Światy równoległe
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

„Światy równoległe” to nie tytuł książki Stephena Hawkinga, po której można by się spodziewać rozważań o czasie i przestrzeni w kontekście nowych odkryć fizyki kwantowej, jakkolwiek tytułowa rozdzielność różnych rzeczywistości, które w istocie funkcjonują jednocześnie, nakłada się na koncepty omówione w książce Łukasza Lamży. O czym mowa? Oczywiście o wiecznie żywych teoriach spiskowych. Pisałem o nich wielokrotnie w związku z nieskończoną nieomalże ilością publikacji na ten temat.

Mamy bowiem koncepcje spiskowe wiecznie żywe, a także efemeryczne i takie, które z pozoru wydają się spiskowe, a w istocie nimi nie są. Jak je rozróżnić i przy okazji nie oszaleć? Nie dysponujemy w tej kwestii, niestety, wyrafinowaniem warsztatu intelektualisty, jakim był Umberto Eco i musimy zrezygnować z literackiej brawury, jaką zaprezentował autor „Cmentarza w Pradze” w śledzeniu technik narodzin i funkcjonowania spisku, jako formy represji umysłowej zadawanej bezboleśnie do wierzenia tym, którym owa wiara wyjaśnia wszystko szybko, łatwo i przyjemnie, dając im błogie poczucie, niezmąconej niczym jasności wiedzy i poznania.

Możemy jakkolwiek przyjrzeć się metodzie krytycznej, jaką wobec spiskowości wszelakiej przyjmuje Łukasz Lamża w swych właśnie opublikowanych „Światach równoległych – czyli czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze”. Autor zakłada, bardzo zresztą optymistycznie i chyba niestety naiwnie, że przytaczając potwierdzone naukowo (zgodnie ze standardami uniwersyteckimi) zaprzeczenia pseudo-faktom, skompromituje, i tym samym unieważni, owe spiskowe rozumienie świata. Jak można podejrzewać, założenie jest ze wszech miar chwalebne, aczkolwiek skazane z założenia na porażkę. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu – spiskowe teorie są wiecznie żywe, a ich wyznawcy impregnowani na jakiekolwiek racjonalne argumentowanie. Cóż bowiem bardziej miłego umysłowi poczciwemu, niż dawane mu do wierzenia bzdury? Niewiele. Ale czy to na pewno są bzdury?

„Zdawałoby się, że dostęp do wiedzy jest dziś nieograniczony i łatwy. Jednak czasy, w których żyjemy, przynoszą więcej pytań niż odpowiedzi – z gąszczu komentarzy i linków trudno wyłuskać rzetelne informacje, samozwańczy eksperci prześcigają się w dobrych radach, a /najnowsze badania/ stały się zaklęciem sankcjonującym każdą teorię. Czujemy, że wiedza coraz bardziej nas zawodzi, jednocześnie nie wiedząc, kiedy możemy zaufać naukowej prawdzie. 

Dziennikarz naukowy Łukasz Lamża brawurowo prowadzi nas przez krainę szarlatanerii, meandry pseudonauki i szczyty teorii spiskowych. Wiedza i dociekliwość autora oraz próba zrozumienia oponentów składają się na fascynujący alfabet pseudonauki, a zmierzenie się z najbardziej gorącymi zagadnieniami to świetny sposób na poznanie obiektywnej, naukowej prawdy.

Antyszczepionkowcy – audiofilia ekstremalna – chemtraile – homeopatia – irydologia – kreacjonizm młodoziemski – płaska Ziemia – radiestezja – strukturyzacja – pamięć wody – powiększanie piersi w hipnozie – wysokie dawki witaminy C – zaprzeczanie globalnemu ociepleniu – żywa woda, surowa woda”( z recenzji wydawnictwa) - wszystkie te pomysły, a raczej wymysły autor poddaje krytycznemu osądowi zanurzając je w niszczącym głupotę roztworze dowodów, opartych na często długoletnich, kosztownych i skomplikowanych procedurach laboratoryjnych, kwerendach prowadzonych w archiwach i bibliotekach wielu krajów, odkryciach ludzi nauki, opracowaniach instytutów uniwersyteckich i wszelkich innych, dobrze udokumentowanych dowodach unieważniających, często funkcjonujące przez wieki pomysły stanowiące źródło spiskowości.

Czy jednak jest możliwe przekonanie kogoś, kto wierzy, iż ziemia jest płaska, że taka nie jest? No cóż, powiedzmy sobie szczerze – nie jest. Czy jest możliwe przekonanie kogoś, kto wierzy w skuteczność produktu homeopatycznego, iż jest on kompletnie nieskuteczny i co najwyżej działa tak samo jak placebo? Zdecydowanie nie!

Jak wiadomo wiara przenosi góry, a wiara w teorie spiskowe przenosi całe pasma górskie. Pisze o tym w genialny sposób, analizując fenomenalnie ten fenomen, fenomenalny Umberto Eco w swej fenomenalnej powieści Cmentarz w Pradze. Ta znakomita, sensu stricto literacka analiza kreowania koncepcji spisku i spiskujących, wprowadza nas w techniki manipulacji i sterowania powszechną świadomością. Spiskowanie i spiski to rzecz odwieczna, a manipulowanie społeczną świadomością jeszcze starsze, jakkolwiek na drodze swego rozwoju miało różne, raz lepsze, a raz gorsze momenty. 

To jednakowoż, co dzieje się tu i teraz, przechodzi wszelkie granice zdrowego rozsądku i niezdrowego również. Koronawirus, szczepionki czy najnowsze technologie komunikacyjne (maszty telefonii 5G) zapłodniły myślących inaczej nadzwyczajnie intensywnie –  szajba spiskujących wybiła z całej siły, nieomalże w kosmos, a tam już tylko kolejne inspiracje dla rozumiejących świat inaczej:

„Od 13 tys. lat wokół Ziemi krąży Czarny Rycerz, satelita obcego pochodzenia. NASA o tym wie, ale nie powie. Lotnisko w Denver, wybudowane przez przedstawicieli Nowego Porządku Świata, to centrum zarządzania globalnym ludobójstwem i obóz reedukacyjny dla rebeliantów. Finlandia nie istnieje, w jej miejscu jest Morze Bałtyckie. Finowie żyją w Szwecji, a wszystkie aktualne mapy i odczyty GPS są zmanipulowane”. Jak pisze dalej Sebastian Stodolak w artykule „Teorie spiskowe zasługują na poważne traktowanie” zamieszczonym w Gazecie Prawnej w maju tego roku:

„Takich księżycowych teorii zawsze były tysiące, a w dobie pandemii pojawiają się kolejne – np. że koronawirusa stworzyli szaleni ekolodzy. Zabawne?

Teorie spiskowe zasługują na poważne potraktowanie. To fascynujące zjawisko, które mówi o naszym świecie więcej niż się może wydawać – ale nie to, w co wierzą ich wyznawcy, ani nie to, co głoszą ich krytycy. O czym zatem świadczą? O czymś bardzo niewygodnym dla elit. Na początek dla własnego dobra pozbądźmy się poczucia wyższości wobec wyznawców teorii spiskowych. Jak zauważa Joseph E. Uscinski, politolog z Uniwersytetu Miami, nie ma dowodów na to, że wiara w nie łączy się z niską inteligencją. Co więcej, zwolennicy konspiracyjnych wyjaśnień dziejów to nie jacyś godni politowania „inni”, lecz także my sami. Badania opinii publicznej wskazują, że każdy z nas wierzy w co najmniej jedną teorię spiskową, a chyba nie chcemy uznać wszystkich ludzi za chorych umysłowo – pisze Uscinski w wydanej w tym roku książce „Conspiracy Theories: A Primer” (Teorie spiskowe: elementarz). Teorię spiskową definiuje w niej jako tłumaczenie zdarzeń działaniami niewielkiej grupy potężnych jednostek, która w tajemnicy realizuje swoje partykularne interesy na szkodę ogółu”.

Podobne założenie przyjmuje Łukasz Lamża w „Światach równoległych”. Raczej zbija on „spiskowców” z pantałyku, aniżeli wykpiwa.

Kontynuacja za tydzień.

Zbyszek Kruczalak