Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Niesamowite! Nieomalże tajfun, tsunami. Czegoś takiego nigdy wcześniej nie było. Wielki przypływ polskiej literatury kryminalnej we wszystkich jej odmianach. Thrillery, horrory, powieści szpiegowskie. Takie, które ubiera się w kostium historyczny, psychologiczny, policyjny, groteskowy, magiczny i mitologiczny – dzieją się w Polsce, ale postaci w nich opisane nie mają, o dziwo, anielskich skrzydeł, co powinno dziwić, bo Polska to przecież kraj katolicki w ogromnej mierze. Cóż, deklaracje to jedna strona, a rzeczywistość ma wiele innych obliczy. I być może całe w tym szczęście, bo cóż to byłby za kryminał, czy nie daj boże horror, z aniołami w rolach głównych? Jakaś nowa, anielska wersja? Pytanie nie do końca jest absurdalne, bo pamiętać nam trzeba, że królestwem mroku rządzi upadły wprawdzie, ale jednak anioł, a do tego paradoksalnie naznaczony w swym imieniu światłem, bo przecież Lucyfer znaczy ten, który niesie światło.

Może właśnie dzięki temu, że nic w naszym świecie nie jest jednoznaczne i światło niekoniecznie oznacza jasność, a anioł nie musi być uskrzydlonym dobrem w bieli, powieść kryminalna ma nieskończone pole do wariacji na temat człowieka – skądinąd - ponoć tworu boskiej proweniencji, podobnie jak Lucyfer wyrzuconego z krainy wiecznej szczęśliwości.

Swego czasu zalała nas już fala skandynawskiej powieści sensacyjnej, a stało się to za sprawą niespodziewanie zmarłego Stiega Larssona i jego trylogii Millenium. Zimno, śnieg, perwersje seksualne, kompleksy nazistowskiej kolaboracji, doskwierająca samotność, molestowanie dzieci, wyuzdanie i okrucieństwo, a wszystko to skąpane w przebłyskach zimnego słońca.

Po tejże fali, jak po szwedzkim potopie, prawie nic się nie ostało. Skandynawowie wzięli wszystko. Całe szczęście, że Polakowi nikt w twarz nie będzie pluł i tak się potrafi zawziąć w chwili zagrożenia, tak spiąć i napiąć, że jak runęło, tak wali do dzisiaj. A wszystko zaczęło się tak pięknie i niewinnie za sprawą cudownie wyrafinowanego umysłu Marka Krajewskiego, który nie tylko zaprzągł w rydwan swych powieści to, co najlepsze u starożytnych Gregów i Rzymian, ale przechadzając się po ulicach Wrocławia, którego już nie ma, stworzył niebywale poetycki w swych mrocznościach portret nieistniejącego Wrocławia i po trosze Lwowa. Potem już było tylko lepiej. „Zabójczy pocisk”, „Polska Krew”, „Zabójcze święta”, „Opowiem ci o zbrodni” to tytuły tylko paru z bardzo wielu zbiorowych wydań, które obejmują krótkie opowiadania różnych autorów. Dlaczego mówimy akurat o tych wyborach? Z bardzo prostej przyczyny. Pozwalają się nam one natychmiast rozeznać w mnogości twórców. Jest w tych zbiorach coś nadzwyczaj podniecającego, bo dzięki temu, że mamy do czynienia z tak zwanymi „short stories”, przeskakujemy od jednego autora do drugiego w czasie stosunkowo krótkim, co pozwala nam doświadczyć różnych stylów, konceptów – jednym słowem pozwalają się one nam bać na różne sposoby.

Jedno jest jednakowoż wspólne wszystkim tym publikacjom, które dają nam kapitalne spektrum tego, co dzieje obecnie w polskiej literaturze kryminalnej. Co jest tym wyznacznikiem spójności? Okolicznik przyczyny – dlaczego? Zdecydowanie odeszliśmy od pytania - kto? Wiktoriańskie kanapy sentymentalnego świata powieści Agathy Christie zmieniły się w kozetkę, którą zostawił nam w spadku Zygmunt Freud. Grzebiemy się zatem na potęgę w świadomościach i podświadomościach bohaterów współczesnych thrillerów, dając upust swoim niepokojom i kompleksom w oczywistym procesie projekcji – identyfikacji. Ale dlaczego nie, skoro nam to sprawia przyjemność, a dla niej ponoć głównie żyjemy, jak twierdzą hedoniści. Nie zawsze i nie wszędzie jednakowoż, bo jak to bywa w ludzkim wydaniu, nic nie jest jednoznaczne, nic nie jest oczywiste. Przyjemność z wchodzenia w skórę ofiary czy oprawcy ma niesłychanie wiele aspektów i to, najdelikatniej mówiąc, niekoniecznie przyjemnych.

Jedno z ciekawszych literackich wyzwań dla młodych, polskich „kryminalistów’ postawili redaktorzy dwuczęściowych „Historii prawdziwych - Opowiem ci o zbrodni”:

„Czołowi polscy autorzy kryminałów analizowali głośne sprawy, opierając się na nagich faktach z policyjnych i sądowych akt. Tu nie ma kluczenia – jest za to próba odpowiedzi na pytanie: co popycha człowieka do popełnienia zbrodni? Najgłośniejsze polskie nazwiska „pióra kryminalne”, czyli Katarzyna Bonda, Igor Brejdygant, Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Małgorzata i Michał Kuźmińscy, Katarzyna Puzyńska i sześć wybranych przez nich prawdziwych zbrodni, które wstrząsnęły Polską.”

W drugiej odsłonie ponownie pojawiają się najgłośniejsze polskie „pióra kryminalne” i mroczne historie, które wydarzyły się naprawdę. Tym razem siedem opowieści i ośmiu autorów: Igor Brejdygant, Wojciech
Chmielarz, Max Czornyj, Marta Guzowska, Małgorzata i Michał Kuźmińscy, Joanna Opiat-Bojarska oraz Katarzyna Puzyńska. Każdy z autorów przeanalizował okoliczności towarzyszące przestępstwom. Pisarze rozmawiali z profilerami, patologami, psychologami, specjalistami-kryminologami, analizowali akta. Każdy z nich opisał wybraną historię, starając się zrozumieć, co doprowadziło do tragedii. Autorzy zrobili to w charakterystyczny dla siebie sposób, do którego przyzwyczaili swoich czytelników”.

Podobnie skonstruowano świat zbrodni i przestępstw w, również dwuczęściowej, serii „Zabójczy pocisk” i „Zabójczy pocisk - polska krew”. Pierwsza część jest pozbawiona „zadaniowej” koncepcji budowy opowiadania wokół rzeczywiście udokumentowanej policyjnie i sądowo sprawy. Nie mamy tu zadanego, konkretnego tematu, obowiązuje zasada hulaj duszo, jakby piekła nie było, a nawet jeśli jest, to co z tego?

"Zabójczy pocisk" funduje czytelnikowi wędrówkę po najmroczniejszych zakamarkach ludzkiej duszy. Kto zabił, dlaczego, kiedy i czy z premedytacją? Jak wykluwa się zbrodnia?

Zbiór opowieści kryminalnych o różnych rodzajach zbrodni. I choć każda z nich mówi o konkretnym czasie i miejscu, dopowiada też kilka zdań prawdy o nas jako grzesznym i upadłym gatunku. Zapraszamy na upiorną podróż w głąb ludzkiej psychiki...”

„Polska Krew” to powrót do konceptu znanego już z serii „Opowiem ci o zbrodni”.

„15 najgłośniejszych spraw. 15 najlepszych polskich pisarzy. Polscy mistrzowie gatunku wzięli na warsztat głośne sprawy kryminalne, którymi żyła cała Polska: precyzyjnie zaplanowane zabójstwa bossów polskiej mafii, morderstwa na zlecenie, zbrodnie popełniane w afekcie, tajemnicze zniknięcia. Do czego zdolny jest człowiek zaślepiony żądzą zysku? Jaka zemsta grozi za upokorzenie? Co przeżywa udręczona kobieta szefa gangu? Jak mafiozi wyrównują rachunki? Czy przed karą da się uciec? Te historie przerażają, tym bardziej, że wydarzyły się naprawdę”.

Zbyszek Kruczalak

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym: