stali mężczyźni z bronią. I wtedy gato mówi: Każdy z was jest mi winien dużo pieniędzy – koszt podróży, koszt wszystkiego, co zjedliście, pieniądze, które dałem wam dla waszych rodzin – więc lepiej nawet nie myślcie o tym, żeby odejść”.

Renaldo znalazł się w pułapce. Podobnie jak inni robotnicy, odkrył, że nie może opuścić obozu ani odmówić wykonywania pracy, do której został przydzielony. Po dwóch miesiącach, kiedy robotnicy zaczęli pytać, czy mogą pojechać z wizytą do domu, powiedziano im, że nadal są zbyt zadłużeni, żeby wolno im było wyjechać”.

Kontynuacja za tydzień.

Zbyszek Kruczalak

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location