----- Reklama -----

Luxahaus Beyond

(773) 205-0303

Zaloguj się
Subskrybuj

03 maja 2022

Udostępnij znajomym:

Tytuł wieloznaczny, jeśli czytać go w pozbawiony kontekstu sposób. Kojarzyć się może z uzależnieniem od alkoholu, koktajlami Mołotowa albo z nazwą jakiegoś zespołu muzycznego. A czym jest Piekło w butelkach kontekstualnie? Wydarzeniem! I do tego wydarzeniem literackim, na które składają się, trzy super krótkie, listy, a w zasadzie trzy notatki, zrobione odręcznym pismem na skrawkach papieru i zalakowane w butelkach, które przypadkowo odnaleziono i wysłano do Instytutu Oceanografii.

Trzy krótkie teksty i tyle zamieszania? Dlaczego? Piekło w butelkach to rzecz napisana przez Kyūsaku Yumeno, autora opowiadań i powieści detektywistycznych, esejów i poezji. I tym wszystkim poniekąd jest zbiór tych trzech przedziwnych notatek, poprzedzonych jeszcze krótszym, anonimowym listem informującym o znalezieniu, przyniesionych z prądem do brzegu, butelek. Tajemnica, wieloznaczność, niejasność, perwersja, poczucie winy, ortodoksja religijna, pożądanie – wszystko to w cieniu cudownie malowniczej, bezludnej wysepki, swoistego raju, a nie piekła, na ziemi.

Cała rzecz jest pozornie nieskomplikowaną opowieścią o dwójce rozbitków, rodzeństwie, których poznajemy z perspektywy Tarō. Jego siostra Ayako jest w tej trzyczęściowej historii przedmiotem mrocznego pożądania, pozostającym w milczącej niepewności.

„Ileż to lat, odkąd Ayako i ja, rozdzieleni przez fale od mamki i jej męża, od kapitana i sternika, przydryfowaliśmy na tę malutką, samotną wyspę? Przez cały rok panuje tu lato i nie wiem dobrze, kiedy wypada Boże Narodzenie, a kiedy Nowy Rok, ale podejrzewam, że minęła już cała dekada.
Jedyne, co mieliśmy wtedy ze sobą, to ołówek, nóż, zeszyt, lupa, trzy butelki po piwie wypełnione wodą i kieszonkowy Nowy Testament. To wszystko.
Byliśmy jednak szczęśliwi". (s.83)

Bezludna, cudownie bajkowa wyspa, para rozbitków, okręt ratunkowy, wrzucone w wzburzone fale trzy butelki po piwie z zalakowanymi w środku wiadomościami, mroczne przypływy naznaczonego grzechem pożądania, kłębiące się u podnóża urwiska rekiny, rajskie ptaki, mnóstwo wspaniałych owoców, spalona biblia, religijne inwokacje – wszystko to pozostając w nierozwiązywalnym splątaniu, nie pozwala nam dostrzec jednego zakończenia z powodu trzeciego i ostatniego listu znalezionego w butelce, który ogranicza się do jednego zdania:

„Tatusiu mamusiu mieszkamy sobie tu na wyspie nie kłucimy się wcale i jesteśmy szczęśliwi pszypłyńcie po nas szybko – Tato Ichikawa Ayako Ichikawa” (s. 111)

Jak łatwo zauważyć jest on specyficzny: po pierwsze szalenie krótki, po drugie są w nim karygodne błędy ortograficzne i nie ma żadnych znaków przestankowych, po trzecie podpisany jest pełnymi nazwiskami, co dziwne, biorąc pod uwagę, że adresowany jest do rodziców. Mamy zatem do czynienia z dziećmi niepewnymi swych językowych kompetencji, ale grzecznymi i szczęśliwymi, które jednak chciałyby wrócić do swych rodziców.

Dlaczego i o co w tym wszystkim chodzi? Gdzie tu jest jakiś elementarny wątek kryminalny czy detektywistyczny? Nie ma! Jest natomiast niezwykła, raczej nie tajemnicza, ale oscylująca na granicy perwersji, też religijnej, obsesja erotyczna, ale ukazująca się w mglistej i niejednoznacznej odsłonie, która raczej zasłania, aniżeli odsłania. O tym traktują dwa wcześniejsze listy, a tu nagle radosny list trzeci i nie bardzo wiemy, co myśleć. Jakaś dychotomia się jawi, jakieś drastycznie bolesne rozdarcie wymyka się pozornie oczywistej rzeczywistości.

„Ach, Panie Boże. Cóż czynić? Jak mogę zostać wybawiony od tego utrapienia? Żyjąc, grzech najobrzydliwszy wobec Ayako popełniam. Ale jeśli umrę, tedy przysporzę Ayako jeszcze większej boleści i utrapienia. Ach, cóż uczynić… O, Panie Boże! Oto włosy moje piaskiem obsypane, a brzuch mój przyłożony do skały. Jeśli wolą Twoją wysłuchać mojej prośby o śmierć, ześlij teraz na mnie Twój piorun gorejący”. (s. 86)

Stylistyka biblijna, inwokacje do Boga, rozmyślania o samobójstwie, grzechu śmiertelnym, bo niewybaczalnym sprawiają, że udajemy się raczej w stronę thrillera psychologicznego, bo przecież nie horroru, czy klasycznego kryminału, a może thrillera religijnego, jeśli taki istnieje? Być może, tu i teraz, odkryliśmy nowy podgatunek powieści kryminalnej, którego twórcą jest, nie zdając sobie z tego sprawy, autor Piekła w butelkach, bo po pierwsze piekło, po drugie butelki, po trzecie, jakby powiedział Gombrowicz, siostrzaństwo, po czwarte, jakkolwiek tylko w domyśle, kazirodztwo, a po piąte – może jednak nic z tego, bo dlaczego nie wsiedli na statek, który już spuszczał na wodę szalupy ratunkowe, tylko rozpamiętywali nieoczywiste okropieństwa, oczywiście grzeszne i już się mieli rzucać w odmęty oceanu na pożeracie rekinom, ale jakoś im to nie wyszło.

„Piekło w butelkach” stylizowane jest jako odnaleziony dokument, „autentyk”, a tymczasem jest to literacka szarada, sprytna intelektualna roz(g)rywka, którą przygotował Yumeno Kyūsaku. Czytelnik dowolnie może tasować przedstawione teksty i interpretować na rozmaite sposoby, tym samym współtworząc, współkreując wieloznaczną historię, odczytywaną w zależności od uruchomionych kontekstów”. (za: Luiza Stachura, w: Obłęd(nie). Słów parę o trzech utworach z „Piekła w butelkach” Yumeno Kyūsaku)

Musimy się cofnąć do początków XX wieku i specyfiki japońskiej literatury kryminalnej tego okresu, w którym kształtowała się unikalność jej gatunkowości, a której mistrzem jest Kyūsaku Yumeno:
„nie miał on sobie równych wśród twórców powieści kryminalnej. Wyróżniały go niezwykle szerokie horyzonty oraz silna indywidualność twórcza. Był poetą, którego szczególnie fascynowały, ale i przerażały, mroczne zakamarki ludzkiej psychiki, a w twórczości swej starał się oglądać i opisywać człowieka przez pryzmat śmierci, obłędu, zbrodni i towarzyszących im skrajnych emocji. Liczne utwory, które po sobie pozostawił, są niczym dziki ogród pełen pięknych i niesamowitych kwiatów obłąkańczego romantyzmu”. (Ranpo Edogawa, nota redakcyjna w sprawie planowanej w 1936 roku publikacji dzieł zebranych Kyūsaku Yumeno)

Jeśli przyjmiemy za Ludwigiem Wittgensteinem, iż „granice mego języka oznaczają granice mojego świata”, to czy to samo stwierdzenie nakłada się na kategorię wyobraźni, która przecież nie jest, albo nie powinna być niczym limitowana? Pytanie jest oczywiście poza sensem i logiką, ale doskonale prowadzi nas ku nieznanemu i nienazwanemu, a co stanowi przedmiot opisu w opowiadaniach, czy raczej tekstach składających się na zbiór Piekło w butelkach, bo przecież nie są to opowiadania sensu stricto. 

Piekło wariata, Dziwne sny i tytułowe Piekło w butelkach, to:

„Trzy utwory, literackie szkice, eksperymentujące, re-de-konstruujące, rozsadzające od środka opowieść kryminalną – zwłaszcza przebieg akcji, model detektywa oraz przestępcy – oscylują wokół obłędu, szaleństwa oraz erotyki, pożądania, nienasycenia, niespełnienia. Wszystko to będzie w „aranżacji” groteskowej, karykaturalnej, absurdalnej, surrealistycznej, onirycznej, somnambulicznej, makabrycznej, czyniąc z nowelek Yumeno Kyūsaku przerażający labirynt. Można zaryzykować twierdzenie, że autor dokonuje wiwisekcji psychiki swoich bohaterów – pozwala im mówić i działać (pozornie) swobodnie, by w pewnym momencie przygwoździć ich i poddać analizie, uchwycić punkty konstytuujące i dookreślające ich sposób patrzenia i doświadczania świata, a przede wszystkim ich tożsamość oraz osobowość. I w takiej chwili próby kruche „ja” ulegnie rozpadowi, tyleż anihilacji, ile rozszczepieniu na elementy, które zrozpaczone „ja” ponownie poukłada albo przestawi, by skonstruować nowe „ja”, aż do kolejnego rozkruszenia, rozbicia, roztrzaskania. Cykl ten będzie się powtarzał niemalże w nieskończoność, a bohaterowie uwikłani zostaną w pułapkę wiecznego „tu i teraz”, permanentnego odtwarzania pewnych gestów i słów, które otwierają morze możliwości, wiele dróg interpretacyjnych, część zaprowadzi na manowce, do ślepych zaułków, inne wytyczą mroczne korytarze w głąb ludzkiej psychiki.” (tamże)

Kontynuacja za tydzień.

Wszystkie cytaty, jeśli nie zaznaczono inaczej, za:
Yumeno Kyūsaku, Piekło w butelkach, z jap. przeł. Andrzej Świrkowski, Tajfuny, Warszawa 2021, s. 112.

Zbyszek Kruczalak
www.domksiazki.com

----- Reklama -----

MCGrath Evanston Subaru

----- Reklama -----

Dentysta

----- Reklama -----