Nie głosujmy, losujmy!
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Hasło to w żaden sposób nie nawołuje do rezygnacji z udziału w najbliższych wyborach prezydenckich. Wręcz przeciwnie, póki co, wybory przez głosowanie, to jedyne narzędzie, które jeszcze nam obywatelom (o ile ten termin jeszcze coś znaczy, biorąc pod uwagę powszechny w użyciu biurokratycznym zamiennik „podatnik – taxpayer”) zostało i którym ciągle możemy nagradzać lub karać polityków (teoretycznie naszych przedstawicieli). Jest to ciągle jednak, pewien element tresury tych, którzy stają do wyborów i robią wszystko, by dostać w nagrodę nasze „ciasteczko”. Podejrzewam, że sprawia to wyborcom swoistą, perwersyjną przyjemność. Obawiam się też niestety, że niewiele z tego wynika, bo każda przyjemność jest krótkotrwała, nawet ta perwersyjna, a po niej następuje zwykle niedosyt, albo rozczarowanie.

Pisze o tym Slavoj Žižek w niewielkiej objętościowo, ale fascynującej książce, będącej zbiorem esejów, „Pandemia! Covid-19 trzęsie światem”.

/ Žižek jest sobą: a to porównuje pandemię do ciosu Pięciu Punktów Dłoni Rozsadzających Serce z "Kill Billa" (ofiarą ciosu jest oczywiście kapitalizm), a to przerabia stare dowcipy, a to za rozwiązanie globalnych problemów w obliczu problemów kapitalizmu uznaje wprowadzenie "nowego komunizmu" - systemu, który zapewni "lokalną mobilizację ludzi poza kontrolą państwa, a także silną i skuteczną współpracę i koordynację międzynarodową". Państwo powinno też mieć jego zdaniem możliwość daleko idących interwencji. Žižek uważa, że pandemia powinna być ostatecznym końcem postawy, którą określa jako "każdy sobie rzepkę skrobie" - państwa powinny przestać upierać się przy pełnej suwerenności. Można czytać "Pandemię" dla samych żiżkowizmów. Choćby takich: "Zacznę od osobistego wyznania: podoba mi się koncepcja zamknięcia we własnym mieszkaniu, z taką ilością czasu na czytanie i pracę, jakiej potrzebuję. Nawet kiedy podróżuję, wolę zostać w ładnym pokoju hotelu, ignorując wszystkie atrakcyjne miejsca, które właśnie odwiedzam". 

Ale kiedy mówi już (prawie) zupełnie poważnie, potrafi przedstawić też interesujące hipotezy. Choćby te dotyczące niebezpieczeństw związanych z dzisiejszą sytuacją. Jego zdaniem Europa weszła w etap "burzy stulecia". To rzadki moment w historii dziejów, kiedy rozmaite uwarunkowania nasilają się, wywołując wydarzenia o wyjątkowej gwałtowności. Tymi uwarunkowaniami są według Žižka: epidemia koronawirusa, jej skutki gospodarcze, a także rozgrywanie sytuacji w Syrii przez Turcję i Rosję./ (za: Europa wchodzi w etap "burzy stulecia". A rewolucja jest na wyciągnięcie ręki, Natalia Szostak, w: Gazeta.pl, 16 lipca 2020)

Žižek sugeruje coś jeszcze. Mówi o pewnych radykalnych posunięciach rządzących, wymuszonych przez pandemię, istotowo obcych kapitalizmowi, takich jak przysługujące każdemu czeki stymulacyjne, wyjątkowe wysokie dodatki do wypłat dla bezrobotnych, praktycznie bezzwrotne pożyczki dla firm i biznesów wszelkiego rodzaju. Takie rozdawnictwo jest czymś zdecydowanie bliższym raczej idei socjalizmu, czy państwa opiekuńczego, aniżeli liberalnemu kapitalizmowi w wersji amerykańskiej. Co ciekawe, nigdy nie słyszałem, aby zapiekli wrogowie owych idei, z całą pewnością lokujący się po prawej stronie sceny politycznej i społecznej, odsyłali owe czeki i rezygnowali z milionowych, często bezzwrotnych pożyczek. Wręcz przeciwnie, wielkie korporacje, firmy prawnicze i inne instytucje prześcigały się w wyścigu do owych, przecież ograniczonych do pewnych sum i terminów, funduszy federalnych.

Ale tak to chyba jest, że jak dają, to bierzemy i wtedy nasze święte idee, zapatrywania i polityczne preferencje mają niewielkie, jeśli w ogóle jakiekolwiek, znaczenie.

Slavoj Žižek konkluduje:

„Co jeśli przedstawiciele istniejącego globalnego porządku kapitalistycznego mają pewną świadomość tego, na co już od pewnego czasu zwracają uwagę krytyczni analitycy marksistowscy: że system, który znamy, przeżywa głęboki kryzys, że nie może przetrwać w istniejącej, liberalno-permisywnej formie. Co, jeśli ci przedstawiciele bezlitośnie wykorzystują epidemię, by narzucić nową formę zarządzania? Najbardziej prawdopodobnym wynikiem epidemii jest dominacja nowej formy barbarzyńskiego kapitalizmu – wiele starych, osłabionych osób zostanie poświęconych i pozostawionych na śmierć; pracownicy będą musieli zaakceptować dużo niższy standard życia; cyfrowa kontrola naszego życia pozostanie stała jego cechą; różnice klasowe będą w coraz większym stopniu kwestią życia i śmierci. […] Prawdziwa walka będzie dotyczyła tego, jaka forma społeczna zastąpi liberalno-kapitalistyczny Nowy Porządek Świata.”(s. 137/138)

W jednym Žižek ma rację. Doświadczenie pandemii sprawiło, że coś, co do tej pory było niemożliwe, albo trudne do wyobrażenia, jest faktem, a skoro tak, to wszystko inne do tej pory niewyobrażalne, też może nam się przydarzyć – czyż nie?

/Ten szczególnego rodzaju "czas na refleksję" opisuje także w "Nadeszło jutro – jak pandemia zmienia Europę" Iwan Krastew. Z tym, że on dostrzega także to, że pandemia stała się dla nas wszystkich swoistym treningiem wyobraźni. Skoro bowiem spotkało nas "niewyobrażalne", to w zasadzie wszystko jest możliwe. Skoro mogliśmy dać zamknąć się w domach, zgodzić się na pracę zdalną, przestać podróżować, oznacza to, że każda zmiana, ba, każda rewolucja jest w zasięgu ręki.

"Nagle można pomyśleć, że Stany Zjednoczone wprowadzą wreszcie powszechną ochronę zdrowia, że Chiny mogą zająć ich miejsce jako najważniejsze światowe mocarstwo, że rosyjski prezydent Władimir Putin może stracić władzę, że Unia Europejska się rozpadnie lub przemieni w Stany Zjednoczone Europy" - komentuje Krastew./ (Natalia Szostak, w: tamże)

Skoro zatem wszystko jest możliwe, wróćmy do pomysłów geniuszy starożytnej Grecji i zamiast głosować, losujmy. Może to pozwoli nam pozbyć się korupcji politycznej (albo przynajmniej ją zminimalizować), zaangażować się niewyobrażalnie liczniej w sprawy dzielnicy, stanu i kraju, uczestniczyć aktywnie w kreowaniu i uchwalaniu istotnych praw i regulacji – zamiast oddawać w ręce, często szalonych albo po prostu głupich polityków, nasze sprawy. Jak to zrobić? To wcale nie jest, wbrew pozorom, rzecz niemożliwa do zrealizowania. Pisze o tym obszernie Jędrzej Malko w eseju „Wylosuj sobie demokrację” zamieszczonym w październikowym wydaniu Magazynu Pismo, z tego roku.

Kontynuacja za tydzień

Zbyszek Kruczalak