Na spacer z niedźwiedziem
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Jeśli przyjmiemy, że bóg uranu istnieje, co sobie o tym wszystkim myśli? Co zwykle dzieje się w baśniach, gdy ludzie schodzą z dobrej drogi i wykorzystują bogów nieba i ziemi? (z: Niedźwiedzi bóg)

Idę na spacer z niedźwiedziem. Mieszkamy w tym samy budynku apartamentowym i poznaliśmy się zupełnie niedawno. Niedźwiedź jest przemiły i obdarował wszystkich sąsiadów uroczymi prezentami. Jest cudowny, ciepły dzień i postanowiliśmy odpocząć trochę nad rzeką, która płynie zupełnie niedaleko od nas. Idziemy przez miasto zabawiając się banalną rozmową o czymkolwiek. Rzeka płynie sobie jak zawsze w tym samym miejscu i jak zawsze pływają w niej małe rybki, które rozbłyskują od czasu do czasu srebrzystym światłem swoich łusek. Rozkładamy się nad brzegiem rozleniwieni i zadowoleni perspektywą wspólnie spędzonego czasu. Jakieś dzieci zaczepiają niedźwiedzia i ciągną go za futro nie mogąc się nadziwić, że to rzeczywiście on we własnej skórze niedźwiedziej. Ale to tylko chwilowe zamieszanie. Szybko odchodzą. Zostaję na brzegu, a niedźwiedź idzie popływać. Chyba zasypiam, a gdy wracam do rzeczywistości, widzę obok siebie nasoloną, suszącą się rybę, którą dostaję w prezencie. Wracamy przyjemnie oszołomieni wspólnie spędzonym dniem. Mam ze sobą rybę. Niedźwiedź bardzo pragnie się do mnie przytulić i pozwalam mu na to. Pachnie niedźwiedziem. Wracam do swego mieszkania. To był naprawdę cudowny dzień.

***

Sensei zaprosił mnie d o swego mieszkania, czego nie oczekiwałam i może dlatego było to tak ekscytujące zobaczyć jak mieszka mój dawny nauczyciel, jakie przedmioty go otaczają. Pokoje były dość mroczne, ale główny był inny. Miał ogromne, rozsuwane drzwi, które prowadziły do ogrodu. Wystarczyło je rozsunąć, żeby zobaczyć kwitnące drzewa wiśni. Bardzo je lubiła żona Senseia. Zaczęliśmy pić sake, którą nauczyciel nalewał w sposób niezwykle efektowny, trzymając butelkę wysoko i kierując strumyk alkoholu idealnie do naczynek, nie uroniwszy nawet kropli. To była jedna z tych umiejętności, której nigdy nie zdołałam opanować. Pokazał mi pudełko pełne baterii szczegółowo opisanych. Na każdej była odręczna notatka wyjaśniająca z jakiego sprzętu pochodzi i kiedy dokonała swego bateryjnego żywota przydatności. Pojemnik był ich pełny, musiały być zbierane przez długie lata. Sensei mógł godzinami opowiadać o przedmiotach, czy raczej sprzętach, które one czyniły użytecznymi. Podłączał nawet do niektórych z nich urządzenie, które pokazywało resztki tlącego się w nich napięcia, zatem nie były zupełnie martwe i nadające się jedynie do wyrzucenia.

***

Te dwie historie pojawiają się w dwu różnych tekstach Hiromi Kawakami. Pierwsza przynależy do dwu wersji opowiadania Niedźwiedzi bóg, a kolejna jest niewielkim fragmentem zaczerpniętym z powieści Sensei i miłość. Przedziwne – z jednej strony poetyckie, z drugiej absurdalne. Ciągle coś nas zadziwia w wyobraźni i obrazowaniu Japończyków i niekoniecznie są to stwory Yokai, o których zresztą ukazała się niedawno książka Michaela Dylana Fostera zatytułowana oczywiście „ YOKAI – tajemnicze stwory w kulturze japońskiej”. Jeśli nie wiemy o co chodzi, to wystarczy sobie przypomnieć znakomicie kuratorsko opracowaną wystawę Takashi Murakamiego w MCI (Muzeum sztuki współczesnej w Chicago), którego prace są intensywnie zanurzone w świecie określanym terminem Yoakai. Co dzieje się w tym świecie i czy można tam spotkać niedźwiedzia? Owszem, bo „kultura japońska pełna jest potworów, duchów, fantastycznych istot i ponadnaturalnych zjawisk. Japończycy określają je wszystkie wspólną nazwą: yōkai. Stwory te przyjmują nieskończenie wiele form i kształtów – od górskich chochlików tengu i wodników kappa do zmiennokształtnych lisów i liżących sufity stworów o długich językach.” (z recenzji wydawnictwa)

Nieskończona ilość stworzeń baśniowo szeptuchowych Yokai i prawdopodobnie jeszcze więcej bóstw wszelakich w rdzennie japońskiej religii shinto buduje świat niebywałej wrażliwości na to, co duchowe w świecie, który nas otacza, i który nieustannie przenika to, co człowiecze z tym, co jest kamieniem, trawą, mchem czy zwierzęciem. Boskość jest w japońskiej duchowości wszędzie i we wszystkim. Czcić możemy niedźwiedzia, ale aspekt boskości możemy znaleźć też w zużytych bateriach, które kiedyś służyły ożywianiu przedmiotów.

„Shinto (lub sindo) to „droga bóstw”. Jest to rdzennie japońska religia, charakteryzująca się wiarą w niezliczoną ilość bóstw (kami), które razem z ludźmi zamieszkują ziemię. Święte Księgi Japończyków (Kojiki i Nihongi) podają, że jest ich ponad 8 milionów. Bóstwa te, z jednej strony są uosobieniem sił przyrody, a z drugiej opiekunami wszelkich aspektów życia człowieka. (za: tolerancja.pl)

Niedźwiedzi bóg wpisuje się w koncept określany słowem KIZUNA, co oznacza współdziałanie, współczucie, współodpowiedzialność, wzajemną pomoc - co ze zrozumiałych względów propagandowych było zawłaszczone skrajnie przez polityków i media w próbie stworzenia swoistego kontinuum tego, co przed w kontekście tego, co po katastrofie elektrowni atomowej w Fukushimie. Oba opowiadania Niedźwiedziego boga zaczynają się od zdania: „Niedźwiedź zaprosił mnie na spacer”, ale kończą się odmiennie. Pierwsza wersja napisana przez Hiromi Kawakami w 1994 roku kończy się tak: „To był całkiem niezły dzień”. Druga, która powstała po 11 marca 2011 roku ma takie zakończenie: „Bo przecież życie, samo w sobie, to wielka radość”. Skąd, po co i dlaczego ta nieznaczna zmiana? Zobaczmy parę innych drobnych odmienności, które pojawiają się w opowiadaniu późniejszym, a których nie ma w pierwszym:

(…) po raz pierwszy do tamtego zdarzenia.

(…) na których przedtem były pola ryżowe.

Może nas unikają, bo nie mamy na sobie odzieży ochronnej?

Przed tamtym zdarzeniem nad rzeką było zawsze mnóstwo ludzi, pływali, łowili ryby, przychodzili całymi rodzinami. A teraz nie ma tu nawet jednego dziecka. 

***

Jak napisała w olśniewającym wstępie do Niedźwiedziego boga Karolina Bednarz „najmodniejszymi słowami nie były wtedy „tragedia” czy „trzęsienie ziemi”, ale właśnie wspomniana kizuna. Niedźwiedź, główny bohater noweli, jest jej chodzącym odzwierciedleniem” (za: nareglepl.com)

Kontynuacja za tydzień

Zbyszek Kruczalak